Co matka jest w stanie zrobić dla swojego dziecka? Wszystko. Udowadnia to Mildred Hayes – bohaterka nominowanego do Oscara filmu „Trzy billboardy za Ebbing, Missouri”.

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” – długi, nietypowy i niezachęcający tytuł. A jednak warto się pokusić, żeby go obejrzeć. Główna bohaterka Mildred Hayes (Frances McDormand) postanawia wynająć trzy puste billboardy na drodze, prowadzącej do jej domu. Umieszcza tam ogłoszenia dla policji, która nie zrobiła nic, by znaleźć mordercę i gwałciciela jej córki. Kobieta jest twarda i zawzięta, nie przejmuje się tym, że całe miasto się od niej odwraca, a mieszkańcy jej grożą. Na efekty nie trzeba długo czekać. Mildred uruchamia machinę, która stopniowo doprowadza do obranego, przez kobietę, celu i odwraca życie miasteczka do góry nogami.

Na prowincji nie żyje się łatwo. Wszyscy wszystko wiedzą. Jeden błąd i człowiek jest napiętnowany do końca życia. Mildred jednak się tym nie przejmuje. Ona otwiera ogień wprost do policji. Świetna rola Frances McDormand, która udowadnia, że kobiety to wojowniczki, jeśli chodzi o ich dzieci. Nie potrzebują męża ani wsparcia innych. „Trzy billboardy” to trochę dramat, trochę western, a trochę czarna komedia. Nie do końca ta forma do mnie przemawia. Brutalizacja społeczeństwa i ich niewybredny język, to sposób na szukanie empatii i wsparcia. To jednak przytłacza i gubi główne założenie filmu. Widz skupia się bardziej na dziwnym zachowaniu bohaterów, a niekoniecznie na tym co taką postawą chcą przekazać. Reżyser (Martin McDonagh) pozwala nam dokładnie wejść w to nieokrzesane środowisko. To nie jest miła opowieść, lecz mocna historia, gdzie leje się krew, gdzie bohaterowie nie zważają na przekleństwa czy wybuchy agresji. Każda postać jest wyrazista i każda przeżywa swój osobisty dramat. Poznajemy bohaterów od A do Z. Syn Mildred (Lucas Hedges) – spokojny nastolatek, który w końcu się buntuje, gdyż od śmierci siostry jest prawie niezauważalny. Mąż kobiety (John Hawkes) – kochający tatuś, który czasami lubi uderzyć matkę. Szeryf (Woody Harrelson) – trzyma twardą ręką całą komendę, nie pozwala sobie na żarty, a jednak w środku okazuje się ciepłym człowiekiem, który zrobiłby wszystko dla dobra swojej rodziny. No i oczywiście zastępca szeryfa (genialny Sam Rockwell) – trochę mający problemy psychiczne i nieradzący sobie z agresją, jednak w środku wrażliwy i po prostu dążący do sprawiedliwości. Aktorstwo na najwyższym poziomie. W zasadzie nie wiadomo, kto tu gra pierwsze skrzypce.

Ważna jest również muzyka. Idealnie dopasowana i odwzorowująca stan w jakim znajdują się bohaterowie. Trzeba też docenić scenariusz. Dialogi między postaciami są przemyślane i z jednej strony są brutalne, a z drugiej nawet zabawne, ale przede wszystkim doskonale pasują do całego klimatu filmu. Wszystko jest bardzo naturalne, dlatego trzeba się przygotować, że to będzie naturalistyczna i realistyczna opowieść niż wydumana romantyczna historia z happy endem. Ktoś, kto jest wrażliwy i nie przyswaja mocnych scen powinien się zastanowić czy chce ten film obejrzeć.

To jest przede wszystkim historia o niesprawiedliwości, o cierpieniu ludzkim oraz o funkcjonowaniu dzisiejszego systemu i świata. Ciekawy pomysł na stworzenie filmu. Na pewno inny niż wszystkie do tej pory. W pewnym sensie to opowieść o każdym z nas. Jest jednak pokazana w bardzo wyrazisty i mocny sposób. Reżyser nie przebiera w środkach. Mimo, że film trwa 2 godziny, to wydaje się trochę zbyt przeciągany. Dużo dialogów, jest bardziej statyczny, napięcie jest utrzymane na stałym poziomie, a widz regularnie co parę minut dostaje dawkę przekleństw, przemocy czy „wybuchowych scen”. Nic w tym filmie nie jest przypadkowe i pomimo jego specyficznej formy, to pokazana jest tu cała prawda o tym, jak funkcjonuje społeczeństwo. Warto zobaczyć, jednak trzeba się przygotować, że łatwo nie zaśniecie po tym filmie i, że będzie to coś innego niż zazwyczaj dostajemy, zwłaszcza końcówka może się okazać bardzo zaskakująca.

„Trzy billboardy za Ebbing, Missouri” nagrodzono już czterema Złotymi Globami (za najlepszy film, najlepszą aktorkę w dramacie, najlepszego aktora drugoplanowego i najlepszy scenariusz). Film jest nominowany również do Oscarów w 7 kategoriach. 4 marca dowiemy się czy został doceniony.


Autor: Adrianna Machalica
Zdjęcie: kadr z filmu