W małym miasteczku umiera młoda dziewczyna. Policjanci wszczynają śledztwo. Kto jest mordercą, komu można ufać i kim jest tytułowy belfer? – pisze Kamila Nowicka.

Większość  z nas częściej zagląda do zagranicznych seriali – głównie amerykańskich. Nic w tym dziwnego – w końcu polskie produkcje kojarzą nam się z takimi tytułami jak M jak Miłość czy Na dobre i na złe, które nie tylko mają charakter telenoweli, a pod względem jakości, to chyba nawet nie stały obok tych zachodnich.

Ale od pewnego czasu zauważyłam mały przełom w polskiej telewizji. HBO idealnie wstrzelił się w preferencje widzów. Zrobił pierwszy krok w kierunku dobrej zmiany tworząc takie produkcje jak Wataha czy Pakt. Teraz przyszedł czas na odpowiedź Canal+, który stworzył serial kryminalny Belfer.


Pewnego dnia, trójka nastolatków znajduje w lesie zamordowaną koleżankę z klasy. W tym samym momencie w miejscowej szkole zatrudnia się nowy nauczyciel języka polskiego, który przyjechał z Warszawy. Lokalni biznesmeni planują sprzedaż wielkiego kawałka ziemi Szwedom. Co łączy te trzy historie oraz ich bohaterów? Dobrowice, bo właśnie tam dzieje się cała akcja serialu. Z minuty na minutę, mieszkańcy odkrywają przed nami mroczną stronę miasteczka, w którym nie brakuje lokalnej mafii, skorumpowanych biznesmenów oraz stale przymykającej na wszystko oko policji.

Główną rolę gra Maciej Stuhr. Na początku trudno było mi się przyzwyczaić do widoku jego spokojnej  i zrównoważonej miny, bo kojarzę go głównie ze starymi, polskimi komediami oraz stand-up’ami, ale po chwili idealnie wpisuje się w klimat. Poza nim, na ekranie możemy zobaczyć również: Magdalenę Cielecką, Grzegorza Damięckiego, Sebastiana Fabijańskiego, Piotra Głowackiego czy Pawła Królikowskiego. Reżyser – Łukasz Palkowski wprowadza nas w świat polskiej prowincji, w której panują określone zasady. Jest to miła odmiana, bo zamiast miejskiego krajobrazu, widzimy stare domy i ulice oraz zielone lasy. Wszystko wzbogacone coraz bardziej popularnymi ujęciami z drona. Warto również zwrócić uwagę na nowe twarze, bo wiele z nich pojawia się w telewizji po raz pierwszy. Ale nie ma tutaj miejsca na żadną amatorszczyznę. Poziom aktorski serialowych licealistów jest na bardzo wysokim poziomie, a odgrywane przez nich role nie są sztuczne lub wymuszone.

Podobno sami aktorzy do końca zdjęć nie wiedzieli, kto jest zabójcą. Robili w tym celu zakłady. Wątpię jednak, żeby którykolwiek z nich obstawił prawidłowo, bo zakończenie wciska w fotel, a ty zbierasz szczękę z podłogi.

Pierwszy sezon liczy 10 odcinków, które trwają około godziny. Co ciekawe, prace nad kolejnym sezonem już się rozpoczęły, a akcja ma się dziać we Wrocławiu.

Autor | Kamila Nowicka