Już za dwa dni derby Dolnego Śląska. Do Wrocławia przyjeżdża Zagłębie Lubin, które po bardzo dobrym rozpoczęciu sezonu znajduje się obecnie w bardzo przeciętnej formie. Sytuacja Śląska również nie napawa optymizmem. Największą bolączką trenera Jana Urbana jest kiepska sytuacja kadrowa swojego zespołu.

W niedzielnym meczu z powodu kartek nie wystąpi aż czterech podstawowych zawodników WKS-u – Michał Chrapek, Jakub Kosecki oraz obrońcy – Augusto i Mariusz Pawelec. W obliczu kontuzji Adama Kokoszki, Djordje Cotry, Kamila Dankowskiego i Bobana Jovica, Śląsk dysponuje zaledwie trzema defensorami. Co prawda trener próbował przesuwać na bok obrony Roberta Picha, a na środek Dragoljuba Srnica, ale nominalni pomocnicy nie radzili sobie zbyt dobrze z zadaniami obronnymi. Tym razem Urban ma inny pomysł. Formację, którą od pierwszych minut stworzą w niedzielę Piotr Celeban, Igors Tarasovs i Konrad Poprawa, uzupełnią juniorzy. Dużo mówi się przede wszystkim o Sebastianie Bergierze. Siedemnastoletni napastnik strzelił aż 18 goli w obecnym sezonie Centralnej Lidze Juniorów. Urban zapowiada również, że na boisku mogą pojawić się także młodzi, trenujący już od jakiegoś czasu z pierwszą drużyną.

– Pierwsi do wystawienia są Adrian Łyszczarz i Maciej Pałaszewski – mówił trener na dzisiejszej konferencji prasowej.

Urban zwraca uwagę, że problemy są chwilowe i w następnych meczach będzie miał do dyspozycji znacznie szerszą kadrę. Oprócz pauzujących za kartki, niebawem do gry wróci także Daniel Łuczak.

– Jest zaniepokojenie w klubie – przyznaje trener Śląska. – Rozmawiamy o tym, co poprawić żeby jak najlepiej zakończyć jesień.

Po szesnastu kolejkach wrocławianie zajmują 10. lokatę i  nie spełniają głównego celu klubu wyznaczonego na ten sezon – wywalczenia miejsca w pierwszej ósemce.

Zagrają o przerwanie złej passy
Zagłębie straciło polot w grze, którym imponowało na początku sezonu. Wtedy przegrało dopiero w ósmej kolejce z Legią. Licząc także mecz z Koroną w Pucharze Polskim, miedziowi nie wygrali od 15 października. Siódme miejsce nie jest złym wynikiem, tym bardziej, że od podium zespół dzielą trzy punkty. Sęk w tym, że piłkarze z Lubina mogą zagrać w niedzielę pod presją – będą chcieli przerwać pechową serię. Trener Piotr Stokowiec ma do dyspozycji praktycznie wszystkich najważniejszych piłkarzy. W Zagłębiu róźnicę robi bramkarz Martin Polacek, który w siedmiu meczach tego sezonu zachował czyste konto. Obroną rządzi nowo upieczony reprezentant Jarosław Jach, a w pomocy dobrze spisuje się duet młodego Jarosława Kubickiego  i doświadczonego, Adama Matuszczyka, który wciąż walczy o powrót do formy sprzed lat. Piłkarze Śląska muszą uważać na ofensywne trio Pawłowski-Świerczok-Tuszyński, które strzeliło w tym sezonie łącznie 13 bramek. Warto jednak zaznaczyć, że sam Marcin Robak w Śląsku trafił w tym sezonie czternastokrotnie.

To będzie nieprzewidywalny mecz, o którym najprawdopodobniej zadecyduje już pierwszy kwadrans. Nowe ustawienie Śląska dopiero wtedy będzie zdawać pierwszy egzamin, co skrzętnie może wykorzystać Zagłębie. Oba kluby są w trudnej sytuacji i potrzebują punktów. Trener Jan Urban zapowiada, że mimo problemów kadrowych Śląsk chce zwyciężyć. Początek meczu w niedzielę o godzinie 18:00.


Autor: Marcin Obłoza
Foto: Krystyna Pączkowska (SlaskWroclaw.pl)