We wtorek księgarnię Tajne Komplety odwiedził wyjątkowy gość. Aleksandra Boćkowska, dziennikarka związana z Gazetą Wyborczą, opowiadała o swoim najnowszym reportażu. Księżyc z Peweksu mówi o tym, jak wyglądał luksus za czasów Polski Ludowej. 

Spotkanie z czytelnikami miało nostalgiczny charakter. Wielu z zainteresowanych pamiętało jeszcze czasy socjalizmu i wymieniało się z dziennikarką swoimi wspomnieniami i anegdotami. Boćkowska przytaczała natomiast wątki zawarte w promowanej publikacji. Przyznała, że ważnym elementem opowieści było przedstawienie życia codziennego ludzi żyjących w tamtym okresie. Dopiero znając ich realia, można zrozumieć, dlaczego nawet niektóre z rzeczy codziennego użytku były uznawane za coś cennego.

Dziennikarka skupiła się na przedstawieniu kilku miejsc, które w PRL-u szczególnie kojarzyły się z luksusem, miały niemalże kapitalistyczny charakter. Takie było ówczesne Trójmiasto. W Sopocie regularnie pojawiały się gwiazdy, w Gdańsku przesiadywał półświatek, a Gdynia była miejscem, w którym do Polski Ludowej docierały rzeczy przemycane z zachodu. Marynarze zamieniali w zachodnich portach dobra z kraju na te, których w PRL-u brakowało i można było na nich sporo zarobić.
– Rozmawiałam z płotkami tego biznesu, a nie z rekinami – mówiła Boćkowska. – Każdy marynarz przemycał po cichu, można przecież było za to trafić do więzienia.
Kolejnym luksusowym miejscem na mapie Polski Ludowej było Zakopane. Działały tu prywatne, nielegalne hotele i restauracje. Zakopiańczycy dostawali też pokaźne sumy w dolarach od członków swoich rodzin mieszkających w Stanach Zjednoczonych.
Boćkowska zwróciła również uwagę na Śląsk.
– Władza zawsze dbała o ten region – stwierdziła. – Nawet były dyrektor Społem potwierdził, że na Śląsku było lepsze wyposażenie delikatesów, niż w innych regionach.
To także tam nie obowiązywały limity dotyczące maksymalnej wielkości domu wolnostojącego (110 metrów kwadratowych), które miały zachęcać elity do przeprowadzki do Katowic. Tylko tam działały także Gieweksy, specjalne sklepy dla górników. Za dodatkową pracę w wolne dni otrzymywali bony do tych nietypowych sklepów, w których była dostępna między innymi elektronika.

Autorka przyznała, że zebranie materiału i spisanie wszystkich historii zajęło jej prawie trzy lata. Na potrzeby tego projektu rozmawiała z około setką osób.
Księżyc z Peweksu ukazał się nakładem wydawnictwa Czarne.


Autor: Marcin Obłoza
Foto: M. Obłoza, wyd. Czarne