Ślęza Wrocław wygrała drugi półfinał 61:57 z Artego Bydgoszcz, jednak nie przyszło jej to łatwo. Gdyby spojrzeć na cały mecz, to najlepiej byłoby pominąć pierwsze trzydzieści cztery minuty gry i od razu przejść do ostatnich sześciu.

Przez większość spotkania Ślęza Wrocław miała kilku punktową stratę do swoich rywalek. Wrocławianki na początku meczu zdołały zdobyć prowadzenie, później jednak cały czas goniły Artego. Wynikało to przede wszystkim z nieskuteczności rzutowej zawodniczek Arkadiusza Rusina, co w połączeniu z dobrze blokującą Draganą Stanković po pierwszej kwarcie dało pięciopunktowe prowadzenie Artego Bydgoszcz.

Druga kwarta również nie należała do najlepszych. Obraz gry praktycznie się nie zmieniał. Defensywa Ślęzy Wrocław kulała, zawodniczki nie potrafiły zatrzymać Deneshy Stallworth. Tracąc coraz więcej punktów, same zaczęły popełniać proste błędy w postaci kroków lub niecelnych podań. O nietrafionych rzutach już nawet nie wspominam. Później nastąpił przełom, bo to Artego przestało trafiać. Przez ponad pięć minut nie zdobyło ani jednego punktu, co wpłynęło na grę ich przeciwniczek. Ślęza na chwilę zyskała prowadzenie, lecz momentalnie je straciła.

Kolejne dziesięć minut również nie ożywiło tego spotkania. Wrocławianki grały bez pomysłu, nie dziwne więc, że przegrywały. Jedyne, co ratowało je od wysokich strat, to defensywa, która w porównaniu do postawy w obronie z poprzedniej kwarty, znacznie się poprawiła. Cóż z tego, jeśli Ślęza nadal nie trafiała, a Artego zdobywało punkty?

Karina Szybała, Julie McBride

Przez pierwsze trzy minuty ostatniej kwarty mogłoby się wydawać, że wynik spotkania jest już przesądzony. Nic bardziej mylnego. Ślęza doprowadziła do remisu, a potem dzięki mocnej obronie, utrzymała prowadzenie do końca spotkania. Kluczowym momentem tego meczu były nietrafione osobiste Jennifer O’Neill na minutę przed końcem. Mogły doprowadzić do wyrównania, a wtedy być może potrzebna byłaby nawet dogrywka. Niewykorzystana okazja tak napędziła bydgoszczanki, że sfaulowały swoje rywalki aż trzy razy, w konsekwencji Ślęza zdobyła jeszcze jeden punkt, a Artego pożegnało się z wygraną.

O tym, jak bardzo wyrównana była gra, świadczą statystki. Prowadzenie w ciągu meczu zmieniało się aż 17 razy, natomiast tyle samo punktów drużyny miały sześć razy. Co ciekawe, Artego Bydgoszcz prowadziło przez około 70 % czasu gry, a mimo to w ostateczności przegrało. Zadecydowało o tym ostatnie sześć minut.

Kolejne spotkanie już 18 kwietnia o godzinie 19:00 w hali AWF-u. Jeśli Ślęza wygra to awansuje do finału mistrzostw Polski. Jeśli przegra to w rywalizacji i tak będzie prowadzić 2-1, a kolejny mecz odbędzie się 19 kwietnia.


Autor: Oliwia Stasiak
Zdjęcia: Paweł Kucharski / Ślęza Wrocław