Śląsk Wrocław przegrał 0:3 z Koroną Kielce w meczu 15. kolejki LOTTO Ekstraklasy. O wygranej gospodarzy zadecydowały dwa gole Gorana Cvijanovica i jeden Niki Kaczarawy. Wrocławianie nie przypominali zespołu, który tydzień temu wbił trzy bramki Pogoni Szczecin.

Pierwsze minuty należały do gospodarzy. Trener Korony – Gino Lettieri, postawił na dwóch rosłych napastników – Niemca Elię Soriano i Nikę Kaczarawę, prawie dwumetrowego reprezentanta Gruzji. To jasny sygnał od Szwajcara, by grać górą w polu karnym. Pierwszy groźny strzał oddali jednak piłkarze Śląska. W środku pola stratę zaliczył Jakub Żubrowski, a szybki kontratak zakończył się uderzeniem Michała Chrapka sprzed pola karnego w poprzeczkę. Kielczanie odpowiedzieli w 17. minucie, po strzale głową Mateusza Możdżenia ponad bramką. Były pomocnik Lecha Poznań od pierwszych minut pokazywał się z dobrej strony, schodząc często na lewe skrzydło. W 24. minucie wszyscy kibice na Kolporter Arenie poderwali się z miejsc. Kaczarawa znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem WKS-u, Jakubem Wrąblem. Gruzin upadł w polu karnym, ale z powtórek nie wynikało jasno, czy bramkarz wrocławian podciął przeciwnika. Sędzia Zbigniew Dobrynin, mimo że nie zdecydował się na weryfikację w systemie VAR, podyktował jedenastkę. Goran Cvijanović mocno uderzył w środek bramki i wyprowadził Koronę na prowadzenie. Gospodarze nie przestawali atakować, a najgroźniejszą sytuację miał w 32. minucie Soriano. Niemiec oddał strzał z kilku metrów, a Wrąbel miał nie lada problemze złapaniem piłki. Młody bramkarz Śląska jeszcze kilkakrotnie ratował swój zespół, broniąc m.in. bardzo mocny strzał Możdżenia pod poprzeczkę. Śląsk miał mało sytuacji – z daleka próbowali celnymi strzałami Kamil Vacek i Robert Pich, ale bez zarzutu spisywał się Maciej Gostomski.

Druga połowa to ponowne ataki Korony. Śląsk wzmocnił defensywę – Igors Tarasovs zmienił Arkadiusza Piecha (jego miejsce na skrzydle zajął Robert Pich) – i przez dwadzieścia minut poprawnie się bronił. Kosecki i Pich starali się przeprowadzać akcje solowe, ale ich warunki fizyczne wyraźnie ustępowały defensorom kielczan. W 67. minucie Korona podwyższyła prowadzenie. Po akcji kombinacyjnej prowadzonej lewą stroną i dośrodkowaniu Możdżeń uderzył głową i skierował piłkę na bramkę Śląska. Kaczarawa dołożył tylko do niej nogę i wbił piłkę do siatki. Cztery minuty później było już 3:0. Gruziński napastnik tym razem w roli asystenta. Po rzucie rożnym strzelił we Wrąbla, a chwilę później wystawił piłkę Cvijanovicovi. Ten nie pomylił się z kilku metrów i strzelił swojego drugiego gola w meczu. Śląsk skończył mecz w dziesiątkę, urazu doznał bowiem Djordje Cotra. Korona wygrała mecz zasłużenie, co potwierdzają statystyki – oddała aż 15 strzałów na bramkę (WKS tylko 5). Goście mają problemy z wygrywaniem na wyjeździe i obecnie to największa bolączka trenera Urbana.

 


Korona Kielce – Śląsk Wrocław 3:0 (1:0)
1:0 – Goran Cvijanović 26′ (karny)
2:0 – Nika Kaczarawa 67′
3:0 – Goran Cvijanović 72′

Korona Kielce: Maciej Gostomski – Łukasz Kosakiewicz, Bartosz Rymaniak, Adnan Kovacević, Ken Kallaste – Goran Cvijanović, Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń, Marcin Cebula (68′ Ivan Jukić) – Nika Kaczarawa (75′ Djibril Diaw), Elia Soriano (62′ Jacek Kiełb).

Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel – Robert Pich (69′ Łukasz Madej), Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Dorde Cotra – Jakub Kosecki, Michał Chrapek, Dragoljub Srnić (75′ Maciej Pałaszewski), Arkadiusz Piech (46′ Igors Tarasovs) – Kamil Vacek – Marcin Robak.

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź).

Widzów: 8147


Autor: Marcin Obłoza
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl