Możemy na nią narzekać. Mówić, że piłkarze lepiej kopią się po własnych czołach niż w piłkę. Jednakże nasza polska Ekstraklasa potrafi dostarczyć emocji. Miniony sezon był na to świetnym dowodem. Zaskakujące wyniki, wielkie powroty i różne dramaty. Wszystko to w minionych już rozgrywkach było, a do ostatniej niemal kolejki nikt nie mógł być pewien, gdzie skończy.

Kiedy w lidze każdy może wygrać z każdym, a na pięć kolejek przed końcem prawie każdy wciąż o coś gra, to o czym to świadczy? Czy oznacza to, że jest dobrze, bo są emocje? A może jest to dowód na to, iż wszyscy są na podobnym (marnym) poziomie? Otóż znaczy to, że ciężko znaleźć drugie takie rozgrywki jak w Polsce. Poziom, umówmy się, nie jest zbyt wysoki, ale jednak nasza liga jest taka, a nie inna i taką powinniśmy się cieszyć. Lub chociaż próbować… Jak poradziły sobie w niej poszczególne drużyny?

16. Zagłębie Sosnowiec – Panie, a kto pana tu wpuścił?

Zdecydowanie najsłabsza drużyna ligi. Jeśli tracisz 80 goli w 37 meczach to nie ma o czym rozmawiać. Zmiana trenera też nie pomogła. Valdas Ivanauskas nie uratował umierającego powoli Zagłębia. Bowiem tak jak w ataku Szymon Pawłowski, Vamara Sanogo czy Żarko Udovicić dawali pewną jakość, tak obrona wyglądała jakby zarząd sosnowiczan znalazł kilku przypadkowych gości i dał im trochę kasy, żeby poudawali grę obronną. Żegnamy i nie będziemy tęsknić.

15. Miedź Legnica – Mieli fantazję, ale umiejętności…

Akurat tej drużyny trochę szkoda. Zawodnicy Miedzi często starali się grać ofensywnie i ładnie dla oka. Na początku sezonu nawet im wychodziło, ale później brak odpowiedniej jakości zrobił się widoczny. Ostatni mecz sezonu, który wygrali z Wisłą Kraków 5:4 był idealnym podsumowaniem sezonu (oprócz wyniku). Ekipa z hiszpańskim zaciągiem, która chciała grać po latynosku, ale zabrakło jej ludzi do grania w tym stylu. Plus jeszcze fatalna postawa na wyjazdach. Ich żegnamy, ale przynajmniej ktoś za nimi będzie lekko tęsknił.

14. Wisła Płock – reprezentacja rozpaliła w nich ogień. Ale raczej nie taki jak by chcieli…

Osłabiona brakiem trenera Jerzego Brzęczka i stratą Damiana Szymańskiego oraz (hehe) Arkadiusza Recy, Wisła nie była w stanie znów awansować do ósemki. Co więcej – do ostatniej kolejki nie była pewna utrzymania, gdyż jej liderzy często zawodzili w ważnych meczach. Niemniej jednak ich nowy trener Leszek Ojrzyński będzie mógł ułożyć drużynę po swojemu, a Nafciarze w nowym sezonie znów mogą stać się przynajmniej solidnym średniakiem.

13. Arka Gdynia – Jak oni właściwie nie spadli?

Jesienią szło im całkiem dobrze. Grali dość ładnie dla oka i z polotem. Jednak jeśli coś ma rąbnąć to rąbnie. Seria 16 meczów bez zwycięstwa niemal spuściła Arkę z ligi i tylko dlatego, że ich rywale to jeszcze więksi frajerzy, gdynianie utrzymali się w lidze. Faktem jest, że w ostatnich meczach sezonu znów grali dobrze, ale gdyby nie nieudolność pozostałych, nic by im to nie dało. Cel zrealizowali, lecz sezon i tak do zapomnienia.

12. Śląsk Wrocław – Mario uratował księżniczkę z pomocą Robaka i Słowika

To chyba najmniej stabilna drużyna w tym sezonie. Żeby podsumować sezon wrocławian trzeba by było wspomnieć m.in. o „bandzie piłkarskich dziadków” (średnia wieku jedenastki czasem przekraczała 30 lat), pewnym łotewskim obrońcy, który czego się nie dotknął zamieniał to w… lepiej nie mówić czy kibicach, co listy piszą. Dlatego też napiszę krótko:

– słaba gra z co najwyżej przebłyskami,
– 18 bramek Marcina Robaka, które znów ich ochroniły,
– tę drużynę ratował Mariusz Pawelec do spółki z Jakubem Słowikiem,
– potrzeba tu remontu, bo może być dobrze, ale nie w tym składzie.

