Nie ma lepszego momentu na zaprezentowanie przełomowej innowacji niż targi Consumer Electronic Show w Las Vegas. W tym roku dojdzie do starcia o rząd dusz między dwoma producentami najlepszych telewizorów. I o ile jeden roztacza swój blask ogromnej matrycy, o tyle drugi, mniejszy, chowa się i czeka na odpowiednią okazję, by zabłysnąć. Na rynku staną dwa wielkie telewizory. 

Technologia OLED jest bardzo wdzięczna nie tylko w smartfonach, ale może i przede wszystkim, w telewizorach. Matryce wykonane z diod LED cechują się idealną czernią (po prostu piksele gasną), świetnymi kątami widzenia i bardzo żywymi kolorami. Do tej pory sytuacja na rynku była prosta: Jedyną marką, która szybko potrafi wyprodukować dużą ilość ekranów o dobrej jakości było LG Display. Nawet jeśli ktoś kupował telewizor OLED od Sony czy nawet Samsunga, zastosowana matryca była wyprodukowana przez LG.

Teraz Samsung postanowił to zmienić w, dosłownie, wielkim stylu.

The Wall Samsung
Samsung The Wall

Samsung The Wall ma 146 cali

Powiedzieć, że to dużo, to jak nic nie powiedzieć. Przekątna ma ponad 3,7 metra długości. W segmencie telewizorów luksusowych będzie to gigant, który ma szansę stać się potentatem. Wszystko dzięki nowej technologii diod nazwane microLED. Technologia ta nie wymaga podświetlenia, nie wymaga filtrów koloru, a diody są energooszczędne. Dodatkowo diody mają się praktycznie nie wypalać (może do tego dojść po 100 000 godzin – czyli po 11 latach i 5 miesiącach).

Samsung The Wall
Samsung The Wall

Co jednak jeszcze ciekawsze to fakt, że telewizor Samsunga będzie można modyfikować za pomocą modułów. Oczywiście, nie w domowym zaciszu, ale koreański producent przewidział taką opcję w zamówieniach. Wynika to z faktu, że telewizor można dość szybko złożyć z mniejszych modułów matrycy o wymiarach około 5 na 5 cali. Jeśli po roku ktoś uzna, że potrzebuje większego telewizora, to serwis Samsunga to załatwi. Co ważne w tej technologii to algorytmy sztucznej inteligencji, która ma dopasowywać treści nawet do rozdzielczości 8K tak, by odbiorca nie poczuł kompresji. Z opinii recenzentów wynika, że telewizor radzi sobie z tym zadaniem całkiem nieźle.

LG ma swój plan

 

Trudno być innowacyjnym, gdy zdominowało się rynek. LG Display od lat jednak próbuje swoich sił w tworzeniu elastycznych matryc. W głowach fanów technologii świtały pomysły wprowadzenia ich do urządzeń mobilnych. Co ciekawe, w poprzednim roku zaprezentowano taki ekran, ale w rozmiarze 18 cali. Wtedy już zastanawiano się, gdzie jest granica i czy LG ją przekroczy. Nowością LG na CES 2018 jest zwijany telewizor.

Tak, ten telewizor naprawdę jest w stanie sam się zwinąć. A raczej potrafi to zrobić ukryty w dużym opakowaniu mechanizm, którego szczegółów działania i wyglądu LG nie chce nikomu zdradzać. 65 calowa matryca UHD OLED od LG może w każdej chwili ze standardowego trybu obrazu 16:9 zwinąć się i utworzyć mniejszy ekran 18:9 lub 21:9. Dla fanów filmów w tym formacie oznacza to brak czarnych ramek. Telewizor można też ukryć całkowicie albo pozostawić niewielką część ekranu, by wyświetlała najważniejsze powiadomienia i informacje. Rozwiązanie to wpłynie korzystnie na mobilność – w końcu telewizor będzie można zabrać ze sobą.

Odległa przyszłość

Niestety, żaden z tych produktów nie dotrze na rynek w tym roku. Pewne jest natomiast jedno: telewizory nie będą tanie. Ale dzięki pojawieniu się matryc MicroLED, OLEDy od LG powinny stanieć i trafić do szerszego grona konsumentów. Konkurencja na skostniałym rynku zawsze jest dobra. To także dwa zupełnie inne podejścia do estetyki. Samsung chce z telewizora uczynić atrakcję, LG natomiast chowa swój model, co może pomóc uczynić dom estetyczniejszym? Na rynku powinno być miejsce dla obydwu koncepcji.


Źródło: Materiały prasowe Samsung