Patrząc na zestawienie meczów w czwartej kolejce LM można było odnieść wrażenie, że zbyt wielu ciekawych spotkań nie uświadczymy. Otóż nic bardziej mylnego, ponieważ Champions League dostarczyło nam kilku naprawdę niesamowitych spotkań, wielu goli i emocji. Oto podsumowanie zmagań w najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywkach świata.

Grupa A

  • Real Madryt – Galatasaray 6:0 (Rodrygo 4′,7′,90+2′, Ramos 14′ (K), Benzema 45′, 81′)
  • PSG – Club Brugge 1:0 (Icardi 21′)

Przed poprzednim meczem z Galatasaray posada Zinedine’a Zidane’a była zagrożona. Uratował ją dzięki zwycięstwu 1:0. Teraz, gdy to turecka drużyna przybyła na Santiago Bernabeu Zidane znów był zagrożony zwolnieniem, bowiem Królewscy zremisowali w La Liga z Realem Betis 0:0. Po raz kolejny jednak madrytczycy uratowali swojego szkoleniowca, robiąc to tym razem w wielkim stylu. Galata nie miała nic do powiedzenia w starciu z Realem, w barwach którego 18-letni Brazylijczyk Rodrygo ustrzelił hat-tricka. Królewscy wreszcie wygrali naprawdę przekonująco i o ile nie rozwiązuje to nagle wielu problemów, to na pewno poczuli ulgę.

Kłopotów ze zwycięstwem nie miało natomiast PSG. Paryżanie zaliczyli sporą wpadkę, przegrywając ostatnio w Ligue 1 z ostatnim w tabeli Dijon 1:2. Regres formy był widoczny w starciu z ambitnymi Belgami z Club Brugge. Gdyby nie postawa bramkarza Keylora Navasa, PSG ten mecz by po prostu przegrało. Gola dającego trzy punkty i pewny awans z grupy zdobył z kolei Mauro Icardi, który w ostatnich siedmiu meczach zaliczył osiem trafień.

  1. PSG              12pkt     10:0
  2. Real Madryt   7pkt       9:5
  3. Club Brugge   2pkt      2:8
  4. Galatasaray    1pkt      0:8

Grupa B

  • Bayern Monachium – Olympiakos Pireus 2:0 (Lewandowski 69′, Perisić 89′)
  • Crvena Zvezda – Tottenham 0:4 (Lo Celso 34′, Son 57′, 61′, Eriksen 85′)

„Ciężki łomot” jaki otrzymał w Bundeslidze Bayern od Eintrachtu Frankfurt (1:5) poskutkował zwolnieniem trenera Niko Kovaca. W meczu z Olympiakosem niemiecki zespół poprowadził tymczasowy szkoleniowiec Hansi Flick, ale gra Bayernu nie zmieniła się zbytnio. Tak jak w wielu poprzednich meczach, Bawarczycy nie porwali swoją grą, ale znów uratował ich Robert Lewandowski, który zdobył kolejnego gola i dał awans do fazy pucharowej. Co więcej, w trakcie celebracji wykonał gest wyraźnie mówiący, że wraz z żoną Anną spodziewają się drugiego dziecka.

https://platform.twitter.com/widgets.js

Crvena Zvezda jest w tej edycji LM respiratorem dla Tottenhamu. Gdy drużyna z Londynu została zniszczona przez Bayern 2:7, kolejkę później rozbiła Serbów 5:0. Teraz gdy Spurs są bez zwycięstwa w Premier League od ponad miesiąca, znów wyżyli się na Crvenej Zvezdzie, rozbijając ją na wyjeździe, co wcale łatwą sztuką nie jest. Czy to pomoże Tottenhamowi przełamać się w lidze? Na pewno pomoże im wyjść z grupy, ale niewykluczone, że i w Premier League doda im pewności siebie.

  1. Bayern Monachium      12pkt    15:4
  2. Tottenham                   7pkt     13:9
  3. Crvena Zvezda             3pkt      3:13
  4. Olympiakos Pireus        1pkt      5:10

    Grupa C

  • Atalanta – Manchester City 1:1 (Pasalić 49′ – Sterling 7′) Czerwona kartka: Claudio Bravo (Man City) 81′
  • Dinamo Zagrzeb – Szachtar Donieck 3:3 (Petković 25′, Ivanusec 83′, Ademi 89′ – Patrick 13′, Moraes 90+3′, Tete 90+8′ (K))  Czerwone kartki: Moro 74′ – Marlos 79′

