Tym tekstem rozpoczynamy cykl prezentowania na naszych łamach koleżanek i kolegów, którzy zwrócili na siebie uwagę. O Justynie Sieniuć, pisze Kamila Nowicka.

Każdy z nas wie, że artystów ciężko zrozumieć. Wiecznie bujają w obłokach, gubią najpotrzebniejsze rzeczy i spóźniają się na autobus. Taki panuje stereotyp wśród społeczeństwa i po części jest on prawdziwy, ale czy nie na tym polega oryginalność takich osób? Sama ostatnio miałam okazję spotkać się z pewną „artystyczną duszą”, którą być może mijacie na ulicy lub na uczelni i nawet nie wiecie, kim ona jest. A jest KIMŚ, zdecydowanie!

Justyna Sieniuć ma dwadzieścia jeden lat i urodziła się we Lwówku Śląskim. Na co dzień uczy się we wrocławskim studium SKiBA na specjalizacji teatralnej oraz studiuje dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Wrocławskim. Pisze teksty, uwielbia koty, dobrą kawę i ma czarny pas karate. Pod koniec września brała udział w  konkursie piosenki autorskiej „Pieśniarze niePOPRAWni” i została wybrana przez publiczność Pieśniarzem Roku 2016. O samym konkursie dowiedziała się przypadkiem, któregoś dnia zauważyła plakat i postanowiła spróbować swoich sił. Jak sama mówi: „Była bardzo mocna konkurencja. Przesłuchanie odbywało się 30 września, akurat w moje urodziny, więc liczyłam na łut szczęścia”. Kiedy dowiedziała się o wygranej, była bardzo zaskoczona, ale nie zamierzała osiadać na laurach. Sukces w konkursie dodatkowo zmotywował do dalszego działania w tym kierunku.

Pierwszy raz zderzyła się z muzyką w wieku szesnastu lat, kiedy postanowiła zacząć spełniać swoje dziecięce marzenia. Gry na gitarze uczyła się głównie sama, z internetu. Bardzo często robiła przerwy, co tylko wydłużało cały proces, ale od jakiegoś czasu już nie odkłada gitary. Lubi ćwiczyć w Zielonej Latarni, małej sali w SKiBie, która znajduje się w piwnicy. Mówi, że czuje się tam dobrze, ponieważ nikt jej nie słyszy i może swobodnie dać się ponieść emocjom przekazywanym w piosenkach. Śpiewanie jest dla niej formą relaksu oraz wyciszenia się – sama wśród czterech ścian ma pełną swobodę robienia wszystkiego, czego zechce.

Dlaczego akurat wybrała poezję śpiewaną? Dlatego, że w muzyce liczy się tekst. „Słowa są muzyką, odpowiednio dobrane do rytmu tworzą muzykę. Nawet nie musi do tego grać jakaś melodia, wypowiadane słowa są piosenką” – mówi Justyna. Dla niej najważniejsze są emocje i pasja. Czasami może pojawić się fałsz, ale ludzie tego nie zauważą, jeśli będziesz coś robił z zaangażowaniem. Jej talizmanem jest kapelusz, który kupiła dawno temu na targu za dwadzieścia złotych. Dzisiaj jest to najcenniejszy w jej życiu przedmiot. Kiedy go zakłada, naprawdę czuje się sobą i uwalnia swoją artystyczną duszę. Dlatego zawsze w nim występuje, tak jak w czerwonych spodniach. W tym kolorze najlepiej się czuje, ponieważ odzwierciedla jej charakter. Kojarzy się z ogniem lub charyzmą.

Jedną z najbardziej znanych  piosenek Justyny jest “Dama w karocy”. Między innymi dzięki niej uzyskała tytuł Pieśniarza Roku 2016. Sama autorka mówi, że opowiada ona o teatrze życia codziennego. Człowiek bardzo często zakłada maski, dzięki którym inaczej postrzegają go ludzie z zewnątrz. Stara się wpasować w pewne określone ramy, żeby zadowolić innych. “Wiele razy spotkałam się z opinią, że jest to piosenka prawdziwa i jak najbardziej utożsamiam się z tytułową damą.

Podczas spotkania z Justyną zafascynowała mnie jej przebojowość i sposób w jaki ze mną rozmawiała. Wszystkie wypowiedzi przeplatane były krótkimi wybuchami śmiechu lub przesadną gestykulacją. Lecz na scenie jest inna. Widać, że każda część jej ciała skupiona jest na jednym zadaniu – przekazaniu treści i emocji piosenki.

Gołym okiem można zauważyć, że jest to prawdziwe i tym mnie kupuje. Umie zrobić coś, czego wielu artystów w dzisiejszych czasach nie potrafi – poruszyć serce odbiorcy.

 

Występ Justyny na konkursie “Pieśniarze niePOPRAWni”

Top 5 ulubionych piosenek Justyny:

Nie mogę wymienić ulubionych piosenek, bo przecież wiele czynników ma wpływ na to, jaki utwór lubimy danego dnia. Może to zależeć od nastroju, pogody czy też chęci na konkretny gatunek, więc podam te, które po prostu lubię, trafiają do mnie lub wpłynęły na to, kim jestem.

– Strachy na Lachy – Dzień dobry, kocham Cię – pierwsza piosenka w wykonaniu Grabaża, jaką usłyszałam. Uwielbiam całą twórczość Strachów.

– Pidżama Porno – Nikt tak pięknie nie mówił, że się boi miłości  – znowu Grabaż i coś we mnie robi ta piosenka, chociaż niekoniecznie jest to mój ulubiony utwór, jeśli chodzi o Pidżamę Porno. Tak jak  w przypadku Strachów, uwielbiam całą twórczość Pidżamy.

– Hey – Cudzoziemka w raju kobiet – trafia do mnie i muzyka, i tekst. Cały Hey do mnie trafia. Cała Nosowska do mnie trafia. To kolejna miłość po Grabażu.

– Dmitrij Szostakowicz – Walc nr 2 – po prostu genialne!

– Laurie Anderson – Born, never asked – przepiękne i wzruszające!

– White House Records & Fokus – Nigdy się nie poddawaj – słucham wielu gatunków muzycznych,  ale był taki krótki okres w życiu, kiedy przeważał rap, a szczególnie Fokus. W tej piosence jest dobry bit i motywujący tekst, który nieraz dodawał mi siły

Autor | Kamila Nowicka