Polski boks na Igrzyskach Olimpijskich ma bardzo bogatą historię. To dyscyplina, w której polscy reprezentanci odnosili liczne sukcesy. Jednym z ostatnich zdobytych medali w boksie, był brąz Janusza Zarenkiewicza na Igrzyskach w Seulu.

Pierwszy kontakt sportowca z boksem miał miejsce w 1976 roku. Janusz Zarenkiewicz trafił pod oko trenera Pogoni Prudnik – Stanisława Żuchowskiego. Już po kilku treningach młody sportowiec został rzucony na głęboką wodę. Pierwszym startem Zarenkiewicza był turniej w Strzelcach Opolskich.

 Nie byłem kompletnie przygotowany, ale badania zrobione, więc mogłem startować. Ciosy to były cepy, nie było w nich nic z techniki. Dużo krwi się lało – wspomina Zarenkiewicz.

Na pierwsze sukcesy nie trzeba było długo czekać. Już rok później Zarenkiewicz z powodzeniem startował na Mistrzostwach Opolszczyzny w wadze ciężkiej. W tym samym roku, wygrywając pojedynki podczas Ogólnopolskiej Spartakiady Młodzieży, pokazał szerszej widowni talent oraz predyspozycje bokserskie, jakie posiadał.

Rozwój kariery

Pierwsze sukcesy były chwilowo powiązane ze zmianą barw klubowych przez Zarenkiewicza. W roku 1978 bokser przeszedł do drugoligowego Moto Jelcz Oława, w którym trenerami byli między innymi Józef Grzesiak oraz Zbigniew Kozieł. Sportowiec spędził w klubie z Oławy sześć lat. W międzyczasie zdobył dwa tytuły Mistrza Polski w wadze superciężkiej. Ostatnim klubem, w którym Janusz Zarenkiewicz występował, było Zagłębie Lubin (1984-1990). To właśnie w klubie z Lubina sportowiec święcił największe sukcesy. Indywidualnie ma na swoim koncie pięć tytułów Mistrza Polski (waga superciężka). Pierwszy tytuł został zdobyty w 1981 roku. Następny tytuł Zarenkiewicz zdobył już rok później w Poznaniu (1982). Kolejnymi mistrzowskimi latami były: 1986, 1987 oraz 1989.

Droga do sukcesu

Czasy, w których polski boks święcił triumfy zbiegły się z latami panowania w kraju ustroju komunistycznego. Kariery wielu sportowców zostały poddane próbie. Brak możliwości startu na Igrzyskach Olimpijskich w 1984 roku był dla wielu zawodników bardzo trudnym momentem. Z powodów politycznych start w Los Angeles był niemożliwy, a Zarenkiewicz stracił szansę na zdobycie medalu.

Rok po Igrzyskach w Los Angeles, odbyły się Mistrzostwa Europy w Budapeszcie. Była to dobra okazja, aby zdobyć medal na „dużej imprezie”. Dobrze przygotowany Zarenkiewicz, w ćwierćfinale pokonał Włocha – Biaggio Chianese. Przeciwnikiem w walce półfinałowej miał być Wiaczesław Jakowlew (ZSRR) lecz odniesiona przed turniejem kontuzja odnowiła się i wykluczyła Polaka z walki. Ostatecznie Zarenkiewicz przegrał pojedynek walkowerem, natomiast wynik okazał się wystarczający do zdobycia brązowego medalu.

W roku 1987, na rok przez Igrzyskami w Seulu, odbył się Międzynarodowy Turniej Inter-Cup. Start Janusza Zarenkiewicza w RFN zakończył się sukcesem. Wygrane walki z Andreasem Schniedersem (późniejszym rywalem w Seulu) oraz Jakowlewem, potwierdzały wysoką formę Polaka. Jak się później okazało, nominacja na Igrzyska Olimpijskie była jak najbardziej zasłużona.

Seul 1988

Podczas Igrzysk, 29-letni wówczas Janusz Zarenkieiwcz, startował w wadze superciężkiej. Polscy reprezentanci na Igrzyskach byli prowadzeni przez trenera kadry Andrzeja Gmitruka. Nominację do Seulu uzyskało siedmiu polskich bokserów.

Kadra prowadzona przez trenera Gmitruka, w tamtym czasie była naprawdę mocna –  ocenił Zarenkiewicz.

Już w pierwszej rundzie szczęście uśmiechnęło się do Zarenkiewicza. Polak wylosował wolny los, premiujący bezpośrednio do kolejnej rundy. Kolejnym krokiem w stronę medalu była wygrana walka z Portorykańczykiem – Haroldem Arroyo. Nasz zawodnik był dobrze przygotowany do pojedynku. Wygrał jednogłośną decyzją sędziów posyłając Portorykańczyka dwukrotnie  na deski. W trzeciej rundzie, decydującej o medalu, Zarenkiewicz mierzył się z dobrze już znanym Andreasem Schniedersem. Obydwaj zawodnicy, tocząc wcześniej walki, znali swoje umiejętności. Schnieders był wyższy od Polaka o ponad 20 centymetrów. Długie ręce oraz wysoka sylwetka dodawały przewagi.

– Była to walka na śmierć i życie. Zwycięstwo w tej rundzie dawało upragniony medal – komentuje Zarenkiewicz.

Przebieg walki był wyrównany. W dwóch pierwszych rundach przewagę miał Zarenkiewicz. Skuteczne ciosy przebijały się przez gardę Niemca. Podczas trzeciej – ostatniej rundy, efekty zmęczenia dały o sobie znać. Warunki fizyczne wykorzystane przez popularnego Drago, mogły wskazywać na przejętą inicjatywę. Po ostatnim gongu, nadszedł czas oczekiwania. Podczas ogłoszenia rezultatu wynik walki był korzystny dla Polaka. Podniesiona lewa ręka Zarenkiewicza przez sędziego oznaczała awans do półfinału. Polak wygrał 3:2 i stał się czwartym polskim półfinalistą.

Przeciwnikiem Polaka w czwartej rundzie miał być reprezentujący wówczas barwy kanadyjskie – Lennox Lewis. Do walki jednak nie doszło, skutki pojedynku ze Schniedersem uniemożliwiły polskiemu bokserowi start. Decyzja sędziego mogła być krzywdząca, natomiast niewielki odstęp czasowy pomiędzy toczonymi walkami uniemożliwiał odpowiednią regenerację organizmu.

Ostatecznie złoty medal zdobył Lewis, pokonując w walce finałowej – Riddicka Bowe. Brązowy medal zdobył Zarenkiewicz oraz radziecki pięściarz Aleksandr Miroszniczenko.
Starty pozostałych polskich zawodników w lżejszych kategoriach wagowych, również zakończyły się na walkach półfinałowych. Brązowe medali zdobyli: Jan Dydak, Henryk Petrich oraz Andrzej Gołota.

Igrzyska Olimpijskie w Seulu, były ostatnimi, na których medale olimpijskie zdobyło aż czterech reprezentantów Polski. Cztery lata później na Olimpiadzie w Barcelonie do sukcesu wyżej wymienionych dołączył Wojciech Bartnik. Od tego czasu minęło 27 lat, a Bartnik jest ostatnim polskim medalistą.


Autor: Michał Pasek
Zdjęcia: YouTube