Manchester City jednak nie zdobędzie 18 punktów w grupie. Zbierająca dotąd regularne baty Atalanta wyrwała na własnym boisku ten jeden punkt, korzystając z małego kryzysu formy The Citizens, którzy atakowali jak szaleni, ale strzelili tylko jednego gola. Zawiódł Gabriel Jesus, który nie wykorzystał karnego. Zespół Guardioli natomiast w tym sezonie musi stawiać zawodników na pozycjach, na których ci nigdy nie grali. W pierwszej połowie kontuzji doznał bramkarz Ederson, przez co w przerwie zastąpił go Claudio Bravo. Ten jednak w 81. minucie dostał czerwoną kartkę za faul na Josipie Iliciciu. Jako że na ławce City nie było już bramkarza, do bramki wszedł prawy obrońca Kyle Walker. Spisał się całkiem nieźle. Obronił nawet strzał z wolnego Rusłana Malinowskiego. Do kolejnych sytuacji pod jego bramką nie dopuścili już obrońcy, którzy wyczyniali cuda by tylko Walker nie musiał więcej interweniować.

Dawki szaleństwa nie zabrakło też w Zagrzebiu, gdzie Dinamo do 93. minuty prowadziło 3:1 z Szachtarem, by jeszcze ten mecz zremisować. Obie drużyny kończyły mecz w dziesiątkę, na co lepiej jak się wydawało zareagowali gospodarze, którzy po czerwonej kartce dla gracza gości zdobyli dwa gole. W doliczonym czasie gry najpierw jednak trafił Moraes, a potem w ostatniej akcji meczu Szachtar dostał rzut karny, który ku rozpaczy i niedowierzaniu lokalnych kibiców wykorzystał Tete. Tym samym zarówno Szachtar jak i Dinamo muszą szukać punktów w meczach z Atalantą i Man City (co jak pokazali włosi jednak nie jest niemożliwe), by awansować do 1/8 finału.

  1. Manchester City      10pkt    11:2
  2. Szachtar Donieck     5pkt      7:9
  3. Dinamo Zagrzeb      5pkt      9:7
  4. Atalanta                  1pkt     3:12

Grupa D

  • Lokomotiw Moskwa – Juventus Turyn 1:2 (Miranczuk 12′ – Ramsey 3′, Costa 90+3′)
  • Bayer Leverkusen – Atletico Madryt 2:1 (Partey 41′ (sam.), Volland 55′ – Morata 90+4) Czerwona kartka: Amiri (Bayer) 84′

Futbol bywa niesamowicie okrutny. Lokomotiw przekonał się o tym dwa tygodnie temu, gdy Paulo Dybala dwoma przebłyskami geniuszu najpierw odebrał im prowadzenie, a potem jakiekolwiek punkty. Tym razem rosyjski zespół zagrał jeszcze lepiej. Lokomotiw stawał na głowie, by zdobyć choć jeden punkt z Juventusem. Całe jego starania znów poszły na marne. W ostatniej akcji meczu Douglas Costa przedryblował prawie całą obronę Lokomotiwu i pokonał bramkarza, doprowadzając graczy z Moskwy do szewskiej pasji. Na pocieszenie jednak trzeba im przyznać, że zagrali bardzo dobry mecz i wciąż mogą wyjść z grupy.

To natomiast mianowicie za sprawą Atletico, które jest w słabiutkiej formie. Madrytczycy mają duże problemy z wygrywanie meczów tak w La Liga jak i w Lidze Mistrzów. W meczu z Bayerem razili nieporadnością w ataku. Składne akcje konstruowali sporadycznie, a ich obrona z której tak słyną, nie dała tym razem rady. Co więcej, cios zadał im ich własny zawodnik Thomas Partey, który jest w tym sezonie jednym z jaśniejszych punktów drużyny. Choć na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej Atletico ma cztery punkty przewagi na Bayerem i Lokomotiwem, wcale nie powiedziane, że muszą z tej grupy wyjść. Przed nimi bowiem wyjazd do Turynu, a potem mecz ze świetnie grającą drużyną z Rosji, która wciąż jest dla nich sporym zagrożeniem.

  1. Juventus Turyn        10pkt     9:4
  2. Atletico Madryt         7pkt      6:4
  3. Lokomotiw Moskwa   3pkt      4:7
  4. Bayer Leverkusen     3pkt      3:7

Grupa E

  • Napoli – Red Bull Salzburg 1:1 (Lozano 43′ – Haland 11′ (K))
  • Liverpool – Genk 2:1 (Wijnaldum 14′, Oxlade-Chamberlain 53′ – Samatta 40′)

Nie dzieje się dobrze w Neapolu ostatnimi czasy. Nie dość, że w Serie A na pięć ostatnich meczów wygrali tylko jeden, to jeszcze w Lidze Mistrzów tylko zremisowali na własnym stadionie z Salzburgiem i to po słabej grze. Jakby tego było mało to po meczu prezes klubu Aurelio de Laurentiis zarządził karne zgrupowanie mające trwać tydzień, a piłkarze… zbuntowali się i pojechali do domów. Z Austriakami Napoli choć kilka dobrych okazji miało, to wykorzystało tylko jedną, a obrona grała słabo i włoski zespół mógł równie dobrze przegrać ten mecz. Posada Carlo Ancelottiego robi się poważnie zagrożona, choć argumenty go broniące powoli zanikają. Wybory personalne też, bo już pomijająć nienormalnie dużą ilość rotacji w zespole, choćby w meczu z Salzburgiem posadził on na ławce Arka Milika, który w 4 ostatnich meczach strzelił 5 goli. Warto znów docenić 19-letniego napastnika Salzburga Erlinga Halanda, który strzelił już siódmego gola w tej edycji LM.

