W historii gier niewiele było takich dzieł jak Fez. Niewielu też było dotychczas takich twórców jak Phil Fish — młody i ambitny Kanadyjczyk.

Wspólnie z Shawnem McGrath’em postanowili rozwijać pewien projekt.  To w umyśle Shawna zrodził się pomysł na podstawową mechanikę Feza — trójwymiarowy świat widziany w dwóch wymiarach z czterech różnych perspektyw. Niestety, obaj rozeszli się po pewnym czasie z powodu różnic poglądów w swoje strony. Fish tworzyć Fez, a McGrath grę Dyad. Jednakże nie o Dyad teraz mowa.

fez, pierwszy build
Pierwsza wersja Feza

Pierwsza zapowiedź Feza pojawiła się na stronie tigsource.com. Poza przypuszczeniami, że tytuł będzie freeware, udostępniono też pierwszy screen z gry.  Jak widać, trochę się różniła od ostatecznej wersji. Później w filmie “Indie Game: The Movie” Fish ujawnił, że cały styl graficzny gry przerabiał 3 razy, ale za każdym razym był to pixel-art. Po prostu w całym procesie tworzenia grypoprawiał swoje zdolności w tej technice i z niebywałym pietyzmem dodawał kolejne szczegóły. W każdym razie, notka na wspomnianej wcześniej stronie zdradzała niewiele ponad to, że gra będzie miała jakąś ciekawą, wyróżniającą ją od innych gier logicznych, mechanikę. Nakręciło to niezwykle hype graczy i po odkryciu, że mechaniką tą był wspomniany wcześniej pomysł Mcgrath’a, doprowadziło do nominacji Feza na IGF. Gra wygrała nagrodę w kategorii wizualiów, ale Phil Fish nie mógł się pojawić na festiwalu, aby ją odebrać. Wszystko z powodu pracy w której nie chciano mu dać urlopu. Wtedy postanowił ją rzucić. To była pierwsza oznaka zgubnej pewności siebie tego twórcy.

Wracając jednak do gry chociaż wizualia zmieniły się kilkakrotnie to jej baza pozostała niezmienna, a nawet stała się podstawą fabuły. Historia rozpoczyna się w dwuwymiarowym mieście w którym budzi się nasz dwuwymiarowy bohater – Gomez. Tego dnia ma stawić się w najwyższym punkcie miasta, nie wiadomo dlaczego. Na miejscu zostaje przeniesiony przez tajemniczy sześcian gdzieś, gdzie uzyskuje od niego tytułową czapeczkę dającą mu możliwość doświadczenia trójwymiaru. Jednakże, podczas tego procesu kostka się rozpada, a gracz dostaje zadanie znalezienia 32 kostek rozrzuconych po świecie gry. Ponadto, świat również zaczyna powoli ulegać destrukcji co skutkuje utworzeniem się “czarnych dziur” w materii i pojawieniem się “anty-kostek”. Znalezienie ich wszystkich nie jest łatwą pracą…

phil fish, twórca feza, nowe dziennikarstwo
Phil Fish

Podobnież ciężką pracą było stworzenie i wydanie gry. Po wygranej nagrodzie na IGF, rząd Kanadyjski dał Philowi pieniądze na założenie firmy. Tak właśnie powstała firma Polytron której to właścicielem został Fish. Gdy już razem z nowymi współpracownikamiprogramistą Renaud Bédardem, kompozytorem Rich’em “Disasterpece” Vreelandem i sound designerem Brandonem McCartinem ukończył grę, co było okupione latami pracy i zaciągniętymi pożyczkami, by uratować firmę od bankructwa, ta okazała się hitem. Wszystko dzięki niecodziennemu podejściu do rozgrywki, wybitnej pixel-artowej grafice i spokojnej, ambientowej muzyce.

