Wydaje się, że sędzia podczas każdego meczu jest na uprzywilejowanej pozycji. Jego największym atrybutem jest gwizdek, który daje mu niekończącą się władzę… no nie do końca. Bycie sędzią to przede wszystkim odpowiedzialność i… niezła zadyszka. Przekonałam się o tym, robiąc kurs sędziego koszykarskiego – pisze Oliwia Stasiak.

Jak bieganie z gwizdkiem może być trudne? Przecież to bieganie, tylko jeszcze masz gwizdek. W praktyce nie wygląda to najgorzej, chociaż to dziwne uczucie. Kto próbował biegać kiedyś z patyczkiem od lodów w buzi, ten wie. A tak poważnie, sam gwizdek nie jest jeszcze tak wielkim problemem. Gorzej, że trzeba z nim biegać. I to nie przez chwilę, a cały mecz…

Sędzia akcja

Co może pójść nie tak?

Jeśli połączysz gwizdek w buzi, bieganie, a do tego najważniejsze, czyli sędziowanie, wychodzi niezły hardcore. Koszykówka to najbardziej dynamiczny sport zespołowy, gdzie posiadanie piłki może się zmienić kilkanaście razy w ciągu zaledwie kilku sekund. Wystarczy przechwyt i spod jednego kosza trzeba biec pod drugą tablicę. Więc biegniemy, zadowolony zawodnik, który chce zdobyć punkty, ten, który stracił piłkę, więc pewnie jeszcze sfauluje przeciwnika (podpowiada mi to mój nowo narodzony sędziowski instynkt) i sędzia, który musi nadążyć za akcją. W tym fachu potrzebna jest naprawdę niezła kondycja. Nie zapominajmy przecież o gwizdku w buzi, który na początku bardzo skutecznie utrudnia tak proste czynności jak chociażby przełykanie śliny.

Kiedy już nauczysz się podstaw, czyli biegania (przełykania śliny) z gwizdkiem, czeka Cię kolejna masa czynności, które musisz opanować. Nigdy nie sądziłam na przykład, że można źle podrzucić piłkę. Po prostu bierzesz ją, rzucasz i tyle. A jednak to nie takie proste i co ciekawsze, naprawdę można zrobić to źle. Musisz odpowiednio stanąć, ułożyć nadgarstek, a ona i tak może polecieć krzywo. Więc lepiej od razu rzucić ją źle, co za różnica? Nie oszukujmy się i tak przechwyci ją wyższy… (prawda jest taka, że codziennie w domu ćwiczę rzucanie piłki).

Sędzia rzut

Bądź sędzią, nie zawodnikiem

Co jest najtrudniejsze? Chyba sędziowanie. Na boisku jesteś jednocześnie osobą, która odpowiada za przebieg meczu, a także ma władzę w postaci gwizdka. Uwierzcie, nic tak nie porywa tłumu jak źle gwizdnięte przewinienie… Zawodnicy, trenerzy, kibice – we wszystkich buzują emocje, a Ty musisz być oazą spokoju.

Sędzia i maskotka

Wbrew powszechnej opinii, sędziowie, którzy wcześniej sami byli zawodnikami, wcale nie mają łatwiej. Szczególnie na początku. Będąc na boisku w koszulce ukochanego klubu, liczy się dla Ciebie tylko zwycięstwo. Chcesz zdobywać punkty i wygrać. Wbiegasz pod kosz, oddajesz rzut, przy okazji jesteś faulowany, ale sędzia nie gwiżdże. „No dalej, przecież po to tu jesteś” – myślisz sobie. A on dalej nic. W jego ocenie bowiem nie było przewinienia. I nawet jeśli ma rację, bo rzeczywiście ten blondyn z piątką Cię nie dotknął, Ty wiesz, że chciał Cię sfaulować. Więc faul jakby był.

No właśnie niekoniecznie. Jako zawodnik domagasz się gwizdka, bo wiesz, jakie były intencje przeciwnika – on chciał Cię sfaulować. Tyle tylko, że już jako sędzia nie możesz oceniać sytuacji na podstawie zamiarów. Co z tego, że widzę i wiem, że opuścił ręce, jeżeli go nie dotknął, a tym samym nie przeszkodził w oddaniu rzutu? Wtedy nie liczą się intencje. To dość trudne, kiedy sędziujesz pierwsze mecze, ale wciąż pamiętasz jak to było, kiedy samemu grałeś w basket.

Sędzia blok

NIE PATRZ

Trudniejsze jednak jest „niepatrzenie” na piłkę. NIEPATRZENIE. Jakkolwiek nielogicznie to brzmi, sędzia nie zawsze patrzy na piłkę. Lepiej – jeden z sędziów na boisku w bardzo wielu sytuacjach nie jest nią w ogóle zainteresowany. Jak to możliwe? Sędziowie mają przydzielone poszczególne strefy boiska, gdzie obserwują grę i zachowanie zawodników. Jeśli piłka akurat nie znajduje się w mojej strefie, nie powinnam na nią patrzeć, ponieważ mogę nie zauważyć czegoś, co wydarzy się dokładnie w tym momencie. To jedna z trudniejszych rzeczy na początku, bo piłka to właśnie to, co interesuje wszystkich najbardziej… A błędy? Zdarzają się nawet na najwyższym poziomie.

Aby zostać sędzią koszykarskim i uzyskać licencję, trzeba skończyć kurs organizowany przez okręgowy związek koszykówki. W przypadku Dolnośląskiego Związku Koszykówki najbliższe szkolenie planowane jest na połowę 2020 roku, jeszcze przed startem kolejnego sezonu. Ukończony kurs wprowadza nas do kolegium sędziowskiego, jednak warto pamiętać, że sędziowanie to niekończąca się nauka wyciągania wniosków z poprzednich sytuacji oraz ciągłe dążenie do bycia lepszym.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: Pixabay.com