Już dzisiaj na ekrany kin wchodzi najbardziej wyczekiwany film tego roku! Czy „Avengers: Infinity War” sprostają oczekiwaniom całego świata i oficjalnie staną się najlepszym dziełem Marvela wszech czasów?

Drugi, po bezkonkurencyjnych Piratach z Karaibów: Na nieznanych wodach, najdroższy film w historii kina. A to dopiero pierwsza część. Rekordowa liczba wyświetleń zwiastuna w ciągu pierwszej doby to ponad 230 milionów, co pobiło dotychczasowego zwycięzcę, czyli It w reżyserii Andresa Muschietti. Dodatkowo obsada ściśle superbohaterska, sama hollywoodzka śmietanka. Bracia Russo, którzy wcześniej też stali na czele dwóch części o przygodach Kapitana Ameryki, tym razem przystąpili do zmasowanego ataku.

Zwykle marvelowska rodzina pracowała w oddzielnych drużynach skupiając się na tym, by pokonać czyhające zło. Do czasu Thanosa, syna A’Larsa. Miłośnik koncepcji śmierci, a także jej prawdziwego ucieleśnienia. Obdarzony niezwykłymi mocami. Oprócz standardowej siły posiada jeszcze szybkość, inteligencję, zdolność teleportacji czy telepatii.
I to właśnie jemu czoła będą musieli stawić nasi bohaterowie. U boku standardowego składu Avengersów walczyć będą Black Panther, Doktor Strange czy najwięksi wrogowie Thanosa, czyli Strażnicy Galaktyki. Czy ten okropny złoczyńca z Ziemi -616 zdoła zdobyć sześć potężnych Kamieni Nieskończoności? Te artefakty o niezwykłej mocy są w stanie zawładnąć wszelkimi umysłami. Jeśli mu się uda, już nic nie będzie takie samo.

W filmie pojawi się kilkadziesiąt znanych już wcześniej twarzy, ale, jak uprzedzają twórcy, niektóre z nich zobaczymy już ostatni raz. Kogo czeka śmierć? Już niedługo się przekonamy.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: mat. prasowe, breathecast.com, YouTube