Szukanie samego siebie pośród licealnych problemów i narkotyk, który daje chwilę wytchnienia. Serial Euforia, który udowadania, że HBO powoli depcze po piętach Netflixowi.

Nastoletnią Rue Bennett (Zendaya) poznajemy po skończeniu kilkumiesięcznej terapii odwykowej. Przeciętna młoda dziewczyna, niczym się nie wyróżniająca. No może poza jednym. Za bardzo polubiła stan, w którym świat wokół przestaje istnieć, a wraz z nim wszystkie jej problemy. Rue po powrocie z ośrodka dla uzależnionych ani myśli o całkowitym odstawieniu narkotyków. Właściwie jej życie wcale się nie zmienia. Wciąż bierze i sprytnie tuszuje przed matką wyniki testów antynarkotykowych.

Do czasu, kiedy do miasta przyjeżdża Jules Vaughnn. Transseksualna dziewczyna, która od początku zwróciła uwagę Rue. Z czasem ich znajomość zaczęła nabierać innego charakteru. Rue powoli zakochuje się w Jules i to właśnie dla niej chce być czysta.

Tak naprawdę, postać Rue jest tylko tłem dla całej licealnej społeczności. Poznajemy problemy kliku nastolatków, którzy jak wszyscy w tym wieku, szukają własnej tożsamości i próbują odpowiedzieć sobie na pytanie kim tak właściwie są. Postacie Kat Hernandez i Nate’a Jacobsa są dobrymi przykładami szukania tej seksualnej tożsamości, która w całym serialu odgrywa bardzo ważną rolę. Momentami wulgarna i powierzchowna, tylko czasami prowadząca do prawdziwego uczucia.

Z czasem narkotyki wydają się tylko próbą poradzenia sobie z młodzieńczymi problemami i dylematami. Gdy jednak znika euforia, uświadamiają sobie, że nic nie trwa wiecznie, a każda chwila szczęścia i beztroski to jedynie ulotny banał.

Fabuła w połączeniu z ładnymi kolorami i muzyką, która niesie za sobą coś więcej niż tło, dają niezwykły efekt. Ten z Was, kto zdecyduje się obejrzeć do ostatniej sceny, będzie wiedział, o czym mówię.


Autor: Zuzanna Kuczyńska
Zdjęcie: You Tube