Oficjalna premiera spektaklu Jutro zawsze będzie jutro w AST już za nami. Stworzony na podstawie utworów Bertolta Brechta przez studentów czwartego roku, poruszył tematy, które po tylu latach wciąż wydają się aktualne.

Jutro zawsze będzie jutro w reżyserii Wojciecha Kościelniaka jest potwierdzeniem dużego talentu studentów wrocławskiej Akademii Sztuk Teatralnych. Wystawiony jako spektakl dyplomowy, powstawał głównie na zajęciach z piosenki i przerodził się w siedemdziesięciominutowe widowisko. W pełnym tego słowa znaczeniu. W spektaklu wystąpili (zgodnie z kolejnością pojawiania się na scenie): Adrianna Izydorczyk, Jakub Głukowski, Aleksander Kaleta, Kinga Jasik, Wojciech Świeściak, Kamila Urzędowska, Weronika Dzierżyńska, Dominik Mirecki, Karol Olszewski, Kinga Zygmunt, Karol Donda, Olga Madejska, Karolina Rzepa, Tomasz Mechowicki, Żaneta Homa i Wioletta Kopańska.

Akademia z okazji akademii 

Bertolt Brecht był mistrzem piosenki politycznej i społecznej. Często wyśmiewał lub krytykował system, bronił słabszych, biedniejszych. Na tym skupiały się też najczęściej jego melodie. Zadziwiające jest to, jak wpasowały się one we współczesne standardy, uświadamiając widzom podczas występu, jak niewiele w zasadzie się zmieniło. Twórczość Brechta, pełna buntu i zaangażowania,  ma swój charakter, ale sposób przedstawienia jej przez studentów AST był prawdziwą rewolucją. Szesnaście młodych osób – dziewięć dziewcząt i siedmiu chłopców, sprawiło, że wszystkie zaśpiewane songi wybrzmiały wyjątkowo w głowach i sercach.  Pobrudzeni, ubrani na czarno lub szaro, tworzyli niemal pokaz mody żebraczej. Różnili się jednak od siebie tak bardzo, wcielając się w swój tekst każdym ruchem i słowem, że każdy z ich występów był osobnym spektaklem. Przy dopełniającym całość akompaniamencie. Kiedy myślało się już, że ma się swojego faworyta, w następnej sekundzie zdanie się zmieniało.  Publiczność wczuwała się w postacie i wydarzenia dziejące się na scenie.  W zależności od tego, jak różniły się tematy pieśni, zmieniały się także towarzyszące jej emocje i przemyślenia. Stosunki damsko – męskie, praca, niechęć, konflikty. Bilbao, Alabama czy Surabaya. Nieważne, łeb twardy trzeba mieć. 
 

Księżyce i guziki 
 

Warstwa słowna Jutro zawsze będzie jutro z pewnością może wydawać się najbardziej istotna w całym spektaklu. Jednak mi podobało się coś innego. Fascynował mnie ruch. Ciała. Rozbiegane lub skłębione. W szeregu lub chaosie. Tańczące, skaczące i wyginające się. W połączeniu z bogatą, wręcz przerysowaną mimiką i muzyką, tworzyły mieszankę wybuchową. Ekspresji było tam tyle, że w pewnych momentach sama gubiłam się, nie wiedząc, na czym i na kim mam się skupić. Zbiorowa praca energicznej szesnastki z pewnością przypadłaby do gustu samemu Brechtowi. A ich występy, pozornie ze sobą niezwiązane, ukazywały boleśnie prawdziwe realia społeczne. 
 

 
Reżyser Wojciech Kościelniak porównał swoich uczniów do dynamitu, a materiał Bertolta Brechta określił mianem łatwopalnego. Miał rację. Osobno młodzi aktorzy świetnie się spisali, ale to ich występy zbiorowe miały w sobie największą siłę. I to ta moc była niewątpliwie potrzebna do poradzenia sobie z taką twórczością.

 


Autor: Karolina Szachniewicz
Zdjęcia: mat.pras. AST/Jakub Lemański, Tomasz Biegański, Jan Kowalewski