Kiedy wygrywają, stają na najwyższym stopniu podium – wszyscy skandują ich nazwiska, każdy chce autografy i szybkie zdjęcie po udanym meczu czy stracie. A co dzieję się, gdy gasną reflektory? Kibice znajdują sobie innego idola, a oni muszą zacząć nowe etap- życie po życiu sportowym.

Studenci drugiego roku Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej na Uniwersytecie Wrocławskim przygotowali konferencje z gwizdami polskiego sportu, które niedawno zakończyły swoje sportowe kariery albo mają to w planach. Wszystkim zgromadzonym opowiadali, jak trudno było rozstać się z ukochanym sportem i jak sobie z tym poradzili.

Jak się to wszystko zaczęło?

Każdy sportowiec ma inna drogę, którą podąża już od najmłodszych lat. Zazwyczaj dużą role, na tym polu, odgrywają rodzice, którzy zachęcają swoje dzieci do ruchu i zdrowego stylu życia. A czasem, nie wiedząc kiedy, stają się częścią wielkiego świata sportu, biegając po podwórku czy skacząc prze kałuże.

– Zacząłem uprawiać sport, zanim wiedziałem, że to robię. Lekkoatletyka jest najprostszym ze sportów, bo od małego się biega, skacze i rzuca. Tak było w moim przypadku, biegałem przed domem, skakałem przez rower i nagle pojawił się koło mnie pan ze stoperem – mówi Marek Plawgo, srebrny medalista Mistrzostw Europy z 2006 roku w biegu na 400 m przez płotki.

Rozpoczyna się dość prozaicznie, a jak kończy? Szybko i niespodziewanie. Często sportowcy nie mają nawet wpływu na to, jak toczy się ich zawodowa kariera. Zmagają się z wiecznymi kontuzjami i niekończącą się rehabilitacją. Pomimo młodego wieku, muszą z bólem w sercu, zakończyć swoją przygodę ze sportem.

– Gdyby nie moja rodzina, na pewno bym sobie z tym nie poradził. Nie odszedłem wtedy, kiedy ja tego chciałem. Zostałem do tego zmuszony, kiedy lekarz po kolejnym urazie powiedział mi, że jeśli nie odpuszczę, czeka mnie wózek inwalidzki. Nie mogłem do tego doprowadzić, mam rodzinę, za którą jestem odpowiedzialny – wyznaje Tomasz Rosiński, wielokrotny reprezentant Polski w piłce ręcznej.

Wizja przyszłości

Sportowcy pochłonięci treningami, zgrupowaniami i wszystkim, co dzieje się wokół nich, często zapominają o tym, żeby planować swoje posportowe życie. Jest to szczególnie trudne, gdy koniec kariery nadchodzi całkiem nieoczekiwanie. Muszą schować treningowe buty do szafy i wyciągnąć z jej dna eleganckie lakierki, które założą na rozmowę kwalifikacyjną do kolejnej pracy. Niewielu z nich zdaje sobie sprawę z tego, jak ważna jest troska o swoją przyszłość. Każdy z nich skupia się na kolejnym starcie i mistrzostwach, a nie na tym, żeby poczytać książkę czy zająć się studiami.

– Przykład Justyny Kowalczyk całkowicie zaprzecza temu, że sportowcy nie mają czasu. Jeszcze w trakcie kariery zawodowej zdobyła tytuł doktorski. A pamiętajmy, że jej dyscyplina należy do jednej z najcięższych wydolnościowo i wytrzymałościowo. Dziś, kiedy pracuję, przypominam sobie tamte czasy, gdy trenowałem. Miałem o wiele więcej czasu, żeby się czymś zająć, tylko wtedy o tym nie widziałem. Dlatego teraz staram się uświadamiać młodych sportowców, żeby nie marnowali czasu – dodaję Plawgo.

Marek Plawgo i Natalia Czerwonka

W tej kwestii bardzo ważnym aspektem są managerowie, którzy, poza wartościami finansowymi, powinni wspierać i uświadamiać swoich zawodników, żeby dbali o swoją przyszłość. Jak się okazuje, ilu ludzi – tylu managerów. Jeden będzie myślał tylko o tym, żeby pobrać jak największą prowizję z danego transferu, nie martwiąc się o zdrowie czy kondycje zawodnika. Inny natomiast będzie wybierał i doradzał swojemu sportowcowi tak, żeby to on czuł się dobrze i odpowiednio się rozwijał.

– Tutaj kluczowym pojęciem jest niszowość danego sportu. Ja, jako przedstawiciel wioślarstwa, musiałem się zmagać nie tylko z ciężkim treningiem, ale też z wieloma rzeczami koło sportowymi. Wszelkie kwestie sponsorskie i organizacyjne były mi bliskie. Na pewno Marek czy Tomek mieli łatwiej na tym polu – mówi Paweł Rańda, wioślarz, który w 2008 roku  Igrzysk Olimpijskich w Pekinie zdobył srebrny medal w konkurencji czwórki bez sternika wagi lekkiej.

Nieco inaczej ma się ten temat na płaszczyźnie bardziej popularnej dyscypliny, choć i tutaj trzeba mieć sporo szczęścia, żeby trafić na odpowiednią osobę.

– W piłce ręcznej nie każdy może liczyć na pomoc managera. Ja miałem na tutaj dużo szczęścia, bo trafiłem na osobę, która cały czas dbała o mój rozwój nie tylko sportowy, ale także o to, bym myślał o swojej przyszłości. Do dziś mamy kontakt i wiem, że zawsze mogę na niego liczyć – dodaję Rosiński.

Często to trener, jako osoba, która jest najbliżej zawodnika, powinien pomagać, wspierać i przypominać, że kariera kiedyś się skończy i przyjdzie normalne życie i codzienne obowiązki.

Widmo końca

Decyzja o zakończeniu kariery jest chyba najtrudniejszym momentem w życiu sportowca. Musi porzucić wszystko, co stanowiło cały jego świat. Często nie wiedzą, co ich czeka w normalnym życiu. Nierzadko nawet się tego obawiają, czy w domowych sprawach poradzą sobie tak dobrze, jak na boisku. Ogromne wsparcie daje tutaj rodzina, która jest przy zawodniku i pomaga zmienić mu ten świata.

– Ja jeszcze nie zakończyłam kariery, ale moja koleżanka ma to w planach. Widząc, co dzieje się z zapomnianymi sportowcami, wiem, że trzeba ich mocno wspierać, bo to bardzo trudny czas. Kibice nie zawsze zdają sobie z tego sprawę, jak bardzo potrzebujmy ich wsparcia w takich momentach – zauważa Natalia Czerwonka, polska łyżwiarka szybka, która w 2014 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Soczi zdobyła srebrny medal olimpijski.

Może i przychodzi czas, kiedy muszą zejść z tej sportowej sceny, ale na pewno nie zapominają o sporcie. On cały czas w nich jest. Daje siłę i pomaga w trudnych chwilach. Przypomina najlepsze momenty w całej ich sportowej drodze. Jednak w przeciwieństwie do nawet najwierniejszych kibiców, przede wszystkim nigdy o nich nie zapomina.

To tylko fragment tego, o czym opowiadali goście w Instytucie Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Na facebookowym wydarzeniu możecie zobaczyć, jakie jeszcze aspekty poruszyli sportowcy.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcia: Aleksandra Sopuch

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest