Żywe trupy niejednokrotnie podbijały wielkie i małe ekrany. Stacja The CW zakończyła właśnie nadawanie kolejnego serialu z tej konwencji. iZombie, adaptacja komiksu DC, na pograniczu humoru i absurdu w przyjemny sposób przełamała przejedzony już temat.

Serial iZombie stworzony przez Diane Ruggiero i Roba Thomasa po pięciu sezonach zniknął z ramówki stacji The CW. Pomysł na jego głównych bohaterów powstał jako komiks DC Vertigo, dopiero później podbił mały ekran. No właśnie, czy podbił? Większość z Was zna zarówno klasyki o apokalipsie zombie, jak i te mniej ambitne produkcje. Nie można jednak zaprzeczyć, że serial o młodej pracownicy biura koronera wyróżnia się na ich tle. Niestandardowy pomysł, humor i uczłowieczone zombie to nowa konwencja tego mało kreatywnego już tematu.

Zjedź mózg i dowiedz się, kim jestem

Zwyczajne życie w Seattle kończy się wraz z wejściem na rynek Utopium, narkotyku prowadzącego do rozpowszechniania się wirusa zombie wśród mieszkańców. Jedną z pierwszych zarażonych jest Liv Moore (Rose McIver), która razem ze swoim szefem Ravim (Rahul Kohli) pracuje w policyjnej kostnicy. Podczas oswajania się ze swoim nowym życiem i rosnącym apetytem na mózgi, odkrywa coś niesamowitego. Podczas jedzenia tego narządu (a dzięki swojej pracy ma do niego stały dostęp bez krzywdzenia niewinnych), w jej głowie pojawiają się wspomnienia zmarłego.

Dzięki wizjom z życia nieboszczyka, rozpoczyna pracę u boku detektywa Babinaux (Malcolm Goodwin). Jako duet doskonały rozwiązują coraz to dziwniejsze morderstwa w mieście. Wszystko ma jednak swoją cenę. Na przebłyski często trzeba czekać, są niejasne, a Liv oprócz wspomnień, dostaje jeszcze osobowość zmarłego. Drag queen, szef kuchni, rosyjski haker. Dzisiaj możesz być kim chcesz.

Zombie to też ludzie

Oczywiście bycie zombie to nie tylko supermoce i bohaterskie zasługi dla policji. iZombie ma w sobie przebłyski prawdziwej apokalipsy żywych trupów. Wraz z wirusem życie romantyczne Moore z jej narzeczonym Majorem (Robert Buckley) się kończy. Gromada wygłodniałych i złych żywych umarłych powiększa się. Na jej czele stoi główny antagonista serialu – Blane DeBeers (David Anders). Z gatunku pierwszych i tych złych zombie, knuje, szmugluje nielegalnie mózgi i zakłada luksusową melinę dla przedstawicieli swojego gatunku. Na szczęście Liv, będąca zresztą takim zombie-nie-zombie, wraz ze swoimi przyjaciółmi rusza światu na ratunek. Szef, były narzeczony, detektyw i przyjaciółka prawniczka Peyton (Aly Michalka). Drużyna doskonała melduje się w gotowości na poszukiwania twórcy Utopium i lekarstwa na zombiezm.

Być może powyższa fabuła wydaje się Wam mało porywająca i nieciekawa. Seriale o zombie, zagadkach kryminalnych i ratowaniu świata były. A jednak iZombie utrzymał się na antenie pięć lat, bawiąc widownię. Serial posiada wiele fabularnych zalet i komiksowych wstawek przy zmianie akcji, przez co autentyczny wpływ komiksu jest bardzo widoczny. Mimo oklepanych wstawek (przecież nigdzie nie może zabraknąć romansu), wszystko jest zgrabnie ograne, łącznie z sylwetkami bohaterów. Może dlatego rzeczywistość Seattle w tej konwencji zjednała serca. Dodatkowym plusem mogą być wstawki kulinarne z serii: jak przyrządzić mózg tak, aby nie odrzucał? iZombie jest lekką i przyjemną propozycją pełną humoru i kulturowych odniesień. I mimo mojej początkowej niechęci do kolejnego obrazu z konwencji i finału bez fajerwerków, z czystym sumieniem polecam na wieczór.


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: YouTube