To imię na pewno słyszał każdy z nas. Zwłaszcza studenci większości kierunków na pierwszym roku, którzy w najbliższym czasie do zaliczenia będą mieli filozofię. Kim konkretnie był starożytny uczony? A co ważniejsze, jak uważają studenci?

Na początek trochę historii

Sokrates nie pozostawił po sobie żadnych pism, dlatego informacje na jego temat historycy czerpią z innych źródeł – filozofów takich jak Platon, który był jego uczniem. Według owych dzieł uważa się dzisiaj, że grecki uczony urodził się w  470 roku p.n.e. w Atenach, a zmarł dokładnie 71 lat później w tej samej polis. Znany jest dzisiaj oczywiście ze swojej filozofii, a nie mitologii, czy też matematyki, jak niektórzy uważają. Nauczyciel Platona uważany jest za największego w starożytności. Stąd też okres wcześniejszych rozważań nazywany jest filozofią przedsokratejską.

Tak jak wspomniałem, nie mamy bezpośredniej pozostałości po jego twórczości. Stąd też istnieje problem zwany kwestią sokratejską, według którego rekonstrukcje poglądów wielkiego uczonego częściowo opierają się na domysłach i są naturalnie zawsze krytykowane.

Złote sentencje

Każdy słyszał o zdaniu „wiem, że nic nie wiem”, które jest przypisywane Sokratesowi. Zresztą tym zwrotem odpowiadała większość studentów, którzy zostali zapytani, z czym kojarzy im się grecki filozof. Sentencja definiuje podejście uczonego do życia. Deklarował nią, że jest miłośnikiem mądrości, a jednocześnie poszukiwaczem prawdy.  Inną znaną myślą sokratejską jest „najmądrzejszy jest, który wie, czego nie wie”. Tym bardziej wpasowuje się to w obraz jego poglądów, gdy przypomnimy sobie, że według Sokratesa, celem ludzkiego istnienia było pozyskiwanie wiedzy, a nie materialnych dóbr. Jak sam zresztą podsumował: „życie bezmyślne nie jest warte życia”. Zapamiętajcie, na pewno pojawi się to na kolokwium!

Ciekawe, czy w dzisiejszym świecie to wciąż obowiązuje?

Rzeczy nazwane na jego cześć

Od jednego studenta dostałem informację, że Sokrates był tak wielkim uczonym, że jego imieniem nazywano później odkrywane prawa. Po pierwsze, nie jestem pewien czy samo Sokrates jest nazwiskiem, ale trochę słuszności w tym jest. Co prawda, pod terminem „prawo sokratejskie” wujek Google mi nie pomaga, ale są za to inne rzeczy nazwane jego imieniem. Mowa tutaj między innymi o metodzie sokratycznej, czyli sposobie prowadzenia dialogu i docierania do prawdy w konwersacji. Polega ona na tym, że rozmówca stosujący tę metodę, wciela się w postać w łaknącego wiedzy prostaka, który od rozmówcy, najlepiej próżnego, pozornie oczekuje pouczenia. W ten sposób, Sokrates, uważając że sam nic nie wie, nie tyle przekonuje swojego partnera w dialogu, lecz wytyka mu błędy.

Ostracyzm i brutalny proces

Wielu ludzi kojarzy „ojca filozofii” z jego śmiercią. Został on bezpośrednio oskarżony za wyznawanie bogów, których nie uznaje państwo, a także za psucie młodzieży swoją nauką. Sam Sokrates nie mieszał się do polityki, uważając, że nie idzie w parze z filozofią, ale często prowadził na jej temat dyskusje z wieloma osobami, stąd też narobił sobie przeciwników. Nie było ich kilku, gdyż proces, naturalnie dla tamtejszych Aten, był demokratyczny i faktycznie za głosem większości został on skazany na śmierć. Na pewno też wiele osób kojarzy obraz „Śmierć Sokratesa” autorstwa Jacques-Louis Davida.

„Śmierć Sokratesa” Jacques-Louis Davida

Analizując podejście do życia Sokratesa, a także jego postawę i wartości, wszyscy możemy szczerze przyznać, że warto jest czasami wracać do starożytnej filozofii. Możemy tam znaleźć wartościowe rzeczy, którymi warto się kierować nawet dzisiaj. I opłaca się to robić częściej, niż jedynie przed egzaminami.


Autor: Mateusz Miter
Zdjęcia: Pixabay.com