United to film opowiadający historię Dzieciaków Busby’ego – drużyny Manchesteru United, która ucierpiała w katastrofie w Monachium, ale zdołała się odbudować i sięgnąć po najwyższe laury w europejskiej piłce.

Od początku filmu (rok 1956) akcja toczyła się głównie wokół Bobby’iego Charltona. Wyraźnie widać tutaj jak ciężką pracą można osiągać wszystko. Tym „wszystkim” dla bohatera było wywalczenie sobie miejsca w pierwszym składzie. Kiedy już dostał szansę, wykorzystał ją w najlepszy możliwy sposób. W debiucie strzelił dwa gole, co przyniosło Czerwonym Diabłom zwycięstwo nad Charlton Athletic aż 4:2.

Kolejne dwa lata zostały pominięte. Akcja dochodzi do momentu, kiedy United miało zmierzyć się w ćwierćfinale Pucharu Europy z Crveną Zvezdą Belgrad. Sir Matt Busby zwrócił się do władz ligi z prośbą o przesunięcie meczu ligowego. Argumentował to tym, że drużyna nie ma za dużo czasu na powrót i przygotowanie się do sobotniego spotkania z Wolverhampton. Wniosek jednak został odrzucony. Busby nie mógł się pogodzić z taką decyzją i postanowił wynająć samolot, żeby po meczu jak najszybciej wrócić do Manchesteru. Dzień po zremisowanym meczu – 3:3, piłkarze i pracownicy klubu udali się w drogę powrotną.

Samolot musiał lądować w Monachium, żeby uzupełnić paliwo. Po zatankowaniu, piloci dostali zezwolenie na start. Jednak po chwili, piloci zauważyli nieprawidłową pracę silników, więc start został przerwany. Po otrzymaniu pozwolenia na drugą próbę i powtórnym rozpędzeniu, pojawiły się kolejne kłopoty z ciśnieniem paliwa w silniku. W końcu i ta próba została przerwana. Po dwóch nieudanych próbach oderwania się od ziemi, wszyscy znajdujący się na pokładzie poszli do poczekalni.

– Graliśmy w karty przez większą cześć lotu z Belgradu do Monachium i pamiętam, ze kiedy opuszczaliśmy samolot rozmawialiśmy o tym jak zimno było na zewnątrz. Po pierwszej nieudanej próbie startu niewiele osób wydawało się zmartwionymi, ale kiedy druga próba też się nie powiodła w ciszy wróciliśmy do poczekalni – wspominał tę sytuację Bill Foulkes, obrońca United.

Piloci postanowili podejść do startu po raz trzeci. Po uzyskaniu odpowiedniej prędkości nie byli jednak w stanie wzbić się w powietrze. Po utracie prędkości, samolot wypadł z pasa, przerwał barierkę, przeciął pobliską drogą i rozbił się o domostwo oraz położone obok drzewo. W katastrofie zginęło dwudziestu trzech spośród czterdziestu czterech uczestników lotu, w tym ośmiu piłkarzy Manchesteru United.

– To była tragedia. Kiedy usłyszałem, kto zginął, to było coś takiego jak czytanie nazwisk kumpli z którymi idziesz na dyskotekę, czy też zasiadasz do stołu w Święta Bożego Narodzenia – skomentował tragedię Bobby Charlton.

Jimmy Murphy (tymczasowy trener) dostał zadanie odbudowy zespołu. Mimo tragedii, życie toczyło się dalej i Manchester United miał znowu zagrać. Inne angielskie kluby oferowały swoją pomoc. Żeby dać United szanse przetrwania, Football Association odwołała swoją zasadę mówiącą o tym, że gracz, który zagrał jeden mecz z jedną drużyną nie mógł występować w tym samym sezonie z inną drużyną. Trzynaście dni po tragedii, Czerwone Diabły ponownie wyszły na murawę. Ich przełożony mecz w FA Cup przeciwko Sheffield Wednesday przyciągnął tłum 60.000 widzów.

Katastrofy często niosą za sobą negatywne skutki, jednak tym razem było inaczej. Ten wypadek pozwolił piłkarzom, jak i kibicom pokazać całemu piłkarskiemu światu, jak silny jest Manchester United. Zarówno przed tragedią, jak i po niej. Kiedy wydawałoby się, że potrzeba czasu na wyjście z żałoby i skompletowanie drużyny, oni dokonali rzeczy niemożliwych. Jimmy Murphy w kilka dni skompletował drużynę. Bez większego przygotowania i zgrania wyszli na mecz z Sheffield Wednesday i wygrali 3:0. Czerwone Diabły Murphy’ego grały dla swoich przyjaciół, którzy zginęli prawie dwa tygodnie wcześniej. Żarliwy doping kibiców niósł ich jak na skrzydłach. W tamtym momencie nie wygrał futbol, a emocje. Sezon później zjednoczeni ponownie wrócili na szczyt angielskiej ekstraklasy i nie widać było po tej drużynie, że zaledwie rok wcześniej dotknęła ich tak ogromna tragedia.


Autor: Jakub Kucharski
Zdjęcie: Instragram