Śląsk Wrocław nie wygrał w Ekstraklasie już od 3. kolejek. Co więcej, w dwóch ostatnich spotkaniach podopieczni Jana Urbana schodzili z boiska pokonani. Teraz do Wrocławia przyjedzie Pogoń Szczecin, ostatnia drużyna w tabeli. Lepszej szansy na przełamanie nie będzie.

Bliski kontakt punktowy z czołówką tabeli to dla Śląska już przeszłość. Do spotkania 14. kolejki piłkarskiej ekstraklasy wrocławski klub przystępuje z dalekiego 11. miejsca. Na taką, a nie inną pozycję wpływ ma oczywiście ścisk w środku tabeli, jednak nie da się ukryć, że ostatnio zielono-biało-czerwoni mocno spuścili z tonu. Meczu z Wisłą Płock nie można za bardzo analizować w kontekście słabej gry całego zespołu. Raczej, główna przyczyna to indywidualny błąd Igorsa Tarasovsa. Gdyby Łotysz nie dostał czerwonej kartki już w 12. minucie, mecz pewnie potoczyłby się zupełnie inaczej. Co może cieszyć, to spora aktywność wrocławian w ataku. Gorsza, już tradycyjnie jest skuteczność. Ale w piątkowym starciu wystarczy, że jeden z dwójki Marcin Robak/Arkadiusz Piech zagra dobre spotkanie. Na katastrofalną defensywę szczecinian powinno to wystarczyć.

Słowo „katastrofalne” użyte w poprzednim akapicie nie jest przesadzone. Podopieczni Macieja Skorży w ostatnich siedmiu spotkaniach stracili 12 bramek. Od tylu meczów również nie wygrali. W międzyczasie trafiła się też wpadka w Pucharze Polski. Tam, lepsza okazała się pierwszoligowa Bytovia Bytów. Jedyny fakt przemawiający za Pogonią, to tylko to, że jak dotąd dwa zwycięstwa w lidze Portowcy odnieśli na wyjeździe. Malutka iskierka nadziei.

W piątkowym starciu nietrudno wskazać faworyta. Śląsk to dobrze działająca maszyna, która ostatnio lekko się przycięła. Pogoń z kolei to koło, które rozpędza się i rozpędza. Jednak zamiast jechać w górę, zmierza wprost w przepaść. Początek spotkania o godzinie 18 na Stadionie Wrocław.

 


Autor: Wojciech Klich
Zdjęcie: Krystyna Pączkowska / SlaskWroclaw.pl