Namiętność i pożądanie, a zarazem strach i niepewność. Te uczucia targają dwojgiem młodych mężczyzn w melodramacie pt. „Tamte dni, tamte noce”. Poważny kandydat do tegorocznych Oskarów jednocześnie mnie zachwycił i zszokował.

 

Przenieśmy się w lata 80. W małym miasteczku na północy Włoch panuje upalne lato. Kąpiele w rzekach, przejażdżki rowerowe i zabawy do białego rana. W takich okolicznościach główny bohater, siedemnastoletni Elio, poznaje studenta, pracującego nad swoją pracą doktorską – Amerykanina Olivera. Młodzieniec przyjeżdża, aby szkolić się pod okiem profesora uniwersyteckiego, którym jest ojciec chłopaka. Początkowa, wręcz zaciekła  niechęć Elio do przybysza, w trakcie rozwoju akcji zamienia się w fascynację. Jego flirt z rówieśniczką zdaje się być tylko oczekiwaniem, aż Oliver odwzajemni jego uczucia. Kiedy tak się staje, ich znajomość zamienia się w ryzykowny romans. Obaj bowiem zdają sobie sprawę z tego, iż pod koniec lata mężczyzna wyjedzie i nastąpi rozstanie. Postanawiają jednak dać upust swoim uczuciom, choćby miało to dać im tylko kilka chwil szczęścia.

Film w reżyserii Luca Guadagnino powstał na podstawie powieści autorstwa Andre Acimana, nazwanego przez The New Yorkera „wyjątkowym znawcą pożądania”. Ekranizacja zdecydowanie oddaje ten charakter. Piękne, pełne nasyconych kolorów i momentami prześwietleń zdjęcia, dzięki którym możemy zatopić się w to włoskie lato, dają świetne podłoże do pokazania w wyjątkowy sposób historii miłosnej. Muzyka Sufjana Stevensa potęguje ten efekt. Odtwórcami głównych ról są Armie Hammer oraz Timothee Chalamet, którzy w moim odczuciu świetnie wykonali swoje zadanie. Nie bez powodu film ten otrzymał aż trzy nominacje do Złotych Globów w kategoriach: Najlepszy dramat, Najlepszy aktor w dramacie oraz Najlepszy aktor drugoplanowy. Jednak ciężko nie zwrócić uwagi na niefortunne polskie tłumaczenie tytułu, który w oryginale brzmi „Call Me By Your Name”. Według mnie minusem tej produkcji jest wielość języków, ponieważ bohaterowie posługiwali się naprzemiennie angielskim, włoskim oraz francuskim, co podczas słuchania trochę wybijało z rytmu.

„Tamte dni, tamte noce” do zobaczenia w kinach od 26 stycznia 2018 roku.


Autor: Oliwia Rybiałek

  • Film zobaczyłam dzięki uprzejmości Kina Nowe Horyzonty.
- POLECAMY -
Eleven Bike Fest