Termin depresja pochodzi od łacińskiego słowa „depressio”, które oznacza głębokość. Choroba afektywna jednobiegunowa, czyli zaburzenia depresyjne dotykają około 5-6 % populacji świata, co stanowi w przybliżeniu 350 milionów ludzi. Choroba najczęściej dotyka osób po 40 roku życia i występuje rzadziej u mężczyzn niż u kobiet.

W XXI wieku żyjemy w zatłoczonych miastach w ciągłym biegu. Jesteśmy niepewni jutra, dlatego nieustannie się o nie zamartwiamy. Rywalizujemy ze sobą od najmłodszych lat, co wywołuje raczej niechęć i agresję wobec drugiego człowieka, zamiast zrozumienia i życzliwości. Więzi międzyludzkie są budowane częściej wirtualnie, więc brak nam ciepła. I choć nie żyjemy w czasach wojny, gdzie strach był codziennością, a bezpieczeństwo nie istniało, to mimo wszystko popadamy w depresję. Jest to nasza powszechna choroba cywilizacyjna.

Depresja jest chorobą, która objawia się przewlekłymi zaburzeniami nastrojów. Jest to bardzo pojemne pojęcie, dlatego też podział depresji obejmuje bardzo wiele jej postaci. Najczęstszymi objawami takich zaburzeń są: przygnębienie, brak koncentracji, brak zainteresowania różnymi aktywnościami i niemożność czerpania z nich przyjemności, ogólne spowolnienie, bezsenność lub nadmierna senność, brak apetytu oraz objawy takie jak bóle głowy, gorączka czy wymioty. Jest to oczywiście wierzchołek góry lodowej, jeśli chodzi o problemy, z jakimi borykają się osoby chore na depresję. Najniebezpieczniejszym czynnikiem zdają się być myśli samobójcze, które niestety częstokroć są realizowane. Rocznie badacze odnotowują około 850 tysięcy zgonów spowodowanych depresją. A prognozy są jeszcze gorsze. Według Światowej Organizacji Zdrowia w 2020 roku ta choroba będzie drugą na liście najczęstszych przyczyn śmierci w każdej grupie wiekowej. Co będzie z naszymi potomkami, jeżeli prawdopodobieństwo zachorowania na depresję zwiększa się u każdego nowego pokolenia?

Na szczęście wiedza na temat depresji jest teraz już znacznie większa niż kiedyś. Bowiem osoby z zaburzeniami nastrojów często były stygmatyzowane i dyskryminowane w społeczeństwach. Wynikało to zapewne z niewiedzy oraz braku zrozumienia. Osoby w depresji były określane jako słabe i radzono im, by  po prostu wzięły się w garść. Problem polega na tym, że depresja nie zniknie na pstryknięcie palców. Jednak współczesna psychiatria jest w stanie zmniejszyć lub całkowicie zniwelować jej objawy. Staje się to w trakcie procesu który trwa od 2 do 6 tygodni i polega na psychoterapii oraz podawaniu leków przeciwdepresyjnych. Niestety u części pacjentów pomimo znacznie lepszego samopoczucia, depresja może powracać, nawet po wielu latach.

W przezwyciężaniu choroby, jaką jest depresja, niezbędne jest wsparcie innych osób. Możliwość porozmawiania, przytulenia się. Dlatego zapobiegajmy depresyjnym nastrojom już dziś poprzez wzajemne obdarowywanie się miłością.


Autor: Oliwia Rybiałek
Zdjęcie: www.pixabay.com