Muzyka w Fezie uspokaja. Często naśladuje odgłosy natury deszcz, szelest liści, czy też podmuchy wiatru. W ten sposób w graczach nie narasta frustracja którą mogą wywołać rozmaite zagadki, problemy logiczne, będące przecież w grze logiczno-platformowej na porządku dziennym. Nieznany alfabet który trzeba samemu odcyfrować? Kombinacje klawiszy pozwalające przedostać się dalej? Przesuwanie platform? Ta gra ma to wszystko. I jeszcze więcej, w końcu podstawą gry są cztery różne rzuty. Na zabawie perspektywą zleci większa część rozgrywki. Nie da się przeskoczyć na tamtą platformę? Nie ma sprawy, to tylko kwestia perspektywy. Szkoda tylko, że Fishowi ten motyw spodobał się do tego stopnia, iż postanowił zastosować go nawet w przypadku mapy. Wydawałoby się, że w tak podstawowym elemencie interfejsu jak mapa niewiele da się zepsuć? Cóż, naszemu innowatorowi się udało. Mapa jest nieczytelna, ale faktycznie, wygląda ślicznie. Brawo. No, ale cóż, Phil Fish jest perfekcjonistą. Wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik, zgodnie z założeniami.

I było. Gra w pierwszym dniu sprzedała się w liczbie 20 tysięcy, a przez rok bycia tytułem ekskluzywnym dla konsoli Microsoftu uzyskała wynik 200 tysięcy egzemplarzy. Zebrała same świetne oceny i przyniosła studiu Polytron spore przychody. Jeszcze więcej mamony przyszło wraz z wydaniem gry na PC. Było tak dobrze, że Fish rozważał nawet zrobienie sequela. Niestety, na drodze stanął sobie sam.

Żeby to zrozumieć trzeba się cofnąć do pierwszego zamieszania wokół jego postaci. W wspomnianym wcześniej filmie “Indie Game: The Movie” zapytany przez japończyka Makoto Goto, co sądzi o dzisiejszych grach rodem z Japonii stwierdził, w wolnym tlumaczeniu, “Wasze gry ssą.”. Wywołało to w internecie sporą burzę. Zarzucano mu wiele rzeczy od skrajnej nienawiści, przez rasizm, aż po zazdrość. W odpowiedzi rzucał na swoim twitterze tekstami rodem ze szkolnego podwórka, nadużywał wulgaryzmów, zachowywał się krótko mówiąc nieadekwatnie do swojej pozycji. Wygrał też w tamtym okresie, po raz kolejny, nagrodę na IGF. Zapewne jego ego wystrzeliło wtedy w górę jeszcze bardziej, co zresztą skwapliwie uzewnętrzniał. Po tej aferze pojawiały się inne – mniejsze, lub większe…

Kulminacją była kłótnia Fisha z Marcusem Beer’em. Marcus w programie “Invisible Walls” zarzucił Fishowi i innemu twórcy indie, Jonathanowi Blow, że kreują się na królów branży indyków, a w rzeczywistości są szukającymi atencji hipokrytami, którzy próbują robić rzeczy poprawiające ich image, krytykując jednocześnie media, gdy ktoś wyjawia na ich temat coś negatywnego. Beer posunął się nawet do nazwania Fisha dupkiem. Ten zaś rozpoczął batalię na twitterze co zaowocowało masą nieprzychylnych komentarzy w jego kierunku i ostatecznie podjęciem decyzji o anulowaniu projektu Fez II, by “ukarać graczy”. Gracze w odwecie zagrali bardzo nieczysto. Hakując wszystkie jego hasła uzyskali dostęp do prywatnych danych. Te następnie udostępnili w sieci. Miało to zadziałać jak szantaż celem zmuszenia go do dokończenia projektu. Fish odpowiedział wycofaniem się z branży growej i wystawieniem na sprzedaż firmy Polytron, a także praw do marki Fez. Ostatecznie trudno powiedzieć kto wyszedł na tym gorzej, Fish przez swoją arogancję i słaby PR, czy gracze przez nieczyste zagrywki i dziecięcy upór?

Wydaje mi się, że nie byłoby problemów gdyby Fish poprzestał od razu na swoim magnum opus zamiast prób zabaw w celebrytę, z drugiej strony gracze też pofolgowali swojej impulsywności. A szkoda, bo Fish posiadał zadatki na wizjonera, ale niestety – miał również niewyparzony język.   

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest