Nie tak dawno dużym echem w mieście obił się raport firmy Colliers International, jakoby na jednego wrocławianina przypadała największa powierzchnia handlowa w Polsce. Jesteśmy więc miastem, w którym mamy najłatwiejszy dostęp do galerii handlowych, jest ich zresztą około dwudziestu. Praktycznie w każdym centrum powtarzają się te same marki, dlatego też Fu-Ku Concept Store w Sky Towerze wyglądał na coś z zupełnie innej beczki.

Fu-Ku nie jest sieciówką. To wrocławska inicjatywa, która współpracuje z lokalnymi projektantami i promuje styl slow fashion. Co to takiego? Po kolei.

Pomysł narodził się sześć lat temu – opowiada Agnieszka Jarosz, czasami przerywając rozmowę i pomagając zainteresowanym klientom. – Poznałyśmy się z koleżanką Lindą Parys, która szukała miejsca na studio fotograficzne. Ja natomiast od zawsze chciałam zrobić butik, który połączyłam z komisem odzieżowym.

Panie wspólnie wynajęły loftową przestrzeń na ulicy Sienkiewicza i w jednym miejscu każda zajmowała się swoją działką. Po kilku latach i przeprowadzkach, ostatecznie postawiono na pomysł przeniesienia się do Sky Towera. Duże centrum handlowe miało być miejscem, dzięki któremu do Fu-Ku będą trafiać także przypadkowi ludzie, którzy nie słyszeli wcześniej o butiku.

Sky Tower jest naszą czwartą siedzibą – przyznaje Agnieszka. – To był eksperyment, początkowo nie wiedziałyśmy, czy offowy charakter Fu-Ku będzie pasował do tego miejsca.

W myśl ideom

Pierwsze wrażenie może być mylne. Wydaje się, że to miejsce dla wybranych, które przyciąga znawców mody i wiąże się z wysokimi cenami. Tymczasem po dokładniejszym zapoznaniu się z inicjatywą, stereotypy zupełnie się nie potwierdzają.

Polacy przede wszystkim nadal mylnie interpretują słowo projektant. Kojarzy im się z człowiekiem, który tworzy ekskluzywne ubrania dla gwiazd showbiznesu. Myślą, że designerskie rzeczy są tylko dla wybranych. Tymczasem współpracujemy z setką projektantów, a wielu z nich działa we Wrocławiu. Tak naprawdę chodzi o to, że każdy może kupić sobie coś, co ma niepowtarzalny design czy krój. Mamy zwykłe t-shirty czy marynarki, ale z dodatkiem pewnych smaczków, które dodają charakteru. To prawda, w parze z tym idą też nieco wyższe ceny niż w sieciówkach, ale można mieć pewność, że kupujemy rzeczy bardzo wysokiej jakości.

Słowem klucz jest moda kapsułowa, czyli komponowanie garderoby w oszczędnym i ponadczasowym stylu. Wedle założenia lepiej postawić na wysoką jakość materiału i krój, który nie wyjdzie z mody po jednym sezonie. Co za tym idzie, ubranie jest pewną inwestycją, która będzie zwracała się przez lata i będzie pasowała do najróżniejszych dodatków.

Niektóre marki mają już wypracowaną pozycję na rynku, a niektóre dopiero rozkręcają swoją działalność i zgłosiły się do nas z propozycją nawiązania współpracy. Co ważne, prawie wszystkie pochodzą z Polski. Większość projektantów szyje sama i ma dzięki temu niemały wpływ na wygląd i charakter swoich produktów. Jest też kilka marek zagranicznych, które są dostępne tylko w concept store’ach.

Według właścicieli, Fu-Ku nie ma określonego targetu. Pojawiają się tutaj zarówno nastolatkowie, jak i seniorzy. W teorii większą część klienteli stanowią kobiety, ale butik oferuje także sporo propozycji dla mężczyzn.

Jeśli możemy mówić o jakiejś konkretnej grupie odbiorców, to są nimi ludzie świadomi – uważa współzałożycielka Fu-Ku. – Poszukują alternatywy dla tego, co oferują sieciówki.

Tym bardziej, że w concept storze nie samymi tkaninami się żyje. Są tutaj krawaty i muszki z niebanalnymi wzorami, drewniane zegarki, okulary oraz akcesoria kuchenne, jest porcelana oraz rośliny. To wyróżnia concept store od zwykłego butiku czy sklepu z ciuchami. Co więcej, wiąże się on bezpośrednio z ideą slow fashion. Pod tą definicją kryje się połączenie niebanalnych zakupów i doznań estetycznych, nawet obcowania ze sztuką. Fu-Ku prezentuje w swoim sklepie prace artystów, ostatnio Anny Halarewicz – ilustratorki modowej.

Moda na czterech kółkach

Przedłużeniem działalności concept store’a jest pierwszy w Polsce fashion truck. Powstał, ponieważ Fu-Ku często jeździło na targi mody. W pewnym momencie padł pomysł, żeby całą ofertę, przymierzalnię i lustra, wozić w swojej ciężarówce. Działa na takiej samej zasadzie jak jego starsi, kulinarni bracia – food trucki. Załoga Fu-Ku jeździ nim po całej Polsce, a na główny celownik bierze eventy modowe i muzyczne.

Najczęściej jeździmy do Warszawy i nad morze – mówi Agnieszka. – Często jesteśmy zaskoczeni, bo ludzie specjalnie przyjeżdżają do nas w dane miejsce. Jeżdżąc na różne wydarzenia, bierzemy ze sobą rzeczy, które mogą się przydać od razu po zakupie. Na festiwale zawsze bierzemy kurtki, nerki i okulary przeciwsłoneczne.

Co ciekawe, fashion truck był ostatnio ręcznie przemalowywany. Całym przodem zajęła się ekipa z Kotlina Crew.  Na maskę czarno-białej ciężarówki trafił kolorowy, roślinny motyw.

Salon Fu-Ku to miejsce ludzi z inicjatywą, którzy zarażają innych swoim pozytywnym i alternatywnym podejściem do estetyki i mody. To jeden z najważniejszych adresów w mieście dla ludzi szukających czegoś nowego i wyjątkowego w swojej szafie. Przy okazji wizyty w concept storze, można także skorzystać z porad ekspertów. Inicjatywa cały czas napiera rozpędu. Fu-Ku nie ogranicza się wyłącznie do handlu. To także miejsce warsztatów i spotkań z artystami, które ma swoją stałą, wciąż powiększająca się rzeszę fanów. Wydaje się, że to nie koniec wyjątkowych pomysłów ekipy Fu-Ku.


Autor | Marcin Obłoza