Wreszcie dostaliśmy pierwsze konkrety na temat Diablo IV. Zobaczyliśmy zwiastun, rozgrywkę, mogliśmy posłuchać o planach Blizzarda. Ma być mroczniej, ma być bliżej swoich korzeni, ma być świetna historia. A w dobry storytelling nie wątpimy, gdyż dyrektorem kreatywnym został Polak – Sebastian Stępień, który był współprojektantem Wiedźmina 3 i Cyberpunka 2077. 

Podsumujmy co wiemy.

Mrok, prostota i polski akcent

BlizzCon 2019 za nami, a długo wyczekiwane informacje na temat kontynuacji naszej ulubionej izomerycznej gry RPG ujrzały światło dzienne podczas oficjalnego pokazu.

– Diablo 4 jest mrokiem, światem i dziedzictwem – rozpoczął wystąpienie podczas konwentu dyrektor gry Luis Barriga.

Na pierwszy ogień dostaliśmy animację, która wprowadza nas w historię. Mamy do czynienia z sequelem gry, historia dzieje się kilkadziesiąt lat po wydarzeniach przedstawionych w ostatniej części. Na świat, który ledwo zaczął podnosić się po ostatnich plagach, schodzi Lilith, matka demonów. Wygląda na to że ona będzie naszą główną antagonistką.

Nie tylko zwiastun podpowiada, że historia nas nie zawiedzie. W styczniu tego roku Sebastian Stępień, który pracował w CD Project Red, przeszedł do Blizzard Entertainment. Już wiemy, że przy pracy nad Diablo IV jest na tym samym stanowisku, na jakim był chwalonym za wielowymiarową i wciągając historię, w Wiedźminie 3. Będzie mrocznie, ale poza tym będzie bliżej zwykłych ludzi niż potężnych herosów.

– Chcemy stworzyć o wiele bardziej ugruntowaną historię w Diablo IV niż w Diablo III. I uważamy, że najlepszym sposobem na dostarczenie tej opowieści jest danie Wam możliwości odkrycia historii prostych ludzi, (…) mamy ponad 100 wiosek lub miejsc. I chcielibyśmy skupić się na prostych historiach, wiecznym konflikcie, który trwa nawet tutaj. Nie chodzi więc o wielkich bohaterów, nie chodzi o politykę, królów, ani o żadne inne tematy związane z high fantasy – wyjaśniał Sebastian Stępień.

Stare, dobre Diablo, a zmiany

Dostępny jest również pierwszy zwiastun rozgrywki i jedno jest pewne- studio wyraźnie stawia na to co już się sprawdziło przy poprzednich odsłonach. Izometria, ten sam system zdobywania poziomów i nawet animacje wydają się bardzo znajome.

Do wyboru czeka nas pięć klas postaci. Tutaj też bez zaskoczeń. W tym momencie ujawniono nam trzy z nich i ze wszystkimi mieliśmy do czynienia wcześniej. Jest to barbarzyńca, czarodziejka oraz druid. Najprawdopodobniej nie będzie możliwości zmiany płci danej klasy i będzie ona narzucona jak w Diablo II.

Największe różnice czekają nas głównie w świecie. Po pierwsze, nie będzie już podziału na akty. Tak więc, podążając za trendem, dostaniemy otwarty świat, co jest możliwe dzięki coraz mocniejszym silnikom.

Poza tym, gdy nie wykonujemy zadań popychających fabułę do przodu, będziemy mogli spotkać… innych graczy. I nie chodzi tu o naszych znajomych, którzy mogą być z nami w drużynie – to nie zmieni się i w ten sposób również zaliczymy standardowo nasze misje wraz z maksymalnie trzema innymi bohaterami. Świat otworzy się sieciowo na inne osoby poza fabułą. Tak więc dostaniemy połączenie gry single z multiplayer. Natężenie innych graczy ma się zmieniać w zależności od miejsca, a ponadto, jeśli opcja ta nie będzie nas interesować, to zawsze będzie można ją wyłączyć. Innym graczom będzie można rzucać wyzwania, handlować z nimi, tworzyć drużyny lub dołączać do wspólnych wydarzeń.

Jeszcze chwila…

– Nie informujemy jeszcze o żadnych konkretnych datach. Pracujemy nad Diablo IV od dobrych kilku lat i wciąż mamy wiele do zrobienia. (…) Blizzard nie idzie nigdy na kompromisy w kwestii jakości – opowiadał Allen Adham, współzałożyciel Blizzarda, pytany o to jak daleko gracze są od powrotu do świata Sankruarium.

Pomimo tego że nie znamy jeszcze daty premiery, wiemy że gra będzie dostępna na PC, Xbox One i PS4.

 


Autorka: Olga Niziałek