Mówisz: innowacje w smartfonach, myślisz: Apple albo Samsung. Giganci rynku swego czasu prześcigali się w konkurencyjnych rozwiązaniach. Powstawały z tego pomysły przydatne, ale na śmietniku historii jest też kilka mniej udanych. Tak czy inaczej, do wyścigu zbrojeń dołączyli chińscy producenci. Jeden, bardzo ważny, już wygrali.

Kiedy bierzesz smartfona w dłoń, pierwsze, co robisz, to szukasz przycisku do jego odblokowania. No chyba, że służy ci jako alternatywne lusterko, ale załóżmy, że chcesz z niego skorzystać. Od kilku lat poszukujesz skanera linii papilarnych, dzięki któremu możesz zobaczyć ekran bez wklepywania kodu albo innego, irytującego zabezpieczenia. Co prawda od kilku lat próbowano też skanów twarzy, ale nie oszukujmy się – ta metoda wymaga ustawienia smartfona, poza tym w najpopularniejszej wersji rozwiązania w iPhonie X i tam zmusza cię do przewinięcia ekranu. A co, gdyby po prostu dotknąć ekran i go odblokować?

Rok 2017 był rokiem, w którym producenci nie byli w stanie stworzyć smartfona z czytnikiem linii papilarnych zatopionym w ekran. Patrząc na rozwiązanie z modelu Samsung Galaxy S8 można dojść do wniosku, że fatalne ułożenie skanera obok aparatu wynikało z przyspieszonej pracy nad jego implementacją, gdy skaner w ekranie nie wypalił. Podobnie, gdy spojrzy się na iPhone’a X z jego ramką widać, że nie jest to rozwiązanie optymalne. A takie rozwiązanie nadeszło. I nie ma go żaden ze znanych na całym świecie producentów.

Niespodzianka z Chin

Vivo to chińska spółka, która nie jest liderem rynku, ale cały czas siedzi na ogonie Huawei, Xiaomi czy Oppo. Ostatnio rozpoczęła nawet agresywną kampanię z lokowaniem ich telefonów w filmach Marvela, ale nie podziałało to na światową publikę. Jednak już pół roku temu firma okupowała czołówki wszystkich branżowych portali, prezentując prototyp urządzenia ze skanerem odcisków palców ukrytym w ekranie. Teraz ich plany się ziściły.

Na razie niewiele tu konkretów. Wiadomo jedynie, że czytnik jest gotowy do masowej produkcji. Premiera sklepowej, wersji urządzenia ma nastąpić jeszcze w tej połowie roku. Ale jak to działa? Prosto. Między taflą szkła a ekranem zatopiony jest sensor. Jest on niewidoczny. Nie działa jednak na całej tafli szkła, ale w określonej strefie. Na ten moment jego działanie nie jest tak szybkie, jak w przypadku czytników będących osobnymi przyciskami. Biorąc jednak pod uwagę intuicyjność rozwiązania, na pewno zrekompensuje ona czas działania.

W samym drugim kwartale roku 2017 wypuszczono na rynek 22 miliony bezramkowców, czyli telefonów z mniejszymi niż zazwyczaj ramkami nad i pod ekranem. Projekt Vivo, opracowany razem z Synaptics jest czymś, do wdrożenia czego będą dążyć wszyscy liczący się producenci smartfonów. Z prostego powodu: jest to nieziemsko intuicyjne i wygodne rozwiązanie.

 


Materiały prasowe Samsunga, Apple i Vivo

- POLECAMY -
Eleven Bike Fest