Reprezentacja Ekwadoru z brązowym medalem Mistrzostw Świata U20 w Polsce 2019. W meczu o 3. miejsce gracze z Ameryki Południowej pokonali Włochów 1:0. Jedyna bramka padła w dogrywce, a jej autorem był Richard Mina.

Poprzednie spotkanie obu drużyn zakończyło się zwycięstwem Włochów 1:0. Wtedy jednak Ekwador grał przez większość spotkania w osłabieniu jednego zawodnika oraz nie wykorzystał rzutu karnego.

Dwie koncepcje

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania mocno zaskoczył trener Włochów – Paolo Nicolato. Szkoleniowiec desygnował do pierwszego składu aż czterech zawodników, którzy przez większość turnieju oglądali swoich kolegów z poziomu ławki rezerwowych. Najbardziej w oczy rzucał się brak Andrea Pinamontiego – najlepszego strzelca zespołu. Decyzja ta była jednak podyktowana kontuzją kolana gracza Frosinone.

Przeciwnie zachował się z kolei Jorge Celcio. Trener Ekwadoru postawił na najsilniejszą jedenastkę i nie można się temu ani trochę dziwić. Ekwadorskie media określiły spotkanie z Włochami jako najważniejsze w historii tamtejszego futbolu. Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie kategorie wiekowe, to ostatni raz zawodnicy La Tricolor znaleźli się w czołowej czwórce turnieju w 1993 roku, w trakcie turnieju Copa America.

Początek zwiastował coś innego

Od pierwszego gwizdka sędziego lepiej na murawie prezentowali się Ekwadorczycy. Gracze z Ameryki Południowej szybciej wymieniali piłkę, nie bali się wchodzić w pojedynki jeden na jeden, ale przede wszystkim potrafili zagrozić bramce Marco Carnesecchiego. Włochom z kolei brakowało pomysłu na wykończenie swoich akcji. Azzurri potrafili podejść pod pole karne rywali, ale kończyło się to albo niecelnym strzałem z okolicy 16. metra, albo przejęciem piłki przez Ekwadorczyków.

Pod koniec pierwszej połowy jak uderzać na bramkę rywala pokazał Enrico Del Potro. Zawodnik Atalanty Bergamo ładnym technicznym strzałem próbował zaskoczyć Moisesa Ramireza, ale ten dość łatwo poradził sobie ze złapaniem lecącej w okienko piłki. Mimo tego, była to najlepsza okazja Włochów do wyjścia na prowadzenie. Ekwadorczycy po niezłym początku, oddali inicjatywę rywalom, cofając się we własne pole karne. Co jakiś czas próbowali wyjść z kontratakiem, ale ich zapędy kończyły się najczęściej w okolicy 30. metra od włoskiej bramki.

Po zakończeniu pierwszej połowy nie można było mówić o dobrym widowisku. Brakowało przede wszystkim celnych strzałów. Słaba gra obu zespołów zwiastowała powoli możliwość dogrywki po regulaminowym czasie gry.

Słaba gra i słabe aktorstwo

Drugą część spotkania również lepiej rozpoczęli zawodnicy Ekwadoru. Najpierw z około 25. metra uderzał Jose Cifuentes, ale na raty wybronił Carnesecchi. Chwilę potem bramkarz Włochów miał już jednak więcej szczęścia, bowiem niewiele pomylił się Leonardo Campana, uderzając zza pola karnego prosto w słupek. Napór La Tricolor trwał mniej więcej tyle czasu co w pierwszej połowie – 20 minut. Później piłka znów trafiła w posiadanie Włochów, którzy spokojnie konstruowali swoje akcje.

Zawodnicy trenera Nicolato, podobnie jak Ekwador, nie potrafili wykorzystać swoich okazji. Tym razem ich akcje nie kończyły się jednak na strzałach, a dośrodkowaniach. W powietrzu zdecydowanie górą byli Jackson Parozo oraz Gustavo Vallecilla, którzy oddalali zagrożenie z własnego pola karnego. Blisko otworzenia wyniku był wprowadzony w miejsce Slavatore Esposito Andrea Colpani. Pomocnik Atalanty Bergamo uderzył silnie i płasko z lewego narożnika pola karnego, ale piłka minimalnie minęła prawy słupek.

Pod koniec podstawowego czasu gry, czekanie na końcowy gwizdek znudziło się chyba Sergio Quintero oraz Christianowi Capone. Obaj zawodnicy starli się ze sobą przy linii bocznej boiska, co postanowił wykorzystać pierwszy z nich. Ekwadorczyk po dostaniu barkiem w głowę padł na murawę, niczym rażony piorunem. Komizm całej sytuacji polegał jednak na tym, że zrobił to dopiero trzy sekundy po kontakcie z rywalem.

Dziewięćdziesiąt minut gry nie przyniosło zwycięstwa żadnej drużynie. Dogrywka wydawała się być jednak przedłużaniem oczekiwania na konkurs rzutów karnych.

Niewykorzystane sytuacje…

W szybszym zakończeniu spotkania nie pomogła nawet jedenastka dla Włochów podyktowana za faul Quintero na Marco Olivierim. Do piłki podszedł sam poszkodowany, ale jego uderzenie świetnie wybronił Ramirez. Równo z tym wybuchł szał radości kibiców zgromadzonych na stadionie. Ci przez praktycznie całe spotkanie byli głośniejsi od fanów Azzurri, a przy wykonywaniu karnego przez Włochów niemiłosiernie gwizdali na Olivieriego.

Niewykorzystanie karnego zemściło się na graczach z Półwyspu Apenińskiego w 104. minucie. Dośrodkowanie z rzutu wolnego przedłużył głową jeden z Ekwadorczyków, a całą sytuację zamknął Richard Mina, który na boisku zmienił kapitana – Jhona Espinoze. W tym momencie Włosi musieli postawić już wszystko na jedną kartę – brązowy medal mistrzostw świata U20 znacznie się od nich oddalił.

Na cztery minuty przed końcem spotkania piłkę meczową na nodze miał Luca Ranieri, ale jego uderzenie było bardzo niecelne. Ekwador mając korzystny wynik cofnął się do obrony, próbując dobić rywali z kontrataku. Ich każdy kontakt z rywalem kończył się również upadkiem na murawę, w celu uzyskania cennych sekund.

Ostatecznie taka gra im się opłaciła, bowiem końcowy gwizdek sędziego zrównał się ze zdobyciem przez zespół La Tricolor brązowego medalu Mistrzostw Świata U20 w Polsce 2019.


Włochy – Ekwador 0:1 (0:0)
0:1 Richard Mina 104′

Włochy: Carnesecchi – Candela, Tripaldelli (82′ Pellegrini), Bettella, Del Prato, Ranieri – Gabbia, Alberico, Esposito (62′ Colpani) – Capone, Gori (61′ Olivieri).

Ekwador: Ramirez – Porozo, Palacios, Espiznoza (60′ Mina), Vallecilla – Alcivar (112′ Loor), Cifuentes, Rezabala (83′ Quintero), Alvarado (118′ Castillo) – Campana, Plata.

Żółte kartki: Candela, Gabbia, Capone, Olivieri – Vallecilla, Quintero, Plata.

Sędzia: Jesus Gil Manzano (Hiszpania)

Widzów: 8 937


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: instagram.com