W pierwszym starciu Finałów NBA Toronto Raptors wygrało z Golden State Warriors 118:109. Bohaterem spotkania został Pascal Siakam, który rozegrał najprawdopodobniej najlepszy mecz w życiu.

Przed meczem mogliśmy być świadkami odśpiewania dwóch hymnów, pierwszy raz w historii Finałów. Zarówno Star Spangled Banner jak i O Kanada rozbrzmiały w Scotiabank Arena i przygotowały zawodników do rozpoczęcia spotkania.

Szybka rozgrywka

Obie drużyny rozpoczęły mecz szybkimi podaniami i serią rzutów za trzy. Już w pierwszej kwarcie oddano 24 próby zza łuku. Na początku nie wyglądało to kolorowo, jednak z biegiem czasu piłka zaczęła częściej znajdywać drogę do kosza. Spotkanie świetnie rozpoczął środkowy Raptors – Marc Gasol. Natomiast dla Warriors najlepiej punktował Stephen Curry. Dużo świeżości dla Toronto wniósł jeden z cichych bohaterów tych play-off – Fred VanVleet. Warriors dokładnie bronili Kawhiego Leonarda, jednak to Dinozaury utrzymywały niewielką przewagę przez większość pierwszej części. Pod koniec drugiej kwarty Toronto, dzięki skuteczności Pascala Siakama, uciekło na dziesięciopunktowe prowadzenie. Połowa zakończyła się wynikiem 59:49 dla zespołu z Kanady.

Nowy bohater?

W drugiej części spotkania Raptors dzielnie bronili swojej przewagi nad Wojownikami. Koszykarze Golden State, pomimo licznych okazji, nie potrafili „złapać” gospodarzy. Za każdym razem, gdy zaliczali serie punktową, Toronto szybko odpowiadało tą samą bronią i ponownie odskakiwało na kilka oczek. Lepiej w drugiej połowie zagrał Kawhi Leonard, który skończył z 23 punktami. Gwiazdą dzisiejszego spotkania został jednak Pascal Siakam. Kameruńczyk zniósł presję i zaliczył występ życia – 32 punkty przy 82% skuteczności. Lider Warriors, Stephen Curry ostatecznie skończył z 34 oczkami, jednak to nie wystarczyło. Na wyróżnienie zasługuje również Draymond Green, który zdobył w tym meczu triple-double (10/10/10). Toronto Raptors może z podniesioną głową podchodzić do meczu numer dwa, natomiast Golden State Warriors musi znaleźć sposób na najlepszą defensywną drużynę w lidze.

Gramy dla najlepszych fanów NBA. To oni ponieśli nas do tego zwycięstwa – mówi Siakam, w pomeczowym wywiadzie.

Następny mecz o 2:00 w nocy z niedzieli na poniedziałek.


Toronto Raptors – Golden State Warriors 118:109 (25:21, 34:28, 29:32, 30:28)

Raptors: Siakam (32), Leonard (23), Gasol (20) , VanVleet (15), Green (11), Lowry (7), Ibaka (5), McCaw (3), Powell (2)

Warriors: Curry (34), Thompson (21), Green (10), Looney (9), Iguodala (6), Livingston (6), Cook (6), McKinnie (6), Jerebko (6), Cousins (3), Bell (2)


Autor: Filip Skiba
Zdjęcie: Instagram