Po niesamowitych półfinałach Ligi Mistrzów przyszedł czas na tą samą fazę rozgrywek Ligi Europy. Tutaj oba zespoły z Londynu – Chelsea i Arsenal – stanęły przed szansą sprawienia, że zarówno w finale LE jak i LM zagrają same angielskie zespoły, jako że w ostatecznym starciu Champions League zmierzą się Tottenham i Liverpool.

Valencia vs Arsenal

Początek meczu należał do gospodarzy. Już w 8. minucie blisko strzelenia gola był Goncalo Guedes. Co nie udało się Portugalczykowi, powiodło się trzy minuty później Kevinovi Gameiro. Po szybkiej kontrze Rodrigo wystawił Francuzowi piłkę, a ten wpakował ją do pustej bramki, sprawiając sobie przy okazji prezent na urodziny. Chwilę później mogło być już 2:0, ale strzał Rodrigo zablokował… Gameiro. Valencia nie ustawała w atakach. Znów próbował Rodrigo, ale futbolówka minimalnie minęła bramkę Petra Cecha.

Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i o tym boleśnie przekonali się Hiszpanie. W 18 minucie Alexandre Lacazette zgrał piłkę do Aubameyanga, a ten huknął mocno z ok. 20 metrów i nie dał szans Neto. Po tym golu mecz się uspokoił. Arsenal cofnął się i skupił na ograniczeniu możliwości ofensywnych Valencii. Pod koniec pierwszej połowy „Kanonierom” udało się także przeprowadzić kontrę po której w słupek trafił Lacazette, a wynik do przerwy się nie zmienił.

Krótko po rozpoczęciu drugiej połowy Londyńczycy praktycznie rozstrzygnęli kwestię awansu. Konkretnie dokonał tego Lacazette, który w 51 minucie znakomicie obrócił się z piłką i pewnie pokonał Neto. Od tego momentu Valencia do awansu potrzebowała aż czterech goli.

W 58 minucie udało im się nawet wyrównać za sprawą Gameiro, ale tak jak w Lidze Mistrzów w tym sezonie wszystko jest możliwe, tak Liga Europy jest bardziej stabilna. Kibicom Valencii uświadomić chciał to Mesut Ozil w trakcie schodzenia z boiska.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Sposób Niemca był mało skuteczny, ale ten Aubameyanga już jak najbardziej. Gabończyk w 69. minucie celnie główkował po dośrodkowaniu Maitland-Niles’a, absolutnie uciszając trybuny. Ten sam zawodnik pod koniec meczu dobił jeszcze „konających” gospodarzy i przypieczętował awans „Kanonierów”. Warto jeszcze wspomnieć, że Unai Emery, trener Arsenalu, awansował już po raz czwarty do finału LE. Wszystkie poprzednie, jeszcze w roli szkoleniowca Sevilli, udało mu się wygrać.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Valencia vs Arsenal 2:4

Bramki: Gameiro 11 i 58 – Aubameyang 17, 69 i 88, Lacazette 50.

Pierwszy mecz: 1:3

Awans: Arsenal.

Valencia: Neto – Cristiano Piccini (56′ Carlos Soler), Ezequiel Garay, Gabriel Paulista, Jose Gaya – Daniel Wass, Dani Parejo, Francis Coquelin, Goncalo Guedes (72′ Ferran Torres) – Rodrigo Moreno (72′ Santi Mina), Kevin Gameiro.

Arsenal: Petr Cech – Nacho Monreal, Sokratis Papastathopoulos, Laurent Koscielny – Ainsley Maitland-Niles, Granit Xhaka, Lucas Torreira (80′ Matteo Guendouzi), Sead Kolasinac (71′ Shkodran Mustafi) – Alexandre Lacazette, Mesut Oezil (62′ Henrich Mchitarjan), Pierre-Emerick Aubameyang.

Chelsea vs Eintracht Frankfurt

Będąca w lepszej sytuacji po pierwszym meczu drużyna z Londynu udanie rozpoczęła i to spotkanie. „The Blues” od początku kontrolowali przebieg wydarzeń starając się przy tym przedostać pod bramkę Eintrachtu. To jednak goście w 15. minucie jako pierwsi mieli okazję do strzelenia gola, lecz strzał Danny’ego da Costy świetnie zatrzymał Kepa.

Gospodarze odpowiedzieli dziesięć minut później strzałem Davida Luiza, ale frankfurtczyków uratował Hasebe wybijając piłkę z linii bramkowej. Jednakże w 28. Minucie spotkania nic już nie było w stanie uratować zespołu z Niemiec, gdyż Ruben Loftus-Cheek wykorzystał podanie Edena Hazarda i pewnie pokonał Kevina Trappa.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Do końca pierwszej części meczu goście nie byli w stanie zaskoczyć defensywy Chelsea i do szatni schodzili ze świadomością, że taka gra niczego dobrego im nie przyniesie.

Po przerwie frankfurtczycy od razu ruszyli do ataku. Zaledwie cztery minuty zajęło im doporowadzenie do remisu, gdy Luka Jović wykorzystał sytuację sam na sam z Kepą.

https://platform.twitter.com/widgets.js
Chelsea była blisko szybkiej odpowiedzi, ale Olivier Giroud minimalnie nie trafił po podaniu Edena Hazarda. Do końca regulaminowego czasu gry nie padła już żadna bramka pomimo usilnych starań obu drużyn. Aby rozstrzygnąć ten mecz potrzebna była zatem dogrywka.

Pierwszy dodatkowy kwadrans również nie przyniósł decydującego gola. Najbliżej był dwa razy rezerwowy gości Sebastien Haller, ale w obu przypadkach obrońcy Chelsea, kolejno David Luiz i Davide Zappacosta wybijali piłkę niemalże z linii bramkowej.

Nie inaczej było również w drugiej połowie dogrywki. Obu zespołom wyraźnie brakowało już sił i pomimo ogromnych chęci nie były one w stanie niczego wykreować. Przyszedł zatem czas na konkurs rzutów karnych. Ten na swoją korzyść rozstrzygnęli Londyńczycy, którzy tym samym sprawili, że zarówno w Lidze Mistrzów, jak i w Lidze Europy, będziemy mieli w pełni angielskie pojedynki!

https://platform.twitter.com/widgets.js

Chelsea vs Eintracht Frankfurt 1:1, karne 4:3

Bramki: Ruben Loftus-Cheek (28) – Luka Jović (49).

Karne:

0:1 – Haller
1:1 – Barkley
1:2 – Jović
1:2 – Azpilicueta x (Trapp obronił)
1:3 – de Guzman
2:3 – Jorginho
2:3 – Hinteregger x (Kepa obronił)
3:3 – Luiz
3:3 – Paciencia x (Kepa obronił)
4:3 – Hazard

Pierwszy mecz: 1:1

Awans: Chelsea

Chelsea FC: Kepa Arrizabalaga – Cesar Azpilicueta, Andreas Christensen (74′ Davide Zappacosta), David Luiz, Emerson Palmieri – Ruben Loftus-Cheek (86′ Ross Barkley), Jorginho, Mateo Kovacić – Willian (62′ Pedro Rodriguez), Olivier Giroud (96′ Gonzalo Higuain), Eden Hazard.

Eintracht Frankfurt: Kevin Trapp – Danny da Costa, David Abraham, Martin Hinteregger, Simon Falette – Makoto Hasebe, Sebastian Rode (70′ Jonathan de Guzman) – Ante Rebić (90+3′ Sebastien Haller), Mijat Gacinović (118′ Goncalo Paciencia), Filip Kostić – Luka Jović.

Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram