Jaka odległość kulturowa dzieli nas od Bliskiego Wschodu? Trudno zmierzyć ją w kilometrach, ale z pewnością znaczna. Doskonale przedstawił ją Jerzy Wierzbicki na swoich fotografiach.


JERZY WIERZBICKI – absolwent Archeologii na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Pierwsze wyprawy na Bliski Wschód odbył już na studiach, jeszcze drogą lądową. Początkowo zderzenie kulturowe go zaskoczyło, jednak z biegiem lat zrozumiał inne zwyczaje. Pracę na Bliskim Wschodzie zaczął w 1999 roku, początkowo jako uczestnik misji archeologicznych. Od 2007 roku mieszka i pracuje jako fotograf w Sułtanacie Omanu. Jest laureatem m.in. Humanity Newsreportaż magazynu Newsweek Polska (2002), Polska Fotografia Prasowa (2003) oraz Photo Award (Chiny 2004).



1. Luksor, Egipt, 2005

Jerzego Wierzbickiego zaskoczyło miasto w permanentnej budowie. Domy wszędzie wydawały się nieukończone. Jego wątpliwości rozwiał kolega. Podatek od nieruchomości płaci się dopiero, gdy jest ukończona. A ukończona jest wtedy, gdy będzie miała dach. To chęć oszczędzania była głównym powodem domów z nadwyżką słońca.


2. Asuan, Egipt, 2005

Europejczyk z aparatem w kraju muzułmańskim niekoniecznie natychmiast zwracał na siebie uwagę. Przynajmniej przed Arabską Wiosną Ludów. Wierzbicki stanął w progu lokalnego coffee shopu i zrobił zdjęcie. Klienci byli zajęci sobą albo dalej spoglądali przez okno.


3. Stambuł, Turcja, 2006

Sprzedawcy do późnych godzin siedzą przed swoimi sklepami i popijają herbatę. Jak przekonał się fotograf, zupełnie inaczej postrzegają czas. Często słyszał, że „jak coś będzie, to będzie”. Największą obawą było dla niego to, czy umówiona na wywiad osoba przyjdzie punktualnie i czy w ogóle się pojawi.


4. Luksor, Egipt, 2003

Co jeszcze różni nasze kultury? Gdy u nas sprzedawca rozpoczyna współpracę z jakimś koncernem, to dostaje również odpowiednie wsparcie marketingowe: ulotki, plakaty oraz stojaki reklamowe. Właściciel sklepu z fotografii musiał sam zadbać o marketing, więc stworzył/zlecił wykonanie rękodzieła. A jeśli chodzi o Coca-Colę, to w Iranie jej nie uraczycie.


5. Al.-Hilla, Irak, bazar, 2003

Charakterystyczne dla tamtejszych bazarów są małe ciężarówki dostawcze. Przejeżdżają między ludźmi, a Wierzbicki jeszcze nigdy nie widział kogoś potrąconego. Mają wbudowane pozytywki, które włączają się, gdy kierowca cofa. Ma to być sygnał ostrzegawczy dla przechodniów.


6. Aleppo, Syria, kuźnia, 1999

Jesteśmy przyzwyczajeni do wyrzucania tego, co niepotrzebne. Tam jednak wszystko się przerabia. W takich małych kuźniach jak ta ze zdjęcia nawet pręty zbrojeniowe ze zniszczonych domów. A stare opony są obracane na drugą stronę i służą jako gumowe kosze. Wynika to m.in. z biedy.


7. Ramlat Fasad, Oman burza piaskowa

Studenci z Syrii cenią burze piaskowe, a zwłaszcza trąby powietrzne. Wierzbicki usłyszał anegdotę, że są one „porywaczami prac domowych”. Jak przyznaje, często to chyba nawet prawda.


8. Diyarbakir, Turcja, kurdyjska rodzina, 2006

To miasto jest zamieszkane głównie przez muzułmańskich Kurdów. Nie mają oni jednak nic wspólnego z radykalizmem. Wynika to m.in. z długoletniego studiowania na terenie dawnego ZSRR. Do dziś marksizm kojarzy im się z nowoczesnością i mają zupełnie inny pogląd i doświadczenia z tą ideologią niż Polacy.


