Piłkarze WKS-u pewnie pokonali Zagłębie Lubin 2:0. Wrocławianie najgroźniejsze sytuacje stworzyli sobie po stałych fragmentach gry, natomiast Miedziowi nie byli w stanie zagrozić bramce Śląska.

Po ostatniej porażce 0:1 z Wisłą Kraków, wrocławianie potrzebowali kompletu oczek, tym bardziej, że od strefy spadkowej dzielił ich tylko punkt. Do wyjściowej jedenastki wrócił Marcin Robak, który wcześniej borykał się z problemami zdrowotnymi.

Bramka do szatni

Od początku spotkania Śląsk utrzymywał się przy piłce i spokojnie budował swoje akcje, jednak to w polu karnym Jakuba Słowika zrobiło się gorąco już w 7. minucie. Po kontrataku Miedziowych na bramkę uderzał Damjan Bohar. Jakub Łabojko oddalił zagrożenie, a wrocławianie odpowiedzieli kilka minut później. Strzał Piotra Celebana o centymetry minął bramkę przejezdnych. Oba zespoły starały się stworzyć okazje, jednak na boisko wkradły się chaos i niedokładność. Gra toczyła się głównie w środku pola. Groźnie zrobiło się dopiero w 42. minucie, kiedy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego główkował Mateusz Radecki. Dominik Hładun zdołał obronić piłkę. Niecałą minutę później piłkarz Śląska pokonał bramkarza Miedziowych, a Śląsk objął prowadzenie tuż przed przerwą.

Śląsk Wrocław - Zagłębie Lubin

Powrót Robaka

Lepszego rozpoczęcia drugiej połowy Śląsk nie mógł sobie wymarzyć. Po dośrodkowaniu Lubambo Musondy, Robak uderzył głową i podwyższył wynik na 2:0. Chwilę później mogło być już 3:0, szansę na drugie trafienie miał Radecki, jednak minimalnie minął się z piłką. Bardzo dobrze w tych akcjach zaprezentował się Zambijczyk, który dwukrotnie dobrze dograł do swoich kolegów. Po starcie drugiego gola Miedziowi stracili resztki zapału, a Śląsk dominował. Szansę na bramkę kontaktową miał Bartłomiej Pawłowski, jednak piłka poleciała nad poprzeczką. Trójkolorowi, prowadząc pewnie, zmuszali rywala do gry atakiem pozycyjnym, sami zaś dobrze się bronili. W 73. minucie z boiska zniesiony na noszach został Łabojko. W jego miejsce na boisku pojawił się Michał Chrapek. Do końca spotkania Śląsk kontrolował przebieg gry. W 87. minucie trener Miedziowych Ben Van Deal, za komentarz w stronę sędziego asystenta, został odesłany z ławki do szatni. W doliczonym czasie gry do siatki trafił jeszcze Arkadiusz Piech, który chwilę wcześniej zmienił Robaka. Bramka napastnika nie została jednak uznana z powodu spalonego. Ostatecznie Śląsk wygrał derby Dolnego Śląska 2:0.

Uważam, że Śląsk zasłużenie zwyciężył. Był bardziej zaangażowany. Jesteśmy zespołem, który dobrze gra w piłkę, ale powinniśmy dawać sobie radę również z tymi drużynami, które grają bardziej siłowo. Na początku pierwszej połowy mieliśmy swoje szanse, których nie wykorzystaliśmy. Wtedy musieliśmy się cofnąć i nie dyktowaliśmy warunków gry. W drugiej połowie chcieliśmy wprowadzić zmiany, ale po niepotrzebnym faulu, wpadła bramka dla przeciwnika. Od tego momentu gospodarze poczuli się pewnie, a nam wszystko uciekało między palcami. Uważam, że zasłużenie przegraliśmy – mówi Ben Van Deal, trener Zagłębia Lubin.

Cieszę się, że wygraliśmy derby, atmosfera w szatni jest świetna. Muszę powiedzieć, że na początku meczu przeciwnik sprawiał nam problemy. Zagłębie wyszło pewnie, jednak moi zawodnicy zareagowali dobrze. Nasza gra poprawiła się i dzięki skutecznie rozegranemu stałemu fragmentowi gry, strzeliliśmy bramkę. Udał nam się również początek drugiej połowy. Drugi gol uspokoił moich zawodników. Cieszy mnie to, że mecz udał się pod względem taktycznym. Wiedzieliśmy, że rywal jest groźny, ale to, że nie straciliśmy bramki motywuje dodatkowo. Chciałbym podziękować także kibicom, którzy również nam pomogli – mówi Vitezslav Lavicka, trener Śląska Wrocław.


tŚląsk Wrocław – Zagłębie Lubin 2:0 (1:0)

43′ Radecki
52′ Robak


Śląsk: Słowik – Celeban, Golla, Tarasovs, Cholewiak – Radecki, Łabojko (74. Chrapek), Mączyński, Pich (78. Gąska), Musonda – Robak (90. Piech).

Zagłębie: Hładun – Tosik, Oko, Guldan, Balić – Slisz, Jagiełło, Pawłowski, Bohar, Pakulski (57. Siirotov) – Tuszyński.

Sędzia: Piotr Lasyk.

Żółte kartki: Oko, Sirotov (Zagłębie).

 


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Ola Sopuch