Święta bez niej wydają się jakby nie tyle puste czy niekompletne, co po prostu niemożliwe. Nieważne, sztuczna czy żywa. Ozdobiona bombkami, piernikami, orzechami, lampkami i łańcuchami. Roztacza wokół siebie tę magiczną aurę, która zbliża do siebie ludzi i łagodzi wszelkie spory. Jako dzieciak zawsze myślałem, że choinkę ubiera się na święta od zawsze – pisze Patryk Rudnicki.

Wilhelm August Corrodi: Zurich 1876

Zacznijmy zatem od tego skąd z grubsza ta choinka się wzięła. Świerk, ewentualnie jodła to drzewa iglaste, które zachowują zielony kolor przez cały rok. W związku z tym, w czasach przedchrześcijańskich kojarzone były z odradzaniem się, płodnością i życiem. W takim aspekcie były one czczone w okresie zimowym. Następnie przyszło chrześcijaństwo, które adaptując daty obrzędów, przejęło również i symbole. Pierwsze niejasne i luźne powiązania choinki z Bożym Narodzeniem dotyczą misteriów o Adamie i Ewie wystawianych właśnie podczas świąt. Grała ona tam rolę drzewa poznania dobra i zła, a była przyozdabiana głównie jabłkami. Bardziej pewne przesłanki dotyczą XVI-wiecznej tradycji dekorowania drzewek w Alzacji, skąd przygarnął ją na grunt swojego kościoła Marcin Luter, zatem za swoistą kolebkę choinki uznać można protestanckie Niemcy.

Teraz oddalając się od historii choinki warto zwrócić uwagę na to, co ją zastępowało pod polskimi strzechami. Najstarszą, bo przyjętą na grunt chrześcijaństwa z podwórka słowiańskich wierzeń była tradycja zdobienia Diducha, czyli skoszonego jako pierwszy podczas żniw snopu pszenicy oraz owsa lub żyta. Ustawiano go kłosem do góry w kącie izby i zapewniać miał urodzaj oraz odganiać nieszczęścia wszelakie spod dachu. Kolejny element świątecznego wystroju to podłaźniczka, czyli wierzchołek świerku, jodły lub gałąź sosny wieszane pod sufitem i ozdabiane w sposób podobny jak choinka. Zapewniać miała ona z grubsza to samo co Diduch, czyli urodzaj oraz deficyt nieszczęść.

Oficjalnie przyjąć można, że choinka zawitała do Polski po rozbiorach wraz z protestanckimi Niemcami, którzy zaczęli osiedlać się na anektowanych terenach. Wspomnieć warto o tym, że kościół katolicki zwyczaj zaczął tolerować na niedługo po tym, jak wprowadzili go luteranie, aczkolwiek propagowany był dopiero w okolicach XIX wieku. Pomimo tego, że w Polsce z choinką spotykano się już o wiele wcześniej, to silnie zakorzenione obyczaje i tradycje bardzo długo opierały się importowanemu zwyczajowi. Stwierdzić można śmiało, że dopiero w okolicach międzywojnia wszelkie poprzednie tradycje przestały górować nad choinką. Nie oznacza to oczywiście całkowitego ich porzucenia, aczkolwiek wiadomym jest fakt, że ubieranie drzewka stało się dopiero wtedy czymś powszechnym w kraju. Jak to wygląda dziś?

Dekorujemy choinkę bombkami, papierowymi ozdobami, włosami anielskimi, a także jak przed laty – słodkościami (cukierkami, piernikami). W większości krajów drzewko ubiera się rodzinnie w Wigilię. W krajach anglosaskich robi się to dzień wcześniej, a we Włoszech już 8 grudnia, w święto Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. Choinką jest przede wszystkim świerk i jodła. Rzadziej wybiera się do tego celu sosnę.

Pod choinką znajdujemy prezenty, atmosferę, zgodę i tę trudną do opisania i dokładnego określenia jednym uczuciem magię. Pomimo swego młodego wieku jest to jeden z tych symboli, bez których nie wyobrażamy sobie świąt. Jednocześnie wspólne ubieranie drzewka to tradycja, która zbliża i w jakiś sposób potrafi załagodzić  wszelkie kłótnie.

 

Autor | Patryk Rudnicki

 

  • Zdjęcie | pixabay.com
  • Źródła:
    • Katarzyna Smyk, Choinka w kulturze polskiej. Symbolika drzewka i ozdób
    • R. Hryń- Kuśmierek, Zuzanna Śliwa, Encyklopedia tradycji polskich