9. Tell Arbid Syria, kurdyjska rodzina, 2000

Fotograf na Bliskim Wschodzie spotkał się z obsesją słonego oraz słodkiego – stacje paliw pełne były batonów i chipsów. Słodycze są prawdziwym rarytasem, dzieci ze zdjęcia zajadają się nimi w dniu wypłaty ojca.


10. Diyarbakir, Turcja, 2006

Wielopokoleniowość i szacunek do starszych osób w rodzinie jest czymś powszechnym. Popularne, jak widać na zdjęciu, jest palenie przez młodych. Wierzbicki niejednokrotnie widział sześcio- czy siedmiolatków robiących sobie przerwę na papierosa.


11. Palmira, Syria, 1999

Pod starożytnymi ruinami dżihadyści dokonywali egzekucji. Największym problemem miasta nie jest wysadzenie zabytków – zniszczeniu uległo kilka procent budowli, choć może najważniejszych – a zaminowanie znacznej jego części.


12. An-Nadżaf, Irak, 2003

Charakterystyczne dla irackich szejków są garnitury modne u nas w ubiegłym wieku. Do tego kefija, w Polsce potocznie zwana „arafatką”, i podwójny sznur, czyli agal. Zakładają go mężczyźni, którzy odbyli pielgrzymkę do Mekki lub Medyny.


13. Karbala, Irak, 2003

Inicjacja chłopca podczas ostatniego dnia ramadanu. Od teraz stanie się mężczyzną, czyli m.in. nie będzie już modlił się z kobietami oraz innymi dziećmi. Co ciekawe, nikt wówczas na Wierzbickiego nie zwrócił specjalnie uwagi. Jak powiedział, wyobraźmy sobie dziś tradycyjnie ubranego Araba fotografującego z bliska katolicką procesję.


14. Babilon, Irak, 2003

Na II wojnę w Zatoce Perskiej przybyli żołnierze nawet z Fidżi. Ten ze zdjęcia miał pseudonim „mały”, mimo 1,96 m wzrostu. Naprawdę był niższy od swoich kompanów. Prezentuje irackiego dinara z wizerunkiem Saddama Husajna. Po klęsce dyktatora, zaczęto wprowadzać nowe banknoty, ale nie można było od tak wycofać w całości obecnych. Dlatego żołnierze eskortowali walutę, by nie wpadła ponownie do obiegu. Każdy z worków ze zdjęcia miał równowartość około 250 tys. dolarów.


15. „Lady Nokia”, Oman, 2008

Noszenie w Omanie masek początkowo nie miało nic wspólnego z religią. Wartość kobiet w tamtejszej kulturze wyznacza uroda i zdolność do rodzenia dzieci. Dlatego zasłanianie twarzy miało chronić cerę przed promieniami słońca i piaskiem. Dziś ten zwyczaj został poniekąd przejęty przez religię.


16. Oman, „Cinnamone Desert”

Pustynia, której nazwę nadał sam Jerzy Wierzbicki. Dlaczego? Gdy zrobił na niej zdjęcie, zapytał napotkaną osobę o nazwę tego miejsca, by o nim napisać. Usłyszał, że to Ar Rumailiyah. Później dowiedział się, że artykuł nie może zostać opublikowany, ponieważ Ar Rumailiyah to po prostu „miejsce, gdzie jest dużo piasku”. Wybrał się tam ponownie, znów usłyszał tę samą nazwę, nawet, gdy zadzwonili na komisariat. Dlatego od cynamonowej barwy piasku nazwał ją „Cinnamone Desert”.


Po prezentacji „Bliski Wschód 1999-2009” kultura islamska wydała mi się jakby bliższa, namacalna. Jak gdyby wystarczył krok, by znaleźć się na gorącym piasku pośród przekrzykujących się sprzedawców. Galeria umożliwiająca ludzkie spojrzenie na „Innego” jest w dobie strachu przed uchodźcami i nagonki antyislamskiej bardzo ważna. Ponieważ spoglądamy na tych, którzy sami doświadczają okrucieństwa terrorystów – jeśli chodzi o Kurdów, to nawet codziennie.


Autor: Mariusz Bartodziej

Zdjęcie główne: James Joel Harris
Pozostałe zdjęcia: Jerzy Wierzbicki

Tekst i opisy zdjęć powstały dzięki spotkaniu z fotografem.