Jak szybko się pojawiła, tak szybko zniknęła. Aplikacja do rozbierania kobiet – DeepNude została usunięta przez twórców, z obawy że zostanie użyta do niewłaściwych celów.

DeepNude rozgrzał internet do czerwoności, po czym…zniknął. Autorzy usunęli z sieci kontrowersyjną aplikację, w ramach troski o bezpieczeństwo. Nie spodziewali się aż takiej popularności swojego dzieła i przestraszyli się, że może zostać wykorzystane w niecnych celach. W ciągu kilku dni ponad 500 tysięcy osób skorzystało aplikacji.

Tylko rozbierane kobiety

DeepNude to sprytna aplikacja, która potrafiła rozebrać wybraną przez nas kobietę w kilka sekund. Działa na zasadzie podobnej do programów typu Deep Fake. Algorytm analizuje zdjęcie danej osoby i nakłada na niego fałszywe elementy, w tym przypadku nagie części ciała. Wyszukuje istniejący już obraz nagiej kobiety, i dopasowuje je do zdjęcia prawdziwej osoby. Co ciekawe, algorytm nie wyszukuje męskich elementów ciała, wobec czego aplikacja działa tylko w przypadku fotografii kobiet.

Celebrytka, sąsiadka czy koleżanka – każda z kobiet była narażona na działanie tego tworu. Wystarczyło wgrać zdjęcie danej pani, a sztuczna inteligencja rozpracowała jej nagi wygląd. Wyobraźnia internautów zaczęła działać w oszałamiającym tempie. Sztucznie roznegliżowane kobiety oglądali dorośli, nastolatki, a nawet dzieci. Aplikacja była darmowa. Mimo że opatrywana była znakiem wodnym, to i tak doszło do nadużyć przez niektórych internatów.

To tylko rozrywka

Chwilę po uruchomieniu machiny do rozbierania, na twórców polała się fala krytyki. Nic dziwnego, w końcu żadna z nas nie chciałaby być nagą gwiazdą w czyimś telefonie czy w ogóle w internecie. Autorzy tłumaczyli, że aplikacja miała mieć charakter jedynie rozrywkowy.

Tu już nie chodzi tylko o plotki, fakenewsy czy ustawki. DeepNude poszło o krok dalej, o jeden most za daleko. Ta rzekoma rozrywka stała się narzędziem w rękach fanatyków. Nie wiadomo dokładnie do czego byli zdolni internauci wykorzystujący dane zdjęcia. Można to sobie jedynie wyobrazić i to raczej nie będą miłe wyobrażenia. Bez względu na to, co zakładali autorzy, sam w sobie pomysł jest już krzywdzący i upokarzający dla kobiet. Rozebrane sztucznie zdjęcia mogą trafić w mgnieniu oka do każdego medium. A jak już coś trafi do internetu, to na zawsze tam pozostanie i nikt nie przyjmuje żadnych tłumaczeń. Miejmy nadzieję, że coś podobnego nigdy już się nie pojawi.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcie: Instagram