Po dwóch emocjonujących tygodniach, podczas których rozgrywane były dwa pierwsze etapy Katowickiego Majora, przyszedł czas na wyczekiwaną fazę Play-off. Wraz z nią pojawiło się wiele pytań. Czy będziemy mieli nowego mistrza? Spośród pozostałych ośmiu drużyn, już w niedzielę jedna z nich zostanie triumfatorem finałów Intel Extreme Masters w Katowicach. Jest to najważniejszy event w Counter Strike’u na przestrzeni ostatnich paru miesięcy.

Jak prezentuje się drabinka?

W zależności od tego czy zespół przeszedł dalej z wynikiem 3:0, czy jednak po drodze poniósł kilka porażek, to wszystko zależy jego usadowienie w drabince. Te, które prezentowały się najlepiej, w ćwierćfinałach spotkają się z gorszymi rywalami, a nie z tymi, które również uzyskały ten sam rezultat.

Po jednej stronie, pierwszym pojedynkiem jaki będzie można zobaczyć jest Astralis z Ninjas in Pyjamas. Obecni mistrzowie, wyglądają na ekipę najlepiej zorganizowaną, nie pozwalającą przeciwnikom na popełnianie błędów. Chociaż, sami jedną mapę stracili, a dokładniej Mirage z Renegades. Nie są więc nie do przejścia. NiP za to bardzo musiał się natrudzić, żeby dojść do fazy pucharowej. Legendarna organizacja wraca jednak do niej po trzech latach nieobecności. Duńczycy prezentują się bardzo dobrze, i jak na razie są faworytem do wygrania IEMa i obrony tytułu. Szwedzi za to zdecydowanie będą faworytem Katowickiego tłumu, więc kto wie, tutaj mogą zdziałać wszystko.

Get_Right – Prawdziwa legenda Csa, która ponownie osiąga ten status.

Yeah The Boys? Czy może MIBR wróci do formy sprzed lat?

Zwycięzcy tego ćwierćfinału w półfinale spotkają triumfatora drugiego meczu, który zobaczymy w czwartek. Jest to spotkanie czarnych koni zawodów w Katowicach. Mowa tutaj o starciu brazylijskiego MIBR z australijskim Renegades. Oba składy zakończyły fazę Legend z wynikiem 3:1. Drużyna prowadzona przez Fallena szybko się podniosła po porażce z Cloud 9 w ich pierwszym meczu. Wręcz z łatwością przeszli pozostałych oponentów. Jest to reorganizacja legendarnego zespołu Luminosity/SK, który w 2016 roku był nie do przejścia. Ciekawe, kto ich zatrzyma w stolicy Śląska.

Kiedy po raz pierwszy osiągasz play-offy, ciężko się nie cieszyć.

Renegaci za to po raz pierwszy w swojej historii wywołali w Australijczykach poczucie dumy, po tym jak zaliczyli historyczny pierwszy awans do fazy pucharowej. I to w jakim stylu! Co prawda przegrali raz z obecnymi obrońcami tytułu, ale z wynikiem 2:1. Taka pewność gry i forma, sprawiają, że trudno jest się określić w stosunku do nich. Z jednej strony mogą nas jeszcze bardziej zaskoczyć i przejść w ćwierćfinale MIBR. Za to z innej perspektywy, rozczarowanie i Renegades to słowa, które przez długi czas szły ze sobą w parze. Aczkolwiek awans do play-offów jest wielkim sukcesem samym w sobie, więc nie patrząc na wynik ćwierćfinału, i tak mogą być zadowoleni z wyników tego eventu.

Niebieskie konie w natarciu, czy może EZ4ENCE?

Po drugiej stronie drabinki, zdecydowanym faworytem jest Team Liquid, kolokwialnie nazywani mistrzami drugiego miejsca. Przez ostatnie parę miesięcy, faktycznie finały większości rozgrywek, kończyły się pojedynkiem Astralis z Liquid, gdzie to Duńczycy wychodzili zwycięsko. To jednak było przed zmianą Taco na Stewiego. Po tej rotacji, Amerykanie wygrali iBuyPower Masters, pokonując wynikiem 2:1 Astralis w finale. Czy IEM Katowice 2019 to kolejny turniej, na którym przyjdzie nam zobaczyć takie same zespoły w finale? Obydwa na razie prezentują się najlepiej, co zresztą pokazują wyniki – oba awansowały dalej z rezultatem 3:0.

Stewie2k to zdecydowanie gracz, który może wygrywać mistrzostwa.

Team Liquid na początek ma niełatwą drogę do przejścia. Przede wszystkim w ćwierćfinale zmierzą się z ENCE. Fińska ekipa jest jedną z najbardziej hype’owanych, na przestrzeni ostatniego miesiąca. Jak widać, nie jest to bez powodu, ponieważ już na pierwszym Majorze doszli do fazy pucharowej. W pojedynku z Amerykanami są jednak tym underdogiem, który może zabierze im mapę, ale w całym best of three raczej nie zatriumfuje.

s1mple go kill.

W ostatnim ćwierćfinale oglądać będziemy największe niewiadome tej fazy turnieju – Natus Vincere kontra Faze Clan. Nasi wschodni sąsiedzi, pod dowództwem Zeusa, opierać się będą głównie na swoich trzech gwiazdach – Electronic, flamie i s1mple. Tylko kiedy każdy z nich będzie grał na 100%, wtedy mają szanse na sukces i wzniesienie trofeum. Tutaj pojawia się problem. S1mple to na ich szczęście cały czas najlepszy gracz na świecie, co pokazują statystyki. Electronic za to stracił trochę pewność siebie, przez co jest cieniem siebie sprzed paru tygodni. Flamie jest mocno zmienny – raz otwiera, a raz zamyka tabelę.

Zadowoleni po awansie, ale żeby wygrać turniej muszą się bardziej postarać.

Skoro o zmienności mowa, to od razu do głowy przychodzą skojarzenia z ich oponentami – Faze Clan. Europejska, pełna gwiazd ekipa, była w pewnym momencie fazy Legend o włos od eliminacji. Poradzili sobie z odrobiną szczęścia i będzie można ich zobaczyć już w Piątek w Spodku. Wszyscy, a zwłaszcza ich fani, mają nadzieję, że jednak w lepszej formie niż ostatnio. Inaczej może to być ich ostatni mecz na tym turnieju.

Olofmeister – Jedyny gracz w historii CS:GO, który weźmie udział w fazie play-off każdego Majora.

Pierwszy ćwierćfinał, Na’Vi vs Faze w Czwartek, o godzinie 16:00.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Instagram @ESL, @hltvorg, @nipgaming,