To on przedstawił światu muzykę reggae – Bob Marley to najbardziej rozpoznawalny muzyk z Jamajki. Dzięki jego twórczości świat zaczął tańczyć na „dwa” i „cztery”. Muzyka, którą stworzył w trakcie swojej stosunkowo krótkiej kariery, ujmuje po dziś dzień szczerością i pozytywną energią. 

Marley urodził się dokładnie 74 lata temu we wsi Nine Mile. Pierwsze piosenki napisał, mieszkając już w stolicy karaibskiej wyspy – Kingston. Miał wtedy zaledwie 16 lat i pracował jako spawacz. Początkiem poważniejszego grania były występy z zespołem The Wailers. Wspólne sesje nagraniowe były jednak przerywane wyjazdami Boba do Stanów Zjednoczonych, gdzie mieszkała jego matka. Marley podejmował się tam dorywczych prac, tak, by zrealizować jedno ze swoich największych marzeń – stworzyć na Jamajce własne studio nagrań. Muzycy próbowali również zarabiać na własnej muzyce. Na początku lat 70. ich muzyka dotarła do Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, osiągając sukcesy na listach przebojów. Marley, niekwestionowany lider zespołu, w 1974 roku przemianował zespół na Bob Marley & The Wailers i dokonał zmian w składzie. Od tego momentu było jeszcze lepiej.

Z nową ekipą powstały utwory na nową płytę, Natty Dread, wydaną ostatecznie w 1974 roku. To tam pojawiły się takie hity, jak „No Woman No Cry” czy „Lively Up Yourself”. Kolejne lata przyniosły jeszcze takie płyty, jak Exodus, znajdująca się w topie płyt według magazynu Rolling Stone. W 1976 roku ten sam magazyn nagrodził ekipę Marleya tytułem zespołu roku.

Marley miał niezwykłe umiejętności porywania za sobą tłumów. W wywiadach i na koncertach zawsze dystansował się od polityki, podkreślając, że zależy mu po prostu na  dobru społeczeństwa. Był wyznawcą i propagatorem rastafarianizmu. Zakładał, że bóg, Jah, jest opiekunem świata. Pogląd dążył również do walki z dyskryminacją rasową – sam Marley przyznawał, że jest mieszańcem. Jego ojciec był bowiem biały, a matka czarnoskóra. Bob nie stronił również od palenia marihuany. Relacje świadków mówią, że palił praktycznie codziennie.

Zmarł po chorobie nowotworowej w 1981 roku. Został pochowany na rodzinnej wyspie, a w trakcie pogrzebu na Stadionie Narodowym, pojawiło się około stu tysięcy ludzi. Marley pozostawił po sobie muzykę, która wciąż żyje i fascynuje kolejne pokolenia.


Tekst: Marcin Obłoza
Zdjęcie: wikimedia