Wielkimi krokami zbliża się turniej ATP Finals w Londynie, a co za tym idzie również koniec sezonu. W tym roku walka będzie toczyć się pomiędzy doświadczeniem, a młodością. Między weteranami, którzy zgarnęli wszystkie turnieje wielkoszlemowe i zawodnikami, którzy dopiero pojawiają się w londyńskiej elicie.

ATP Finals odbędzie się w dniach 10-17 listopada na kortach w Londynie. W drabince znajdzie się aż trzech debiutantów – Danił Miedwiediew, Stefanos Tsitsipas oraz dołączający do stawki rzutem na taśmę Matteo Berrentini. O zwycięstwo w prestiżowym turnieju będą bić się z ubiegłorocznym zwycięzcą Alexandrem Zverevem oraz triumfatorem ATP Masters 1000 w Indian Wells Dominiciem Thiemem. Oprócz wyżej wymienionych, w turnieju zobaczymy legendy tenisa: lidera światowego rankingu Novaka Djokovicia, wicelidera Rafaela Nadala i trzeciego zawodnika w zestawieniu ATP Rogera Federera.

Prestiż

Wszyscy debiutanci, których zobaczymy w Londynie, na swoje szczęście pracowali już od początku 2018 roku. Styczeń był przełomowy dla Miedwiediewa, Tsitsipasa i Berrentiniego – od tamtego momentu zaliczali już tylko wzloty, a ich forma i medialność rosły. Największym zaskoczeniem jest Berrentini, który jeszcze rok temu zajmował 54. miejsce (05.11.2018) wśród tenisistów. Teraz, dzięki porażce Gaela Monfilsa w ćwierćfinale turnieju Masters w Paryżu, zameldował się w najlepszej ósemce i powalczy o zwycięstwo w prestiżowych rozgrywkach.

Debiutanci należą do tej grupy zawodników, która nie ma nic do stracenia. Wydaje się, że Rosjanin Miedwiediew będzie mocnym kandydatem do sprawienia niespodzianki. Dwa wygrane turnieje Masters 1000 (Szanghaj, Cincinnati), ponadto zwycięstwa w Sofii i Sankt Petersburgu. W rankingu ustępuje tylko trzem najbardziej utytułowanym w stawce i kto, jeśli nie on ma stawić im czoła. Grek Tsitsipas ma za sobą bardzo dobry i równy sezon. Mimo zaledwie 21 lat, fantastycznie radzi sobie na korcie, bije od niego pewność siebie, którą poparł dwoma tytułami (Estoril, Marsylia). Berrentini już w tym momencie osiągnął maksimum, o jakim mógł myśleć w tym sezonie, ale skoro jest już w tym miejscu, to czemu nie spróbować sprawić kolejnej niespodzianki? Marzenia są od tego, by je spełniać, a jemu w tym sezonie idzie to całkiem dobrze (wygrane turnieje w Stuttgarcie i Budapeszcie).

Nienasyceni

Jest trzyosobowa grupa, której nigdy nie jest za wiele. W Paryżu swój 77. turniej w karierze wygrał Novak Djoković, pokonując w finale Denisa Shapovalova 6:3 6:4. Lider rankingu ATP zdobył w tym roku dwa Wielkie Szlemy (Wimbledon, Australian Open) i będzie głównym faworytem w Londynie, tym bardziej, że rok temu w finale uległ Alexandrowi Zverevowi więc jego motywacja będzie jeszcze silniejsza.

Swojej szansy będzie wypatrywał także zwycięzca tegorocznego Roland Garros i US Open Rafael Nadal. Hiszpan przez większość sezonu wyglądał kapitalnie, a przez turnieje szedł jak burza. Ostatni przystanek przed ATP Finals nie poszedł jednak po jego myśli. Nadal musiał przerwać grę w Paryżu z powodu kontuzji, odniesionej na rozgrzewce przed meczem półfinałowym. Wicelider rankingu ATP ma być gotowy na rywalizację w Londynie, ale jego występ nie jest jeszcze pewny.

Kolejnym z wielkich będzie najbardziej utytułowany w stawce Roger Federer (103 wygrane turnieje ATP). Szwajcar, mimo 38 lat na karku, prezentował przez cały sezon bardzo wysoką formę i wygrał cztery turnieje, w tym jeden z cyklu Masters – w Miami. Federer wygrywał w Londynie dwukrotnie i jeżeli wytrzyma fizycznie natłok spotkań, to będzie mocnym kandydatem do ostatecznego triumfu.

Środek ciężkości

Są też zawodnicy, którzy falują gdzieś pomiędzy resztą stawki – ubiegłoroczny zwycięzca ATP Finals Alexander Zverev i zawodnik, który wygrał w tym sezonie najwięcej, bo aż pięć turniejów ATP – Dominic Thiem. Austriak ma za sobą najlepszy jak dotąd sezon w karierze i mimo braku spektakularnego sukcesu w Wielkim Szlemie, będzie próbował sprawić niespodziankę. Z kolei obrońca tytułu Alexander Zverev zgarnął w tej kampanii koronę tylko w Genewie i w porównaniu do poprzednich lat, tych rozgrywek nie będzie mógł zaliczyć do udanych. W Londynie będzie miał szansę na poprawę statystyk z bieżącego sezonu i zakończenie go z przytupem.

Wielki faworyt i wielkie niewiadome

Każde rozstrzygnięcie, które nie będzie zwycięstwem w ATP Finals Novaka Djokovicia, trzeba będzie traktować jako małą lub dużą niespodziankę. Wielka niewiadoma, którą będzie Nadal, słabo dysponowany obrońca tytułu Zverev, groźny Federer i nieprzewidywalny Thiem. W połączeniu z trzema debiutantami, stworzą na pewno niesamowite święto tenisa i sprawią, że Londyn jeszcze przez długi czas będzie pamiętał ten turniej.


Dawid Walczuk
Zdjęcie: Instagram