Impel Wrocław przegrał z Commerceon ŁKS-em Łódź 0:3 w ramach 9.kolejki Ligi Siatkarskiej Kobiet. Wrocławianki tym samym niebezpiecznie zbliżają się do dna tabeli, firmując się bilansem 4 zwycięstw i 5 porażek.

Jako pierwsze punkt zdobyły wrocławianki po nieudanym ataku Regiane Bidas. Chwilę później wyrównała Iza Kowalińska. Przyjezdne dotrzymywały kroku faworyzowanym gospodyniom zaledwie do stanu 2:2. Następnie ŁKS zdobył 4 punkty z rzędu i odskoczył brązowym medalistkom poprzedniego sezonu. Choć Impel za sprawą swoich środkowych nadrobił dwa punkty, po kilku minutach było już 10:4. Trener Wrocławia Marek Solarewicz próbował ratować sytuację biorąc czas na żądanie. Na niewiele to się jednak zdało: Commerceon zdobył kolejne 3 punkty. Dopiero wtedy na chwilę impelki podjęły walkę. Najpierw zablokowały Ewę Kwiatkowską, następnie skutecznie zaatakowały z lewego skrzydła. Wrocławianki zdołały odrobić 5 punktów straty. Wtedy o przerwę poprosił słowacki szkoleniowiec Łodzi Michal Masek. Podziałało. Miejscowe zdobyły 3 punkty i uciekły na sześć. Impel próbował jeszcze podenerwować pewne swego ełkaesianki i doprowadził do jednopunktowej straty 21:20. Deja McClendon była jednak nie do powstrzymania i pierwszy set zakończył się wynikiem 25:20 dla ŁKS-u Łódź.

Drugą partię lepiej rozpoczęły faworytki. Najpierw blok, później skuteczny atak i na tablicy widniał wynik 2:0. Jednak w kolejnych minutach to impelki prezentowały się lepiej. Przyjezdne wyszły na dwa punkty prowadzenia i taki stan rzeczy utrzymywał się do połowy seta. Wtedy też gościom przydarzyła się seria dwóch ataków w aut i liderki LSK doprowadziły do remisu. Gra punkt za punkt toczyła się do 19:19. Wtedy łodzianki wrzuciły wyższy bieg i znów uciekły w końcówce wrocławiankom. Seta zakończyła efektownym atakiem ze środka Zuzanna Efimienko – Młotkowska. Wynik 25:22.

Trzecia partia była decydująca. Gospodynie chciały szybko skończyć spotkanie, przyjezdne walczyły chociaż o urwanie punktu. Zdeterminowane i z nową energią na parkiet wyszły te drugie. Świetny blok, skuteczny atak i proste błędy ŁKS-u – tak wyglądał początek tego seta. Wrocławianki wyszły na prowadzenie 6:1. Dobrze dysponowana tego wieczoru Kowalińska niemal w pojedynkę goniła wynik. Do atakującej dołączyła McClendon i to wystarczyło, by doprowadzić do remisu 10:10. Prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie, jednak lokalna drużyna pokazała, kto tu dziś był lepszy. Choć do końca Impel trzymał się na ledwie dwa punkty straty, to wystarczyło ełkaesiankom do zwycięstwa. Ilona Gierak co prawda zdołała doprowadzić do remisu 23:23, Natalia Murek zagrała w aut z pola serwisowego, a mecz ze środka zakończyła MVP spotkania Efimienko – Młotkowska i łodzianki wygrały 3:0.

ŁKS Commerceon Łódź pozostał jedynym niepokonanym zespołem w lidze i umocnił się na prowadzeniu w tabeli. Impel nie był dzisiaj równorzędnym rywalem dla lepiej dysponowanych gospodyń. Wrocław postara się poszukać punktów w kolejnych meczach. O te nie będzie łatwo, bo za tydzień do Wrocławia przyjeżdżają mistrzynie Polski z Polic, następnie trzy dni później wrocławianki pojadą znów do Torunia na mecz z Budowlanymi. Końcówka 2017 roku jest dla wrocławianek bardzo trudna. Z Chemikiem sukcesem będzie urwanie punktu, z drużyną z Miasta Kopernika impelki powalczą o pełną pulę.


ŁKS Commerceon Łódź – Impel Wrocław 3:0 (25:20, 25:22, 25:23)

ŁKS  Łódź: Muhlsteinova, Kowalińska, Efimienko-Młotkowska, Kwiatkowska, Bidias, Sielicka, Strasz (libero) oraz Skorupa, Rafałko, Mras, Wawrzynczyk, McClendon i Szyjka.

Impel Wrocław: Nichol, Szczurowska, Trojan, Gałucha, Gierak, Chojnacka, Stenzel (libero) oraz Wołodko i Murek.


Autor: Dawid Paluch
Zdjęcie: Impel Wrocław