Drużyna Śląska Wrocław bezbramkowo zremisowała z Górnikiem Zabrze w meczu 8. kolejki PKO Ektraklasy. Wrocławianie, choć lepsi od rywali, nie popisali się skutecznością i nie znaleźli sposobu na bramkarza zabrzan. Tym samym spadli oni z pozycji lidera tabeli.

Śląsk spędził przerwę reprezentacyjną na fotelu lidera Ekstraklasy i ani myślał z niego schodzić. Aby utrzymać ów pozycję wrocławianie potrzebowali zwycięstwa z dziesiątym w tabeli Górnikiem. Celem zabrzan z kolei była rehabilitacja po wyjazdowej porażce z Arką Gdynia w poprzedniej kolejce.

Początek spotkania to kontrola Śląska, którzy zamknęli rywala na jego połowie. Pierwszy groźniejszy strzał oddał w siódmej minucie Przemysław Płacheta, jednak Martin Chudy nie dał się zaskoczyć. Dwie minuty później odpowiedział Górnik, rozgrywając ładną akcję na jeden kontakt zwieńczony celnym strzałem Erika Janży, z którym poradził sobie Matus Putnocky. Wrocławianie dalej przeważali i grali naprawdę składnie. Dobrze wyglądali przede wszystkim skrzydłowi Płacheta oraz Musonda. W 28. minucie ten drugi przetestował koncentrację Chudego uderzeniem zza szesnastki, ale Słowak pewnie złapał piłkę.

Pod koniec pierwszej połowy znakomitą okazję miał Płacheta. Śląsk wyprowadził kontrę po rzucie rożnym dla Górnika, a Erik Exposito posłał znakomite podanie prostopadłe do młodego skrzydłowego, który wykorzystał swoją szybkość i minął Chudego, jednakże wyrzucił się tym prawie pod linię końcową, przez co z ostrego kąta trafił tylko w boczną siatkę. Tym samym pierwsza połowa okazała się bezbramkowa. Wrocławianie byli znacznie lepsi od Górnika, ale udawało im się wszystko prócz tego co najważniejsze.

Po przerwie pokaz naprawdę dobrej gry kontynuował Płacheta, który w 50. minucie zszedł z piłką do środka i mocno uderzył zza szesnastki. Jednak podobnie jak wcześniej znów zatrzymał go Chudy, wybijając piłkę na rzut rożny z najwyższym trudem. Po dłuższym okresie wyrównanej, aczkolwiek pozbawionej groźnych akcji gry, do głosu doszedł Górnik. Indywidualnymi akcjami popisali się David Kopacz i Jesus Jimenez. Młody, 20-letni Polak został jednak skutecznie wypchnięty z piłką poza pole karne, a strzał Hiszpana z ok. 18 metrów zablokowali obrońcy Śląska. W 81. minucie niesamowicie blisko gola był Daniel Szczepan. Przemysław Płacheta dośrodkował niemal wprost na głowę 23-latka, lecz jego strzał o centymetry minął słupek bramki Chudego.

Do końca spotkania żadna z drużyn nie zdołała umieścić piłki w bramce i mecz zakończył się remisem. Wynik ten z większą satysfakcją mogą przyjąć gospodarze, którzy w szczególności w pierwszej połowie byli drużyną słabszą. Śląsk nie potrafił jednak udokumentować przewagi golem, przez co wywiózł z Zabrza tylko jeden punkt. Taki wynik oznacza, że wrocławianie w tabeli spadają na drugie miejsce, a nowym liderem zostaje Pogoń Szczecin, do której podopieczni Vitzeslava Lavicki tracą jeden punkt.

Następne spotkanie Śląsk rozegra w sobotę 21 września o godz. 20:00. Będzie to mecz szczególny dla kibiców, ponieważ rywalem ekipy z Wrocławia będzie Zagłębie Lubin, co oznacza nic innego, jak derby Dolnego Śląska.


Górnik Zabrze vs Śląsk Wrocław 0:0

Górnik: Chudy – Sekulić, Wiśniewski, Bochniewicz, Janża – Zapolnik (82. Manneh), Matras, Ściślak, Jimenez (72. Baidoo) – Wolsztyński (56. Kopacz), Angulo

Śląsk: Putnocky – Broź, Golla, Puerto, Stiglec – Musonda (88. Cholewiak), Łabojko, Chrapek, Pich (82. Zivulić), Płacheta – Exposito (59. Szczepan)

Kartki: Sekulić (ż) – Łabojko (ż)


Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram