Niezastąpiona przekąska w przerwie meczowej na stadionie albo podczas nocnych wypadów. Hot dog jest uniwersalny, sycący i amerykański. W czwartek – 4 lipca, obchodzimy jego święto.

Dzień Hot Doga zbiega się z amerykańskim Dniem Niepodległości. Indepedence Day również obchodzony jest 4 lipca. Trudno uznać to za przypadek. Cofnijmy się jednak do samych początków.

Hot dog uważany jest obecnie za jednego z najpopularniejszych amerykańskich fasfoodów, ale mało kto wie, że jego historia zaczęła się w Niemczech. W XVII wieku rzeźnik Johann Georghehner wynalazł parówki zwane Dachshund (jamnik), z którymi potem powędrował do Frankfurtu. Następny etap wiąże się z przybyciem do Stanów Zjednoczonych imigrantów z różnych państw. Jeden z nich, Charles Feltman otworzył w 1871 roku na Coney Island pierwszą budkę z dachshundami w bułce mlecznej. W następnych latach ta potrawa nabierała na popularności, przybrała też nazwę, którą posługujemy się do dzisiaj – hot dog.

Nobody puts ketchup on the hot dog

O ile początkowo hot dog był sprzedawany tylko w tradycyjnej wersji – w samej bułce, to z czasem popularne zaczęły się robić jego różne wariacje. Niektórzy preferują hot doga z keczupem. Zdecydowanie nie popiera tego Brudny Harry, postać grana przez Clinta Eastwooda.

W hot dogu w stylu Chicago nie występuje ketchup. Dodatki stanowią za to musztarda, kawałki cebuli, plasterki ogórka, selera i ostrej papryki. Popularne w ostatnich latach stały się też „chilli dogi”, do których dodaje się mięsną mieszankę, typu chilli con carne.

Furorę rok temu zrobił tweet koszykarza Giannisa Antetokounmpo, który po raz pierwszy w życiu spróbował corn doga. To parówka pokryta ciastem kukurydzianym, podawana na drewnianym patyku.

Tylko w Ameryce

W amerykańskiej kulturze, za bardzo popularną rozgrywkę uchodzi competitive eating, czyli jedzenie dużych porcji jedzenia w jak najkrótszym czasie. Pochłanianie hot dogów stanowi stały element tych konkurencji. Za najwybitniejszego zawodnika na świecie uchodzi Joey Chesnut, który potrafi zjeść 74 hot dogi w sześć minut.

Na stację po hot doga!

W ostatnich latach hot dog nabrał na znaczeniu również w Polsce. Często sięgamy po niego w drodze na uczelnie, zahaczając o pobliski sklep spożywczy. Nie obce są nam wtedy wyrzuty sumienia. Zdecydowanie nie jest to najzdrowsza opcja na śniadanie czy lunch, ale z pewnością tania i przystępna. Hot dogi od wielu lat sprzedawane są również na stacjach benzynowych i stanowią kuszącą propozycję dla wszystkich kierowców.

Zachęcamy was więc do skorzystania z wyjątkowej okazji. Tylko 4 lipca możecie upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – zjeść hot doga i przy okazji świętować Indepedence Day.


Autor: Kacper Marciniak
Zdjęcie: pixabay.com