Kolejny wspaniały koncert w Starszym Klasztorze! 7 grudnia wystąpiła tam Daria Zawiałow – młoda artystka w swojej pierwszej trasie koncertowej promowała debiutancki album „A kysz!”. Bilety na wydarzenie wyprzedały się co do jednego.

Objawienie polskiej sceny alternatywnej ostatnich lat. Miliony wyświetleń na YouTube. A przede wszystkim ciekawe teksty i eklektyczne brzmienie. O kim mowa? Oczywiście o Darii Zawiałow – uczestniczce programu X Factor, zwyciężczyni Debiutów w Opolu w 2016 roku. Po tym wydarzeniu jej kariera nabrała tempa, a ona zaczęła występować na scenach w całej Polsce. Ma za sobą koncerty na Open’erze, Orange Warsaw Festival, Co Jest Grane Festival czy Męskim Graniu. Tej jesieni ruszyła z trasą koncertową  A kysz! Tour, promując swój pierwszy krążek o tym samym tytule.

Po miastach takich jak Koszalin, Poznań, Toruń czy Łódź w końcu nadszedł czas na Wrocław. Bilety na 7 grudnia do Starego Klasztoru były całkowicie SOLD OUT.

 

Tłum w Sali Gotyckiej zaczął gromadzić się już wiele minut przed godziną 20.00. Ludzie zapełnili cały parkiet, balkon, a nawet schody, czekając na artystkę. Z delikatnym opóźnieniem Daria Zawiałow z zespołem pojawili się na scenie, rozpoczynając występ kawałkiem Skupienie. Drugi był Kundel Bury, co mnie zaskoczyło, bo byłam przekonana, że największe hity zostaną wykonane na zwieńczenie koncertu. Tak samo jak Miłostki oraz Król Lul, które pojawiły się po tym. Następnie padło na Pistolet i nastrojowy Chameleon.

 

– Wrocław, bardzo na Was czekaliśmy! Nie mogłam się doczekać tego miasta, mam z nim bardzo dobre wspomnienia – wyznała między piosenkami artystka.

Oczywiście spotkało się to z entuzjastycznymi gwizdami widowni. Nadszedł czas na jeden z moich ulubionych numerów z płyty, czyli Nie wiem gdzie jestem. A później z kolei na ten uwielbiany przeze mnie znacznie mniej – Noce ukryte. Numerem dziewięć okazał się być utwór Lwy, który tekstem chyba najmocniej nawiązuje do tytułu albumu. Zawiałow nie zaprezentowała tylko swoich dzieł. Przykładem jest cover piosenki Fever zespołu The Black Keys. Ale to kolejny, chyba najmocniej wyczekiwany kawałek porwał fanów dziewczyny. Mowa oczywiście o namiętnym i pełnym pasji Malinowym chruśniaku! W energicznym klimacie utrzymała wszystkich piosenka Na skróty. Na zakończenie oficjalnej części koncertu pojawiła się Niemoc. Ale jak to na każdym dobrym koncercie, nie mogło zabraknąć bisu. A co za tym idzie, ponownego wykonania Malinowego… i ku miłemu zaskoczeniu kolejny cover – tym razem utwory Jenny Edyty Bartosiewicz.  Po skończonej imprezie (ok.21.30) każdy cierpliwy fan mógł podejść do Darii, aby, jak to sama powiedziała, zbić piąteczkę i zrobić selfie.

Podsumowując, to był świetny koncert. Rozluźnieni ludzie, fajny klimat. Jedyne, co odrobinę mnie rozczarowało to szybkie tempo wykonywania utworów – jeden po drugim, z paroma tylko anegdotkami artystki. To oczywiście nic złego, ale osobiście wolę bardziej zażyły kontakt wykonawców z publiką. Chociaż nagranie filmiku na instastory było miłym akcentem. Bez wątpienia Daria Zawiałow ma wielki głos i jeszcze większy potencjał. Z niecierpliwością czekam, jak dalej rozwinie się jej kariera.


Autor: Karolina Szachniewicz

Zdjęcia: Karolina Szachniewicz