Postanowiłem odwiedzić miejsce, do którego musisz wyciągnąć rękę. Myślę, że ta wieloznaczność jest tutaj jak najbardziej wskazana. Szklarnia to miejsce, do którego nie trafisz przypadkowo. To tobie musi zależeć na tym, żeby ją znaleźć. Musisz wyciągnąć do niej rękę, dać coś od siebie, żeby odkryła wszystkie swoje zalety i możliwości.

Okolice Rynku. Ofiar Oświęcimskich, nieco zapomniana ulica, boczna Świdnickiej. W ostatnich latach powstało tutaj co najmniej kilka ciekawych pubów. Szklarnia to jedno z tych miejsc, leży w podwórzu i żeby się w niej znaleźć, należy przejść przez bramę z czarno-białym szyldem.

Lokalizacja nie jest problemem, przeciwnie, to duża zaleta tego miejsca – uważa Marcin Klekot, właściciel Szklarni. Wiecznie zabiegany, dostaje w trakcie naszej rozmowy kilkanaście telefonów. Załatwia materiały budowlane i planuje nowe patio w związku ze zbliżającą się wiosną. Przyznaje, że na początku, trzy lata temu, nie było łatwo, ale informacja o nowym miejscu zaczęła z czasem skutecznie rozprzestrzeniać się pocztą pantoflową. – Naszym podstawowym narzędziem promocji jest profil na Facebooku, na który zazwyczaj wpadają znajomi znajomych.

Kto raz spróbuje, wraca. Szklarnia ma bowiem to do siebie, że bardzo mocno oddziałuje na gości swoim beztroskim i ciepłym klimatem. Charakter miejsca tworzy przeszklony dach i jedna ze ścian pubu, dzięki czemu za dnia jest bardzo jasno, a wieczorem można spoglądać na księżyc i gwiazdy. Dzięki dobremu światłu fotografowie chętnie urządzają tu sesje.

Szklarnia składa się z trzech części. Dwie, połączone ze sobą, w bliskim towarzystwie bogato wyposażonego baru, to strefa głośnych rozmów i rozrywki wszelakiej maści. Trzecia część, a właściwie drugie pomieszczenie, jest już spokojniejsza, częściowo oddzielona od baru ścianą, przez co częściej wybierana jest przez pary. Wrażenie robi też patio, otoczone z czterech stron zabudowaniami, na którym na gości czekają ręcznie robione meble ogrodowe.

Naszym celem było stworzenie miejsca, w którym każdy, bez względu na wiek, czułby się komfortowo – podkreśla Klekot. – Nie mamy grupy docelowej, na której specjalnie nam zależy i do której adresujemy nasze wydarzenia.

Wymiana doświadczeń

Mam duży problem ze zdefiniowaniem tego miejsca. Nie jest to zwykły pub. Owszem, możemy tu napić się piwa (a w zasadzie jakichś kilkunastu rodzajów) i innych alkoholi, ale Szklarnia to także miejsce wydarzeń kulturalnych. Na tyle jednak kameralnych, że ciężko nazwać ją klubem czy galerią

Tutaj codziennie dzieje się coś ciekawego. Grupa znajomych, którzy zarządzają całym przedsięwzięciem, ma wiele pomysłów na eventy. Regularnie organizują “Improwizowane Poniedziałki”, zapraszając młodych, wrocławskich aktorów, wymyślających swoje przedstawienie pod wpływem chwili, a co środę możemy posłuchać improwizowanego jazzu w wykonaniu Impressions Trio.

– Występujemy w Szklarni regularnie od pół roku, często w nieco zmodyfikowanym składzie – mówi Karol Graczyk, grający na klarnecie.

W trakcie naszego występu lubimy obserwować reakcję gości – przyznaje kontrabasista Sebastian Ney-Czyż. – Najważniejsza jest atmosfera. Im więcej ludzi jest w pubie, tym gramy szybciej i bardziej energetycznie.

Muzycy wspólnie z właścicielem planują organizację otwartych jam session, w których będzie mógł zagrać każdy zainteresowany.

Warto dodać także, że w piątek i sobotę Szklarnię przejmują DJ-e. Nie ma tu wyznaczonego parkietu, toteż goście tańczą dosłownie wszędzie. W niedzielę, na koniec imprezowego weekendu, co drugi tydzień Szklarnia proponuje seanse ambitnego, offowego kina, po których można podyskutować o produkcji z ekspertami.

Samo obejrzenie filmu jest tylko początkiem wieczoru – przekonuje Marcin Klekot. – Nasi goście traktują obraz, który widzieli, jako pierwszy temat do rozmowy, wymieniają się swoimi interpretacjami i doświadczeniami.

„Doświadczenie” to w Szklarni słowo klucz. Właściciel chce, żeby miejsce było też przestrzenią wymiany swojej wiedzy i przeżyć. Dlatego też chętnie zaprasza na prelekcje artystów czy podróżników. Miejsce przyjmuje czasem postać galerii sztuki, a na jego ściany trafiają zdjęcia i prace plastyczne.  

Impressions Trio, Szklarnia, miejsce, jazz, koncert, wernisaż, piwo, alkohol, znajomi, wieczór, Marcin Klekot, Rynek, czas wolny

Ciągły rozwój

Odnoszę wrażenie, że ekipa Szklarni ma tysiąc różnorakich pomysłów i najchętniej wszystkie wprowadziłaby w życie. Sens każdej zmiany jest rozpatrywany przede wszystkim pod kątem wpływu na atmosferę w knajpie. W ostatnich tygodniach powstaje mała palmiarnia. Inicjatywa, dodatkowo wypromowana na Facebooku, spotkała się z dużą aprobatą gości. Kolejne półki i kąty są regularnie zapełniane egzotycznymi roślinami, które okazywały się zbędne w domach.

Mamy też pomysł, żeby stworzyć strefę całkowitej ciszy – przyznaje właściciel. – Wszyscy jesteśmy coraz bardziej zabiegani i ludzie szukają miejsc, w których mogliby się zrelaksować, oderwać się od codziennych zobowiązań.

Impressions Trio, Szklarnia, miejsce, Wrocław, Marcin Klekot, kultura, wernisaż, koncer, jazz, czas wolnySzklarnia wprowadza też do swojego menu coraz więcej ciepłych przekąsek. Warto podkreślić, że zupy, wrapy czy makaron robione są na miejscu. Na wiosnę właściciele planują urządzić mały ogródek w patio. Będzie tam kilka rodzajów mięty oraz pomidory, które zostaną później składnikami przekąsek i drinków.

To jeden z najbardziej pozytywnych adresów we Wrocławiu, a jego atmosfera tworzona jest przez paczkę kreatywnych znajomych i przytulny, eklektyczny wystrój. Idealne miejsce zarówno na spotkanie z kumplami przy piwie, klimatyczny wieczór z drugą połówką, jak i obcowanie ze sztuką.


SZKLARNIA
ul. Ofiar Oświęcimskich 19

Godziny otwarcia
poniedziałek – czwartek | 16:00-1:00
piątek – sobota | 16:00 – 4:00
niedziela | 16:00 – 24:00


A tak bije serce tego miejsca


Autor: Marcin Obłoza