Dużo spokojniejszy wieczór miał Liverpool, który pokonał belgijski Genk. The Reds w całym sezonie potknęli się tylko raz w Neapolu, a oprócz tego idą jak taran zarówno w Premier League jak i w Lidze Mistrzów. Należy docenić jednak postawę Genk, które stawiło dzielny opór potwornej maszynie Juergena Kloppa. Nawet jeśli Liverpool zagrał z choćby Sadio Mane, czy Roberto Firmino na ławce, to były w tym sezonie zespoły, które na Anfield prezentowały się znacznie gorzej i przegrały znacznie wyżej.

  1. Liverpool                9pkt    10:7
  2. Napoli                    8pkt      6:3
  3. Red Bull Salzburg    4pkt    12:10
  4. Genk                      1pkt     4:12

Grupa F

  • Borussia Dortmund – Inter Mediolan 3:2 (Hakimi 51′, 77′, Brandt 64′ – Martinez 5′, Vecino 40′)
  • FC Barcelona – Slavia Praga 0:0

Znakomite widowisko zafundowali kibicom piłkarze w Dortmundzie. Borussia zagrała wbrew pozorom dwie bardzo dobre połowy. Różnice były dwie. Pierwsza była taka, że Inter miał Lautaro Martineza, który najpierw już w piątej minucie ograł obrońców i pewnie pokonał Romana Burkiego, a potem w 40. genialnie rozegrał akcję, która skończyła się golem. Druga natomiast polegała na skuteczności, którą w pierwszej połowie dortmundczycy mieli fatalną, ale w drugiej udało im się znacznie poprawić. Katem Interu okazał się Achraf Hakimi, czyli prawy obrońca. Marokańczyk to jednak typ nowoczesnego bocznego obrońcy, który wręcz lepiej czuje się w obronie niż w ataku, o czym mediolańczycy boleśnie się przekonali. Borussia zaliczyła wielki powrót i wypracowała sobie znakomitą pozycję w walce o awans z grupy

Równie heroiczną postawę zaprezentowała po raz kolejny Slavia, która wciąż nie spłonęła w piekle, w którym się znalazła. Czeski zespół dwa tygodnie temu zdominował Barcelonę, ale nie zdołał się ostatecznie obronić przed Leo Messim, który uratował Katalończyków. Tym razem jednak nawet genialny Argentyńczyk nie zdobył gola, a Barcelona, która znów zagrała słabo nie przebiła się przez świetnie broniącą się i ciągle groźną Slavią. Prażanie nawet gola strzelili, ale sędzia odgwizdał spalonego. Niemniej jednak w dwumeczu z Barcą Slavia zaprezentowała się naprawdę świetnie, a ten punkt wywieziony z Camp Nou, jest dla nich znakomitą gratyfikacją.

  1. FC Barcelona            8pkt    4:2
  2. Borussia Dortmund   7pkt    5:4
  3. Inter Mediolan          4pkt    6:6
  4. Slavia Praga             2pkt    2:5

Grupa G

  • Ol. Lyon – Benfica 3:1 (Andersen 4′, Depay 33′, Traore 89′ – Seferović 76′)
  • Zenit St. Petersburg – RB Lipsk 0:2 (Demme 45+5′, Sabitzer 63′)

Olympique Lyon, który od końcówki sierpnia do ostatniego tygodnia października wygrał tylko jeden mecz we wszystkich rozgrywkach (2:0 z RB Lipsk w LM), wreszcie zaczął wracać na właściwe tory. Nie dość, że wygrali oni dwa ostatnie spotkania w Ligue 1, to jeszcze teraz zagrali świetne spotkanie w Champions League. Benfica została zdominowana na Stade Gerland, a że francuską ekipę skuteczność nie zawiodła, to ich zwycięstwo było pewne i okazałe.

To nie był koniec dobrych wieści dla Lyonu, ponieważ w Sankt Petersburgu Zenit, główny obecnie rywal Olympique do awansu, dość niespodziewanie przegrał u siebie z Lipskiem i to po słabiutkiej grze. Niemiecki zespół dyktował warunki przez niemalże cały mecz, a gdyby nie wychwycony przez VAR spalony, to zwycięstwo byłoby jeszcze wyższe. Tym samym w tej bardzo wyrównanej grupie to właśnie drużyna z dawnych terenów NRD ma pole position w walce o awans z pierwszego miejsca. Nadzieją Zenitu jest to, że z Olympique Lyon zagrają na wyjeździe, a z Lipskiem już grać w przeciwieństwie do Francuzów nie będą.

