W listopadzie na Politechnice Warszawskiej pojawił się pierwszy na świecie automat z kebabami. Dziś też Politechnika Wrocławska może pochwalić się podobną maszyną. I to maszyną, jak się okazuje jedyną w swoim rodzaju.

 

Bistrobot pojawił się w holu budynku D-1 Politechniki Wrocławskiej przy placu Grunwaldzkim. W przeciwieństwie do warszawskiej maszyny, Bistrobot w swojej ofercie posiada kilka różnych dań i nie są to tylko fast foody.

Studenci do wyboru mają aż sześć ciepłych potraw: tradycyjne polskie pierogi ruskie, pierogi z mięsem, egzotyczną orientalną wołowinę po syczuańsku, sajgonki, a także włoską lasagnę i meksykańskie burrito.

Jak to działa?

Na dużym dotykowym ekranie wybiera się jedną z sześciu potraw. Następnie maszyna rozpakowuje ją i podgrzewa nawet do 70 stopni Celsjusza. Wystarczy poczekać 3-4 minuty i gotowe – to takie proste.  Automat jest w stanie pomieścić 200 zamrożonych dań. Posiada również czytnik dla kart i telefonów, co umożliwia wygodne płacenie zbliżeniowe. Ceny wahają się między 10,70 za pierogi ruskie, a najdroższą wołowiną syczuańską za 18,10. Pierogi z mięsem kupić można za 12,40, lazanię mięsną za 15,20. Za 15,45 można zjeść burrito z mięsem a za 16,60 — sajgonki.

 

Głodny student to pomysłowy student

Twórcą projektu jest Wojciech Jopek.

– Pomysł na stworzenie automatu powstał w 2010 roku. Gdy wracałem do Wrocławia, zatrzymałem się na stacji paliwowej, żeby coś zjeść. Niestety w środku trzeba było czekać w bardzo długiej kolejce, bo wszyscy czekali, aż pracownicy stacji przygotują i wydadzą hot-dogi. Wówczas pomyślałem, że ten proces można zautomatyzować, a tym samym znacząco przyspieszyć i uprościć – mówi koordynator projektu.

W ciągu 7 lat zespół z 3 osób rozrósł się do 20. Producentem automatu jest Food Robotics, firma założona i współtworzona przez studentów i absolwentów Politechniki Wrocławskiej.

Co dalej?

Bistrobot to na razie prototyp, z którego głównie korzystają studenci i pracownicy Politechniki. Oczywiście, nie oznacza to, że nie może z niego skorzystać każdy głodny. Proces jego produkcji trwał 6 lat i przeznaczono na niego 7 mln złotych. W planach są kolejne maszyny, a ich koszt będzie wynosił zaledwie 50 tys. złotych. Jego twórcy zapowiadają nowe już jesienią.

 


Autor: Hanna Galik

Zdjęcia: Klaudia Keil

 

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPierwszy trening Śląska
Następny artykułWeekend z 26. Finałem WOŚP [ZAPOWIEDŹ]
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na UWr. Uwielbia podróżować między różnymi gatunkami muzyki (z wyjątkiem disco polo). Jej pasją było rysowanie, ale porzuciła je na rzecz pisania. Chociaż z Wrocławiem miała do czynienia od urodzenia, to jednak dopiero we wrześniu 2016 zaczęła go naprawdę poznawać.