Wszystko układało się dobrze do czasu. Potem brak koncentracji i zmęczenie, po wczorajszym meczu ze Szwecją, dały o sobie znać i ostatecznie reprezentacja niespodziewanie przegrała z Czeszkami 25:29. To pierwsza porażka na Mistrzostwach Świata 2017 w piłce ręcznej kobiet.

 

Spotkanie rozpoczęły nasze rywalki. Jednak polski zespół od razu postawił mocną obronę i to on jako pierwszy zdobył bramkę (Katarzyna Janiszewska). Początek spotkania to przede wszystkim świetna gra Polek w obronie, dzięki której po 10. minutach spotkania, prowadziły 6:2. Doskonałą dyspozycję pokazała również bramkarka Adrianna Płaczek, która dzielnie broniła strzałów rywalek. Trochę gorzej wyglądała sytuacja w ataku, obie drużyny zaliczyły kilka strat i niecelnych rzutów. Jednak chwilę później świetną bramką z podłoża popisała się Kinga Achruk, mimo to Czeszki odpowiedziały bardzo szybko, a bramkę na 7:4 rzuciła Marketa Jerabkowa. Polskie szczypiornistki miały niestety słabszy moment, Achruk spudłowała podczas rzutu, potem zespół popełnił faul ataku, a w konsekwencji trener poprosił o czas. Po przerwie, Joanna Drabik z koła trafiła do bramki i było 8:5. Po błędzie naszych południowych sąsiadek, reprezentacja Polski miała pierwszy rzut karny, który bezbłędnie w pierwszym tempie wykorzystała Karolina Kudłacz-Gloc. W 19. minucie przewaga Polek zmalała do dwóch punktów. Dodatkowo zespół musiał grać w osłabieniu, bo wykluczona została Joanna Drabik. Czeszki nadrabiały straty, a podopieczne Leszka Krowickiego nie mogły znaleźć sposobu na obronę rywalek. Ostatecznie zyskały rzut karny, który wykonała Kudłacz-Gloc. Po kilku akcjach obu zespołów tablica pokazywała 13:10 dla Polek. Kolejny rzut karny wykonała Archuk i ona również się nie myliła. Czeszki, mimo świetnych interwencji Płaczek, zdobyły dwie bramki. Archuk znów stanęła na linii rzutu karnego i kolejny raz pokonała czeską bramkarkę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 15:12.

Na początku drugiej połowy Polki znów stanęły mocno w obronie, dodatkowo świetnie broniła nasza bramkarka. Po wykluczeniu Ivety Luzumovej, szczypiornistki doskonale wykorzystały grę w przewadze i zwiększyły swoją przewagę 18:13. Jednak później gra Polek znacznie się pogorszyła. W 44. minucie prowadziły one tylko jedną bramką (19:18). Czeszki zdołały odrobić straty, a nawet po przechwycie i udanej kontrze, doprowadziły do remisu. Podopieczne Leszka Krowickiego miały słaby fragment gry i problem z bramkowym zakończeniem akcji. Nasze sąsiadki skutecznie to wykorzystały i wyszły na prowadzenie. 10  minut przed gwizdkiem końcowym Weronika Mala skontrowała i zespół Jana Basnego prowadził z nami już trzema bramkami. Potem oba zespoły starały się jednocześnie skutecznie bronić i atakować. Iveta Luzumova wykonała rzut karny i trafiła, powiększając tym samym przewagę Czeszek. Końcówka była dramatyczna, Polki nie grały dobrze, a emocje wciąż rosły. Kinga Grzyb została wykluczona z gry. Gdy na minutę przed końcem reprezentacja Czech prowadziła dwoma bramkami, Polki postawiły wszystko na jedną kartę, grając w siedem zawodniczek w polu. Niestety po stracie piłka wpadła do pustej polskiej bramki. Mecz skończył się porażką Polek 25:29. Być może to zmęczenie spowodowane meczem ze Szwecją miało wpływ na słabszą grę zespołu. Do przegranej na pewno przyczyniła się ogromna liczba strat, gdyż Polki miały ich aż 23!

Aktualnie Polska znajduje się na trzecim miejscu w grupie B. We wtorek 5 grudnia rozegra spotkanie z Norwegią.

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcie: kadr z youtube