  1. RB Lipsk                     9pkt    6:4
  2. Ol. Lyon                      7pkt    7:4
  3. Zenit St. Petersburg     4pkt    5:6
  4. Benfica                       3pkt    5:9

Grupa H

  • Chelsea – Ajax Amsterdam 4:4 (Jorginho 4′(K), 71′(K), Azpilicueta 63′, James 74′ – Abraham 2′ (sam.), Promes 20′, Kepa 35′ (sam.), van de Beek 55′) Czerwone kartki: Veltman 68′, Blind 68′)
  • Valencia – Lille 4:1 (Parejo 66′(K), Soumaoro 82′ (sam.), Kondogbia 84′, Torres 90′ – Osimhen 25′)

Tak jak mecz Borussii z Interem był znakomity, tak spotkanie Chelsea z Ajaxem na Stamford Bridge, było jazdą bez trzymanki po naprawdę szurniętym rollercoasterze. Londyńczycy strzelili sześć goli, w tym dwa sami sobie. Oprócz tego zaliczyli wielki powrót z wyniku 1:4, wywalczyli 2 rzuty karne, a w całym meczu oddali łącznie 23 strzały. Ajax natomiast dostał mnóstwo miłych i mniej miłych prezentów. Nie dość bowiem, że do strzelonych goli, Chelsea im dwa dorzuciła od siebie, to jeszcze sędzia dał im dwie czerwone kartki… w jednej akcji. Najpierw bowiem Daley Blind faulował rywala, a sędzia zastosował przywilej korzyści w wyniku czego Tammy Abraham oddał strzał, który Joel Veltman zatrzymał ręką. Arbiter dał obu graczom Ajaxu po żółtej kartce, a że jeden jak i drugi już mieli po kartce, to i obaj wylecieli z boiska. Niesamowite spotkanie pełne niezwykłych sytuacji.

https://platform.twitter.com/widgets.jsW drugim spotkaniu tej grupy również goli oraz emocji nie zabrakło. Będąca ostatnio w niestabilnej formie Valencia musiała przekonująco wygrać, by zachować szanse na wyjście z grupy. Lille też potrzebowało triumfu, by móc marzyć o choćby trzecim miejscu dającym grę w Lidze Europy. Tak jak w pierwszej połowie pachniało sensacją, gdyż Lille było znacznie lepsze i prowadziło, tak w drugiej do głosu doszła hiszpańska drużyna. Gol z karnego strzelony tzw. „Panenką” przez Daniego Parejo rozruszał drużynę, która wpadła wręcz w furię i dołożyła outsiderowi jeszcze trzy kolejne trafienia. Tym samym sytuacja w grupie H zrobiła się arcyciekawa.

  1. Chelsea               7pkt     7:6
  2. Ajax Amsterdam   7pkt   10:5
  3. Valencia               7pkt     6:5
  4. Lille                     1pkt     3:10

Bohater kolejki:

Rodrygo (Real Madryt) i Achraf Hakimi (Borussia Dortmund) – tym razem bohaterów dwóch, gdyż nie sposób było wybrać jednego. Młody Brazylijczyk z Madrytu niemal w pojedynkę rozniósł Galatasaray. Został także drugim najmłodszym zawodnikiem z hat-trickiem w historii rozgrywek. Rekordzistą pozostał Raul, czyli legenda… Realu Madryt. Hakimi natomiast odwrócił losy meczu Borussii z Interem, strzelając gole na 1:2 i 3:2. Warto dodać, że Marokańczyk to prawy obrońca, który w tej edycji LM ma na koncie już 4 trafienia.

Występy Polaków:

  • Piotr Zieliński (Napoli) – 90 minut w meczu z Red Bull Salzburg
  • Arkadiusz Milik (Napoli) – od 71. minuty w meczu z Red Bull Salzburg
  • Robert Lewandowski (Bayern Monachium) – 90 minut i gol w meczu z Olympiakosem
  • Łukasz Piszczek (Borussia Dortmund) – od 82. minuty w meczu z Interem Mediolan
  • Jakub Piotrowski (Genk) – cały mecz z Liverpoolem na ławce
  • Wojciech Szczęsny (Juventus) – 90 minut w meczu z Lokomotiwem
  • Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa) – 90 minut i żółta kartka w meczu z Juventusem
  • Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa) – 90 minut w meczu z Juventusem
  • Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb) – od 91 minuty w meczu z Man City

Autor: Bartosz Królikowski

Zdjęcie: Instagram