11. Górnik Zabrze – Pacjent był w stanie krytycznym, ale przeżył

Drużyna z Zabrza przed sezonem została poważnie osłabiona odejściem Damiana Kądziora i Rafała Kurzawy, którzy stanowili o jej sile rok wcześniej. Długo zanosiło się, że podopieczni Marcina Brosza będą murowanymi kandydatami do spadku, ale świetna gra w grupie spadkowej i gole Igora Angulo uratowały sezon. To wciąż młody zespół, który ma spory potencjał. Teraz gdy zimą wzmocniło go paru doświadczonych zawodników, Górnik znów może być groźny w przyszłym sezonie.

10. Korona Kielce – multikulturowe świry Lettieriego zawiodły

Cel na sezon był prosty. Awans do ósemki w oczach zarządu klubu to absolutnie coś w zasięgu Korony. Tylko czy aby na pewno? Kielczanie grali bardzo nierówno. Świetne mecze przeplatali fatalnymi. Potrafili tak wygrać z Piastem, jak i dać się rozbić Zagłębiu Sosnowiec. Dziesiąte miejsce raczej dość dobrze odzwierciedla ich obecne możliwości.

9. Wisła Kraków – Niemal utopieni w Vannie

Wariat z Kambodży (jak sam twierdził), brak wypłat przez pół roku, mafia w zarządzie klubu, długi z każdej strony… Gdyby okazało się, że trenera porwało UFO, w Krakowie nikt by się nie zdziwił. Drużyna Macieja Stolarczyka przetrwała w tym sezonie tyle kataklizmów, że nikt nie wie, jakim cudem ten klub dalej istnieje. Gdyby nie pomoc Kuby Błaszczykowskiego i kilku innych inwestorów, Wisła byłaby w IV lidze.

Jeśli chodzi o aspekty sportowe to krakowianie poradzili sobie nadspodziewanie dobrze. Jesienią potrafili w tych dzikich warunkach być nawet liderem. Zimą z powodu zaległości finansowych odeszło kilku zawodników, a kadrę uzupełnili zawodnicy wypożyczeni, juniorzy i paru zawodników z zagranicy oraz Błaszczykowski. To wszystko wystarczyło Wiśle do dziewiątego miejsca. Miejsca wyższego niż chyba ktokolwiek inny by osiągnął, biorąc pod uwagę cyrk, który tam panował.

8. Lech Poznań – Wsiąść do pociągu, byle jakiego…

Akurat tu określenie „byle jaki” doskonale pasuje. Gdyż Lech w tym sezonie po prostu taki był. Koncepcja z Ivanem Djurdjeviciem okazała się fatalne, a zatrudnienie Adama Nawałki jeszcze gorsze. Fatalna obrona, średni atak z co najwyżej kilkoma przebłyskami i awans do ósemki wywalczony ledwo co. Lech wymaga gruntownej przebudowy, a ten sezon dobitnie to pokazał. Na plus głównie postawienie na młodych – Jóźwiaka, Marchwińskiego czy Klupsia.

7. Pogoń Szczecin – Jest potencjał, ale trzeba jeszcze oszlifować

Jedna z najładniej grających drużyn w Ekstraklasie. Początek sezonu mieli fatalny, ale potem wskoczyli na bardzo wysokie obroty, a z dna tabeli do grupy mistrzowskiej. Ich największy problem to brak stabilności w grze. Gra na zasadzie kilku meczów dobrych, a potem kilku słabych nie wystarczyła na europejskie puchary. Jednakże jeśli wyeliminują słabe ogniwa, przede wszystkim w obronie, to mogą w przyszłym sezonie mocno namieszać w czołówce swą bardzo solidną ofensywą.

6. Zagłębie Lubin – Zapalili sobie po holendersku i wjechali do czołówki

Był moment w sezonie, gdy wydawało się, że będzie on stracony. Pod koniec 2018 r. lubinianie grali fatalnie, a z pracą pożegnał się trener Mariusz Lewandowski. Na pomoc przyszedł Holender Ben van Dael, który poukładał drużynę. Zrobił to na tyle skutecznie, że kilku zawodników bez formy (jak Filip Starzyński czy Bartłomiej Pawłowski) odzyskało swój blask i wprowadziło Zagłębie do TOP 8. Niewiele zabrakło, by awansowali także do europejskich pucharów. Drużyna, na którą warto zwrócić uwagę w kontekście czołówki następnego sezonu.

5. Jagiellonia Białystok – Mamrotali o podium, zamiast krzyczeć

Białostoczanom ewidentnie zabrakło formy w kluczowym momencie. Jagiellonia odpadła w połowie rundy wiosennej z walki o tytuł, a w ostatniej kolejce straciła też grę w Europie. Zamiast potwierdzić z pełnym ogniem swą przynależność do absolutnego topu w Polsce, zakończyli sezon na pewno z niedosytem. Nie pomógł im nawet zaciąg najlepszych piłkarzy z sypiącej się Wisły Kraków. Przyszły sezon powinien być dla nich dużo lepszy, o ile odpowiednio się przed nim wzmocnią.

