Wielkie zaskoczenie American Film Festival 2018. Czego możemy się spodziewać po amerykańskim filmie o nastolatkach? Tym razem dosłownie wszystkiego. 

W Assassination Nation, reżyser Sam Levinson w sposób całkowicie pozbawiony subtelności ,porusza problemy współczesnego świata. Brzmi patetycznie? Nic bardziej mylnego. W prologu filmu, widz zostaje ogłuszony migawką scen oraz ostrzeżeniem o tym, co nastąpi w dalszym ciągu.

To jest opowieść o tym, jak moje miasto Salem straciło rozum

Takimi słowami w swój świat wprowadza nas główna bohaterka filmu Lily, w którą wcieliła się Odessa Young. Rozpoczyna się niewinnie. Banda nastolatek plotkuje na błahe tematy dotyczące chłopców. Cukierkowy obrazek rodem ze wszystkich amerykańskich filmów dotyczących highschool. Ładne, skąpo ubrane cheerleaderki, przystojni zawodnicy drużyny, domówki, alkohol i seks. Akcja zaczyna nabierać tempa, kiedy wszystkie prywatne wiadomości mieszkańców Salem zostają wykradzione i udostępnione publicznie. Jedna z bohaterek filmu stwierdza, że w dzisiejszych czasach to nie powinno robić wrażenia, ponieważ prywatność jest reliktem, w który wierzą starzy ludzie. Ujawnione smsy, przesyłane nagie zdjęcia czy historie przeglądarek dosłownie wywracają Salem do góry nogami. Nagle dowiadujemy się kto z kim, kiedy, dlaczego, co kto o kim i w jakim kontekście. Nikt nie jest anonimowy i każdy może zostać zlinczowany. Rozpoczyna się polowanie na czarownice. Ktoś musi ponieść winę za krzywdę jakiej doświadczyli mieszkańcy. Przestają obowiązywać jakiekolwiek zasady. Tłum żąda krwi i sprawiedliwości. W Salem dochodzi do ataków, morderstw, zamieszek. Rozpoczyna się regularna wojna i z cukierkowa fabuła przeradza się w thriller zemsty.

Czy brak prywatności to główny problem?

Otóż nie, to jedynie wierzchołek góry lodowej kwestii poruszonych przez reżysera. Assassination Nation jest surrealistycznym obrazem współczesnego, amerykańskiego społeczeństwa. W tle rozgrywających się scen często migocze flaga Stanów Zjednoczonych. Moim zdaniem jednak ta mroczna, a zarazem komiczna satyra jest uniwersalna dla wszystkich narodów tzw. pierwszego świata. Hipokryzja prowadzi do rzezi. Problemem nie jest kwestia zawartości upublicznionych informacji, tylko reakcja na nią. Ogólne przyzwolenie na lincz. Wyolbrzymiona do staroświeckich aktów sprawiedliwości zawarta w fabule agresja jest metaforą naszej żądzy krwi. Lubimy oceniać i wydawać wyroki. Strzelaniny, morderstwa, samobójstwa równają się świetnej rozrywce. Z zapartym tchem śledzimy kto następny zostanie ofiarą przemocy. Ofiarami stają się także zachęcane wcześniej do wyzywających zdjęć i określonego stylu bycia dziewczyny. Wymaga się od nich bycia istotami seksualnymi, więc dokonują komercjalizacji swojego ciała. W efekcie zostają osądzone, uprzedmiotowione i zlinczowane. Sam Levinson zwraca uwagę na wszechobecny seksizm, który spotyka się z ogólnym przyzwoleniem. Wśród upublicznionych wiadomości znajdują się między innymi smsy dyrektora szkoły, który ze swoją żoną dzielił się fotografiami ich pociechy z kąpieli. Zostaje on oskarżony o pedofilię. Nawet niewinna nagość zostaje zseksualizowana.

We can’t stop

Całokształt robi wrażenie. Światowa premiera miała miejsce w styczniu tego roku, w Polce Assassination Nation film wkracza do kin 23 listopada. Mimo tego opóźnienia, zdecydowanie nie stracił aktualności. Bajkowe, irracjonalne, doskonale dopracowane i trzymające w napięciu kadry połączone z idealnie współgrającą muzyką płynnie prowadzą nas przez przypowieść o tym do czego boimy się przyznać. Komedia, thriller, film psychologiczny czy manifest? Na pewno porządna dawka dobrej rozrywki z ukrytym drugim dnem. A na koniec w sennej rzeczywistości Salem defilada nastolatków wystukująca swoistą deklarację We can’t stop Miley Cyrus.

_____________________________________________________________________

Autor: Natalia Twardzik
Zdjęcia: BRON Studios, YouTube