#VolleyWrocław uległ DevelopRes Rzeszów 1:3 w ostatnim meczu fazy zasadniczej Ligi Siatkówki Kobiet. Bez względu na wynik spotkania wrocławianki były już pewne walki o utrzymanie.

Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania pewnym było, że #VolleyWrocław będzie walczył o utrzymanie z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Jednym z warunków zapewnienia sobie miejsca w Lidze Siatkówki Kobiet na następny sezon była wygrana BKS-u Bielsko Biała nad Legionovią Legionowo. Tak się jednak nie stało. Bielszczanki uległy swoim rywalkom 1:3 i tym samym pogrzebały szansę wrocławianek na wcześniejsze zapewnienie sobie utrzymania. Wrocławiankom pozostało jedynie pokazać się z dobrej strony z faworyzowanymi zawodniczkami DevelopRes Rzeszów.

Z błędami, ale zwycięsko

Początkowa różnica punktowa, jaka utrzymywała się przez dłuższy czas między drużynami, ani trochę nie oddawała miejsc, na których znajdowały się oba zespoły w tabeli. Wynik cały czas oscylował w granicach remisu, z lekką przewagą rzeszowianek. Patrząc jednak na sposób zdobywania punktów, można już było zobaczyć sporą różnicę. Przy stanie 9:9 #VolleyWrocław popełnił aż siedem błędów, w tym aż pięć po zagrywce. Dobra skuteczność Aleksandry Rasińskiej w ataku pozwała jednak wrocławiankom cały czas być w grze (18:17). Końcówka należała do biało-zielonych. Zawodniczki Marka Solarewicza grały jak natchnione, co pozwoliło im wygrać pierwszą partię 25:21.

Włoskie wyczucie

Po zmianie stron #VolleyWrocław wciąż przeważał. Utrzymana dobra forma oraz kilka błędów rywalek przełożyło się na ich prowadzenie 8:4. Trener Lorenzo Micelli widząc, że coś nie funkcjonuje w grze jego zespołu dokonał potrójnej zmiany. Włoch ewidentnie miał nosa, ponieważ rzeszowianki zdobyły pięć punktów z rzędu, co pozwoliło im na szybkie odrobienie strat (9:8). Wrocławianki natychmiastowo wyrównały, ale taki stan nie utrzymał się zbyt długo. W ataku nie do zatrzymania były Kinga Hatala i Eva Yaneva, które dały swojej drużynie cztery punkty przewagi (17:13). DevelopRes nie wypuścił już wygranej z rąk. Biało-zielone nie były w stanie powstrzymać naporu rzeszowianek, przez co przegrały 19:25.

Dobra zagrywka kluczem do wygranej

W trzeciej partii żadna z drużyn nie potrafiła zaznaczyć wyraźnej przewagi. Podobnie jak w pierwszym secie gra była bardzo wyrównana, ale to rzeszowianki były głównie tymi, które miały korzystniejszy wynik (8:7). Atak biało-zielonych nie opierał się już głównie na Rasińskiej, ale sporą odpowiedzialność za wynik przejęła również Natalia Murek (15:15). Wynik remisowy utrzymywał się niemalże do końca. Wojnę nerwów w decydującym momencie wygrały rzeszowianki. O ich zwycięstwie zadecydowały dwa asy serwisowe Mai Tokarskiej (25:23).

Stracona końcówka

Początek kolejnej części spotkania wydawał się być ostatnią, jaka kibice w Twardogórze będą mogli obejrzeć tego wieczoru. Przyjezdne szybko wyrobiły sobie trzypunktową przewagę (6:3), ale wtedy przebudziły się wrocławianki, które najpierw wyrównały, a następnie objęły prowadzenie 9:8. DevelopRes mógł znowu uciec #VolleyWrocław, ale biało-zielone kolejny raz dały radę powrócić do gry. Swoje rywalki silnymi atakami dręczyła Murek. Nie były one co prawda zawsze skuteczne, ale pozwoliły gospodyniom wygrywać 19:16. Końcówka należała już jednak do rzeszowianek, które zdobyły siedem punktów z rzędu (24:19) i tylko cud mógł odmienić losy tego meczu. Tak się jednak nie stało. DevelopRes wygrał 25:20, a całe spotkanie 3:1


#VolleyWrocław – DevelopRes Reszów (25:21, 19:25, 23:25, 20:25)

#Volley: Rasińska, Soter, Murek, Gajewska, Potokar, Łozowska, Pancewicz (L), Gancarz, Łozowska, Piśla, Wołodko

DevelopRes: Witkowska, Hawryła, Barakova, Mlejnokova, Zaroślińska-Król, Yaneva, Sawicka (L), Medyńska (L), Blagojević, Rabka, Żabińska, Hatala, Tokarska


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: Krystian Janisz / #VolleyWrocław