27 listopada 1095 roku papież Urban II wezwał cały chrześcijański świat do, jakby nie patrzeć, zmasowanej inwazji Ziemi Świętej zdobytej przez Turków Seldżuckich. Wszystko oczywiście w ramach pomocy niesionej Cesarstwu Bizantyjskiemu, które do całej sytuacji dopuściło.

Warto wyjaśnić sobie jedno: cesarzowi bizantyjskiemu Aleksemu I zależało na tym, aby zachodnie rycerstwo wspomogło Bizancjum w odbiciu ziem, które zostały mu odebrane przez Seldżuków. Ci, po odparciu ich spod Konstantynopola osiedli w zdobytych miastach i zamkach oraz podzielili się na mniejsze państwa. Podbicie terenów Anatolii nie powinno zatem stanowić trudności, zwłaszcza w obliczu decentralizacji, jaka miała tam miejsce. Armia bizantyjska była jednak w rozsypce, a skarbiec po niedawnej wojnie obronnej był pusty. Aleksy I zatem poprosił katolickich braci w wierze o pomoc.

Nieporozumienie?

Mamy już zarysowany cel cesarza Aleksego we wzywaniu zachodniego rycerstwa do wyprawy. Do samej prośby ustosunkował się również ówczesny papież – Urban II, który osobiście wezwał ludzi wiary do wyruszenia na Ziemię Świętą, aby odbić ją z rąk muzułmanów. Dzisiejsi historycy szacują, że na te wezwania odpowiedziało około 7 tysięcy konnych rycerzy, 35 tysięcy piechoty oraz banda cywilów (w tym milicji miejskich) w liczbie od 20 do nawet 60 tysięcy ludzi. Taka siła z łatwością mogłaby podbić i same Bizancjum, dlatego podczas przemarszu przez tereny Cesarstwa, poszczególne armie były eskortowane przez oddziały bizantyjskie, aby uniemożliwić im połączenie się w jedną znaczną siłę. Aleksy I sam bał się burzy jaką rozpętał, dlatego nie wpuścił krzyżowców do Konstantynopola i wymusił na nich przysięgę, zgodnie z którą wszystkie ziemie zdobyte podczas krucjaty miały zostać włączone do Cesarstwa. Cóż, Aleksy nie wiedział, że żadna z obietnic złożonych przez krzyżowców nie zostanie spełniona.

Sukces

Armia krzyżowa stosunkowo szybko podbijała kolejne ziemie, a rycerze w niej służący zdobywali szybko lokalne tytuły, czego najlepszym przykładem jest chociażby Baldwin z Boulogne, który najpierw został księciem ormiańskiej Edessy, a później został koronowany na pierwszego króla Królestwa Jerozolimy. To właśnie pierwsza wyprawa zakończyła się pełnym sukcesem i odbiciem Ziemi Świętej z rąk muzułmańskich. Ponadto po jej zakończeniu na tamtejszym terenie utworzyły się dwa nowe twory państwowe – Księstwo Antiochii oraz wspomniane Królestwo Jerozolimskie. Co jednak, gdyby do krucjaty nie doszło? Co, gdyby zamiast prosić zachód o pomoc militarną, Aleksy poprosił o fundusze na sfinansowanie wyprawy wojennej? Jeśli Bizancjum udałoby się pozyskać środki na poprowadzenie wojny z Seldżukami, prawdopodobnie podbiłoby ono ziemie zdobyte przez krzyżowców, wzmacniając swoją pozycję w Azji Mniejszej i prawdopodobnie przesuwając w czasie okres ogromnej ekspansji muzułmańskiej na zachód. Co więcej, Cesarstwo Bizantyjskie mogłoby istnieć o wiele dłużej i być buforem zatrzymującym w kolejnych wiekach inwazje ze wschodu. Tymczasem na kartach historii zapisały się karty o chwale pierwszej wyprawy, o deprawacji kolejnych krucjat i coraz większym rozpadzie Bizancjum. Ponadto to chrześcijanie jako pierwsi użyli pojęcia świętej wojny, ale dzisiaj… raczej niewiele to znaczy, co nie?

 


Autor: Patryk Rudnicki
Zdjęcie: youtube.com