4. Cracovia – Wykiełkowali na puchary

Michał Probierz porównywał niegdyś swój zespół do rośliny w doniczce, która powoli kiełkuje. Na początku sezonu zawodnicy z Krakowa dali sobie narobić do ów doniczki, gdyż po ośmiu kolejkach byli na ostatnim miejscu w tabeli. Potem jednak krakowianie rozpoczęli marsz w górę. Kluczem okazało się sprowadzenie Airama Cabrery, który był najlepszym strzelcem i ogółem zawodnikiem drużyny. Skończyło się to tak, że ów roślina urosła na tyle mocno, że przebiła się przez mur i dostała do Europy. Trener Probierz powinien chyba rozważyć ogródek po zakończeniu kariery…

3. Lechia Gdańsk – Rudy się nie żeni, ale i tak może świętować

Piotr Stokowiec wykonał świetną robotę w Gdańsku. Drużynę, która o mało co nie zleciała rok wcześniej do I ligi, zmienił w przykład wyrachowania. Lechia często swoją grą nie zachwycała, ale była do bólu skuteczna. Lukas Haraslin szalał na skrzydle, Flavio Paixao dawał gole, a z obrony Stokowiec wycisnął więcej niż mógł. W grupie mistrzowskiej Lechii zabrakło formy, przez co skończyła na trzecim miejscu, a nie na pierwszym, lecz i tak to dla nich świetny sezon. Wszakże zdobyli oni też Puchar Polski.

2. Legia Warszawa – Jaka liga tacy koloniści

Dariusz Mioduski to światowy człowiek. Zakładał już w Legii kolonię chorwacką, teraz portugalską… Szkoda tylko, że nie zauważył, że Dean Klafurić trenera to może być co najwyżej asystentem, a Ricardo Sa Pinto to zwykły świr. Legia dostała w tym sezonie więcej niż zasłużyła. Ich gra nie powalała, a do transferów mieli cela jak po pijaku w ciemnościach. Taka ot drużyna, w której niewiele rzeczy działa dobrze, ale lepiej samemu się oszukiwać. Nowy sezon pod wodzą Aleksandara Vukovicia to zapewne nowa kolonia. Byli ludzie z Bałkanów, byli Latynosi, więc ciekawe co dalej. Może Wikingowie?

1. Piast Gliwice – Mistrzowie. Koniec kropka

Waldemar Fornalik jest królem. Wyciągnął z Piasta więcej niż było możliwe, utarł nosa Legii i praktycznie dał „liścia” wszystkim ekspertom. Gdy o tytuł starły się Legia i Lechia, okazało się, że ich zawodnicy nie mają… tego czegoś do zdobycia tytułu. Piast w tym czasie połączył skuteczny atak z dobrą obroną. Pokazał, że w Ekstraklasie to jest możliwe i co więcej da się tak wygrać tytuł. Chapeu bas panowie. To wasz czas, Wy na to po prostu zasłużyliście.

Zawodnik sezonu:

Joel Valencia – Ekwadorczyk cały sezon stanowił o sile ofensywnej Piasta. Efektem tego jest 6 goli i 6 asyst. Ktoś może powiedzieć, że widział lepsze liczby, ale one nie obrazują w pełni wpływu Valencii. Ponadto trzymał równą formę cały sezon, co w Ekstraklasie nie jest częste.

Trener sezonu:

Waldemar Fornalik – Waldek King! Wiecznie niedoceniany były selekcjoner polskiej kadry narodowej wreszcie wspiął się na szczyt góry. Posiadając mały budżet, teoretycznie słabszych zawodników i łatkę trenera średniaków, Fornalik stworzył skuteczny zespół, który wywalczył sensacyjny tytuł mistrzowski. Brawo!

Największy przegrany sezonu:

Jagiellonia Białystok – nie jest to Legia ani Lech, gdyż tam na pożar od dawna się zanosiło. Ten sezon nie był zły w wykonaniu Jagi, ale rozczarowujący. Duma Podlasia nie tylko nie dostała się do europejskich pucharów, lecz także przegrała finał Pucharu Polski.

Wyróżnienie specjalne:

Każdy piłkarz i trener od czegokolwiek w Wiśle Kraków – to, co wyprawiało się w tym klubie przez cały sezon to organizacyjny Rów Mariański. Maciej Stolarczyk, jego sztab i piłkarze zasługują na uznanie, że wytrzymali coś takiego i grali naprawdę nieźle.

Jedenastka sezonu:

Plach (Piast) – Konczkowski (Piast), Czerwiński (Piast) Sedlar (Piast), Mladenović (Lechia) – Valencia (Piast), Hateley (Piast), Drygas (Pogoń), B.Pawłowski (Zagłębie L.) – Imaz (Jagiellonia), Angulo (Górnik)

Ławka: Kuciak (Lechia), Walukiewicz (Pogoń), Augustyn (Lechia), Haraslin (Lechia), Kozulj (Pogoń), Gol (Cracovia), Cabrera (Cracovia), Carlitos (Legia)


Autor: Bartosz Królikowski
Zdjęcie: Instagram