Pierwsze mecze ćwierćfinałowe Ligi Mistrzów za nami. Kibice spragnieni dużej liczby bramek mogli poczuć się nieco zawiedzeni. Nie ma się jednak co dziwić – gra toczy się o dużą stawkę i każdy minimalny błąd może kosztować odpadnięciem z turnieju.

W najbardziej komfortowej sytuacji przed rewanżem znajduje się Liverpool. Zwycięsko wyszła również Barcelona z Tottenhamem. Otwartą sprawą pozostaje rozstrzygnięcie w parze Ajax Amsterdam – Juventus.

W Liverpoolu bez niespodzianki

Kiedy rok temu oba zespoły mierzyły się ze sobą na poziomie 1/8 finału, Liverpool wygrał pierwsze spotkanie 5:0 i niemalże zapewnił sobie udział w następnej fazie. Tym razem Anglicy nie byli tak surowi dla gości z Półwyspu Iberyjskiego i zwyciężyli jedynie 2:0. Wynik meczu szybko otworzył Naby Keita, a dwadzieścia minut później na listę strzelców wpisał się Roberto Firmino. Liverpool nie dążył jednak jakoś specjalnie do kolejnych bramek – w drugiej połowie nie oddał ani jednego celnego strzału, ale mimo to spokojnie dowiózł wygraną do końcowego gwizdka. O sporym szczęściu może mówić Mohammed Salah, który w końcówce powinien dostać czerwoną kartkę za zbyt ostre wejście w rywala. Gdyby tak się stało nie zagrałby w kolejnych trzech meczach.


Koguty lepsze od Obywateli

W jedynej angielskiej parze Tottenham Hotspur wygrał z Manchesterem City 1:0. Dla londyńczyków był to pierwszy mecz na White Hart Lane w lidze mistrzów od 2017 roku. Do tej pory Koguty były zmuszone grać na Wembley z powodu budowy nowego obiektu. Jedynego gola w całym spotkaniu zdobył Heung-Min Son. Rezultat mógł być jednak zupełnie inny gdyby w pierwszej połowie rzut karny wykorzystał Kun Aguero.


Czerwone Diabły bez argumentów

Jak wiadomo piłka nożna polega na tym, aby zdobyć większą liczbę bramek od swojego rywala. Małe jest jednak prawdopodobieństwo wygrania spotkania bez oddania celnego strzału. Mimo to Manchester United postanowił zaryzykować i w spotkaniu z Barceloną ani razu nie zmusił Marca-Andre ter Stegena do interwencji. Łatwo można się domyślić, że nie było to zbytnio opłacalne. Katalończycy wygrali 1:0 po samobójczym trafieniu Luka Shawa i z Manchesteru wracają z niezłą zaliczką przed rewanżem na Camp Nou.


Holenderski sen trwa

Po wyeliminowaniu Realu Madryt, Ajaxowi przyszło zmierzyć się z Juventusem. Młodzież z Amsterdamu nie przestraszyła się o wiele bardziej doświadczonego przeciwnika, w którego szeregach stał m.in. wielki Cristiano Ronaldo. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce i stwarzali sobie więcej sytuacji podbramkowych. Pierwszego gola strzelili jednak goście, a konkretnie Ronaldo. Na bramkę wyrównującą trzeba było poczekać dokładnie 15 minut, bowiem Portugalczyk otworzył wynik tuż przed przerwą, a na 1:1 zaraz po zmianie stron trafił David Neres. Jeżeli Holendrzy w rewanżu zagrają podobnie, to kto wie czy nie dojdzie do kolejnej sensacji.


Autor: Łukasz Leski
Zdjęcie: instargam.com