Śląsk Wrocław podejmie jutro na własnym boisku Koronę Kielce. Wojskowi nie wygrali jeszcze w tym roku żadnego meczu i bez nagłej zmiany wyników mogą niebawem wylądować w strefie spadkowej. Kielczanie grają ostatnio w kratkę – w lidze tracili punkty, ale wygrali w pierwszym półfinałowym meczu Pucharu Polski z Arką.

Piłkarze Śląska chcą przerwać długą passę ośmiu meczów bez zwycięstwa. W tym roku podopieczni Tadeusza Pawłowskiego zdobyli zaledwie trzy punkty i znajdują się coraz bliżej strefy spadkowej. Tyle samo od wiosennego startu rozgrywek zdobyła tylko Sandecja, czerwona latarnia ligi, oraz Lechia Gdańsk, która w tym roku ma już trzeciego trenera. Trzynasta lokata Śląska może więc niepokoić kibiców, szczególnie po przebudzeniu Piasta Gliwice i Bruk-Bet Termaliki – zespołów, które, podobnie jak wrocławianie, bronią się przed spadkiem. Bramkarz Jakub Słowik jest jednak przekonany, że zła passa  zostanie przerwana już jutro.

– Nie mamy za sobą ciekawego okresu, ale mimo tego szukamy pozytywów. Jestem pewny, że jutro wygramy – powiedział bramkarz WKS-u. – Nie popełnimy błędów, które przydarzyły się nam w Szczecinie. Dobrze przeanalizowaliśmy również grę Korony.

W sobotnim meczu Śląska nie wystąpi Augusto, który pauzuje za kartki. Zespół trenera Pawłowskiego przez cały sezon boryka się z kontuzjami, szczególnie w formacji defensywnej. Przeciwko Koronie nie wystąpi również Michał Chrapek, Mariusz Pawelec i Djordje Cotra. Zawodnicy potrzebują jeszcze kilku tygodni na powrót do pełnej sprawności. Do meczowej kadry wraca natomiast Mateusz Lewandowski. Możliwe również, że na boisku pojawi się Kamil Dankowski, który od lata zmagał się z kontuzją.

– Chciałbym wziąć zespół w obronę, w ostatnich trzech tygodniach bardzo dużo trenowaliśmy. Ćwiczenia były objętościowo bardzo długie i możliwe, że przez to piłkarze byli wolniejsi od szczecinian w ostatnim meczu – mówił Tadeusz Pawłowski. – Rozmawialiśmy zespołowo i indywidualnie. Mam nadzieję, że moi chłopcy będą jutro prawdziwymi mężczyznami i wezmą sprawy w swoje ręce. To będzie mecz o sześć punktów – podsumowuje.

Trener WKS-u przyznaje, że zagrają ci, którzy będą w stu procentach sprawni. Możliwe, że Śląsk zacznie mecz z Koroną w podobnym ustawieniu, jak w Szczecinie – z Marcinem Robakiem na szpicy. Chwalony Arkadiusz Piech dobrze sprawdza się w roli jokera, który wchodzi w drugiej połowie i dodaje zespołowi zastrzyk energii.

Spotkanie z Koroną będzie ostatnim meczem Śląska w rundzie zasadniczej Ekstraklasy. Od nastepnego tygodnia tabela ligi zostanie przepołowiona i wrocławianie zagrają w dolnej ósemce o utrzymanie. Trzy punkty w meczu z Koroną mogłyby zdecydowanie polepszyć morale drużyny i sytuację w tabeli. Pierwszy gwizdek jutro o godzinie 18:00.


Tekst + zdjęcia: Marcin Obłoza