Amerykańska tradycja, która, jak zwykle zaraziła resztę świata. Black Friday – dzień, który rozpoczyna świąteczną gorączkę, w tym roku wypada 29 listopada.

To, że narodził się w Stanach Zjednoczonych nie powinno dziwić. Mało kto jednak wie, że jego historia sięga aż XIX wieku i bezpośrednio łączy się ze Świętem Dziękczynienia. Choć Thanksgivnig Day zaczęto obchodzić już w 1621 roku w USA, to świętem narodowym uczynił je prezydent Abraham Lincoln w 1863 roku. Black Friday to piątek po Święcie Dziękczynienia, które zawsze przypada w czwartki. Jest to dzień, który oficjalnie rozpoczyna przygotowania do Świąt Bożego Narodzenia, a raczej przygotowania w formie zakupowej.

Nazwa ma kilka historii. Pierwsza pochodzi z lat 60. XX wieku, kiedy w związku z obniżkami cen na ulicach Philadelphii było tak tłoczno, że policja musiała pilnować porządku. Jeden z policjantów opisując sytuację, użył stwierdzenia Black Friday. Druga odnosi się do użytego w latach 80. XX wieku czarnego tuszu w sklepach właśnie tego dnia. Sklepy, w których padały rekordowe wyniki miały wykorzystać czarny atrament. Jak się później okazało, czarny tusz królował w niemal wszystkich domach handlowych. Ostatnia teoria nie ma natomiast nic wspólnego z zakupami. Wiele Amerykanów po prostu postanowiło przedłużyć sobie wolne po Święcie Dziękczynienia, nie przychodząc do pracy. Dla wielu przedsiębiorców oznaczało to spadek wydajności.

Od kilkunastu lat ten zwyczaj zaczęły propagować także inne kraje na całym świecie. Sklepy proponują wtedy ogromne zniżki, pracując często całą dobę lub kilka godzin dłużej. Z czasem wiele marek wprowadziło tzw. Black Week, czyli aż tygodniowe promocje na wybrane produkty.

Nad Wisłę ta tradycja zawitała w 2015 roku, wtedy po raz pierwszy pojawiły się promocje w niektórych sklepach. Obecnie w mniejszości są zdecydowanie te, które od Czarnego Piątku się wzbraniają, nie chcąc podążać za amerykańskimi trendami. Coraz częściej tego dnia można zaobserwować takie sytuacje.

Oczywiście nie tylko w Polsce ten dzień może być niebezpieczny. Zasada jest jedna. Tam gdzie promocja jest większa, tam jest najwięcej poszkodowanych.