Ależ to były emocje! Vive Kielce przegrało na wyjeździe z Paris Saint Germain 26:35, lecz dziesięciobramkowa przewaga uzyskana w pierwszym spotkaniu pozwoliła kielczanom awansować do Final Four Ligi Mistrzów w piłce ręcznej.

Jeszcze przed spotkaniem zawodnicy Vive mieli pełną świadomość tego z czym przyjdzie im się zmierzyć. Aby obronić przewagę oraz przejść dalej musieli raz jeszcze stanąć w szranki z potężnym PSG i to w dodatku w jego własnej hali.

Ten mecz miał być dla kieleckiej drużyny prawdziwym piekłem i zdecydowanie nim był. Już na początku paryżanie rzucili się wściekle do odrabiania strat. Udało im się poprawić wszystko to, co zawiodło w Kielcach. Dla Vive każdy atak był koszmarem, a próby zatrzymania francuskiej maszyny w obronie niemal zawsze kończyły się niepowodzeniem. Wszystkie te czynniki sprawiły, że PSG już po pierwszej połowie prowadziło 18:11.

Druga część meczu nie przyniosła zmiany obrazu gry. Kielczanie cały czas rozpaczliwie się bronili przed rozpędzonymi zawodnikami z Paryża. Szczególne problemy sprawiał im rozgrywający Nedim Remili, który ostatecznie rzucił aż 12 bramek. Pomimo iż paryżanom udało się w pewnym momencie odrobić całe straty z pierwszego meczu, to w samej końcówce przebudziło się Vive.

Kielczanie rzucając bramkę numer 25 sprawili, że PSG potrzebowało już nie dziesięciu, a jedenastu bramek do awansu. Ponadto przebudził się bohater poprzedniego spotkania Vladimir Cupara, który do 57. minuty bronił na fatalnej jedenastoprocentowej skuteczności, ale w kluczowym momencie zatrzymał rzut gospodarzy, a następnie pomogło mu szczęście, gdyż Sander Sagosen trafił w słupek jego bramki. To umożliwiło kielczanom zniwelowanie straty do dziewięciu bramek. PSG nie dało już rady powiększyć swojej przewagi i tym Vive awansowało do turnieju finałowego!

Paryżanie mieli po swojej stronie wszystkie atuty, od kibiców, przez niesamowitego Remiliego, aż po nawet szczęście. Jednakże Vive pokazało ogromny charakter i sprawiło, iż polscy kibice piłki ręcznej mogli przypomnieć sobie emocje porównywalne do tych z horrorów, które były specjalnością legendarnej już reprezentacji Polski pod wodzą obecnego prezydenta Kielc Bogdana Wenty. Tak jak oni, w końcówce „mieli dużo czasu” (nawet więcej niż te słynne 14 sekund z meczu z Norwegią na MŚ w 2009r.)  i w pełni go wykorzystali, by zatrzymać pochód paryskiego hegemona ku zwycięstwu w LM już w ćwierćfinale.

Final Four Ligi Mistrzów w piłce ręcznej odbędzie się w dniach 1-2 czerwca w Kolonii. Jak dotąd poza Vive do turnieju awansowały Barcelona Lassa (z Kamilem Syprzakiem w składzie) i węgierski Veszprem. Ostatni półfinalista zostanie wyłoniony w starciu węgierskiego Pick Szeged z macedońskim Vardarem Skopje.


Paris Saint Germain – PGE VIVE Kielce 35:26 (18:11)

PSG: Corrales, Omeyer – Gensheimer 5, Stepancic, Keita, Sagosen 2, Toft Hansen 4, Remili 13, Abalo 4, Dourte, L. Karabatic, Viran, N. Karabatic 2, Hansen 5, du Rietz, Nahi

Trener: Raul Gonzalez

PGE VIVE: Cupara, Ivic – A. Dujszebajew 4, Aguinagalde 3, Jachlewski, Janc 4, Lijewski, Jurkiewicz, Kulesz 5, Moryto, Mamic, Cindric 6, Fernandez 1, Karalek 3

Trener: Tałant Dujszebajew

Zawodnik meczu: Nedim Remili


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram